Temat numeru: Czy to wystarczy?

BANK 2011/02

Na całym świecie finalizowane są prace nad uaktualnieniem i poprawieniem ram regulacyjnych - to efekt zidentyfikowanych przez kryzys finansowy luk, błędów czy nieprawidłowego rozłożenia akcentów. Chodzi też o to, by ująć w regulacjach nowe produkty czy techniki finansowe, które pojawiły się po dokonanych wcześniej reformach.

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Jolanta Zombirt

W USA najnowsze reformy wpisane są w tzw. Dodd-Frank Act, w UE to kolejne aktualizacje tzw. Dyrektywy CRD (obecnie CRD IV), ale przede wszystkim kończące się w Bazylejskim Komitecie ds. Nadzoru Bankowego (BCBS) prace nad tzw. Bazyleą III. Właśnie ten ostatni z wymienionych pakietów reform przyciąga najwięcej uwagi i komentarzy, gdyż istotne jest, by – mając na uwadze to, że Komitet Bazylejski ma najwięcej do powiedzenia w zakresie regulacji bankowych – były one wprowadzane na świecie w sposób skoordynowany i spójny. Chodzi bowiem o to, by dzięki takiej koordynacji uniknięto zakłóceń w działaniu rynków, swobodnej konkurencji czy stosowania arbitrażu regulacyjnego.

Ta niedobra Basel II

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł:

Bazylea III: Czy to wystarczy?

Polecamy

Na całym świecie finalizowane są prace nad uaktualnieniem i poprawieniem ram regulacyjnych - to efekt zidentyfikowanych przez kryzys finansowy luk, błędów czy nieprawidłowego rozłożenia akcentów. Chodzi też o to, by ująć w regulacjach nowe produkty czy techniki finansowe, które pojawiły się po dokonanych wcześniej reformach.

Jolanta Zombirt

W USA najnowsze reformy wpisane są w tzw. Dodd-Frank Act, w UE to kolejne aktualizacje tzw. Dyrektywy CRD (obecnie CRD IV), ale przede wszystkim kończące się w Bazylejskim Komitecie ds. Nadzoru Bankowego (BCBS) prace nad tzw. Bazyleą III. Właśnie ten ostatni z wymienionych pakietów reform przyciąga najwięcej uwagi i komentarzy, gdyż istotne jest, by – mając na uwadze to, że Komitet Bazylejski ma najwięcej do powiedzenia w zakresie regulacji bankowych – były one wprowadzane na świecie w sposób skoordynowany i spójny. Chodzi bowiem o to, by dzięki takiej koordynacji uniknięto zakłóceń w działaniu rynków, swobodnej konkurencji czy stosowania arbitrażu regulacyjnego.

Ta niedobra Basel II

Luki regulacyjne ujawnione w trakcie kryzysu finansowego to nie wszystkie niedostatki źle skonstruowanej Bazylei II. Rekomendacje zawarte w Nowej Umowie Kapitałowej z 2004 r. zawierały bowiem przynajmniej trzy obszary źle skonstruowanych założeń, które kryzys zweryfikował bardzo boleśnie. Po pierwsze, Bazylea II koncentrowała się przede wszystkim na adekwatności kapitałowej, czyli zdolności pokrywania przez kapitał regulacyjny ryzyka ekspozycji przyjmowanych przez bank. Czy nie jest jednak pewnym paradoksem, że kiedy Wielka Brytania przyjęła rekomendacje Bazylei II w 2007 r., to wśród większych banków największy współczynnik kapitałowy miał Northern Rock? Co się później stało z tym bankiem – wiadomo. Jak uważa Mervyn King, prezes Bank of England, oznacza to, że różnica między brakiem płynności a wypłacalnością może być w praktyce trudna do określenia – różnica w czasie może wynosić zaledwie kilka dni. Po drugie, Bazylea II zakładała, że kredyty oparte na hipotece są najbardziej bezpieczną formą kredytowania, nie zwracając uwagi na to, jak takie kredyty są finansowane. Po trzecie, przydano w niej ogromne znaczenie – oraz wynikający z tego wymóg kapitałowy – ocenie uzyskiwanej od agencji ratingowych.

Efekt źle skonstruowanych niektórych rekomendacji Bazylei II pogłębił się w wyniku braku współpracy między władzami nadzorczymi poszczególnych krajów, co zresztą było szczególnie zauważalne w samej Unii Europejskiej. Jak bowiem podkreślała europosłanka Elisa Ferreira, 27 regulatorów i 27 ministrów finansów to 54 punkty widzenia, zachowania protekcjonistyczne i zakłócenia konkurencji. Jakie więc powinny być założenia reformy regulacyjnej? Jak zauważa Ferreira, fundamentami winny być następujące zasady:

  • Uniwersalne pokrycie regulacjami (jako cel).
  • Sektor jest odpowiedzialny za swoje “zanieczyszczenie”.
  • Ograniczenie ryzyka zarażania.
  • Ograniczanie hazardu moralnego; ochrona systemu, ale nie słabych podmiotów.
  • Ochrona deponentów i zachowanie podstawowych usług bankowych.
  • Respektowanie hierarchii wierzycieli i gwarantowanie równego traktowania w różnych krajach.
  • Ochrona rynku wewnętrznego przy jednoczesnym uznawaniu różnic krajowych.
  • Ambitne wizje bez ignorowania obecnych ograniczeń.
  • Wzmacnianie konkurencyjności międzynarodowej europejskiego rynku finansowego.
  • Potwierdzanie międzynarodowego przywództwa UE w przygotowywaniu ram globalnych.

Podobnego zdania jest Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który w swoim dokumencie (“Impact of Regulatory Reforms on Large and Complex Financial Institutions”) z listopada 2010 r. uważa, że reformy sektora finansowego powinny mieć na celu rozwiązanie problemów z ryzykiem tworzonym przez wielkie i skomplikowane instytucje finansowe (LCFI). Ogromna większość światowych transakcji finansowych przechodzi przez garstkę tych instytucji z rosnącymi wzajemnymi powiązaniami w i na zewnątrz granic. Wspólne tendencje, które przyczyniły się do ostatniego kryzysu światowego obejmują ostry wzrost dźwigni, znaczne opieranie się na krótkoterminowym finansowaniu hurtowym, wzrost działalności pozabilansowej, niedopasowanie zapadalności/wymagalności i rosnący udział przychodów ze skomplikowanych produktów i działalności handlowej. Kluczowym celem reform sektora finansowego winno być więc promowanie mniejszej dźwigni, mniejszego ryzyka (lub lepsze jego pokrycie) i stąd uzyskanie bardziej odpornego systemu finansowego, który wspierałby silny i trwały wzrost gospodarczy.

Co nowego?

Wychodząc naprzeciw takim oczekiwaniom, Komitet Bazylejski opracował wytyczne i rekomendacje dla poprawy odporności banków. Skoncentrował się w nich przede wszystkim na definicji funduszy własnych, czyli bufora składającego się z gotówki (wpłaconych akcji zwykłych) oraz płynnych aktywów, mającego na celu ochronę wierzycieli banku (deponentów) w przypadku jego likwidacji. Przypomnijmy – poziom funduszy własnych banku w relacji do aktywów ważonych ryzykiem jest miernikiem stabilności finansowej i winien on wynosić co najmniej minimum określone przez Komitet podzielone na kilka kategorii: pierwszej obejmującej fundusze najłatwiej dostępne (czyli akcje) oraz drugiej, obecnie weryfikowanej, dotąd składającej się przede wszystkim z długu podporządkowanego. Czy jednak powinien to być miernik jedyny i podstawowy?

Kluczowe propozycje Komitetu Bazylejskiego obejmują: 1) wyższy kapitał i o lepszej jakości (głównie akcje zwykłe, z lepszymi cechami absorpcji strat); 2) lepsze uznawanie ryzyka w odniesieniu do ryzyka rynkowego i partnera; 3) stopę dźwigni; 4) ostrzejsze standardy płynności, w tym poprzez bufor składający się z płynnych aktywów dla pokrycia krótkoterminowej płynności i dłużej terminowe stabilne wymogi finansowania dla ograniczenia niedopasowania zapadalności/ wymagalności; 5) ochronne bufory kapitałowe. Według nowych standardów akcje zwykłe będą musiały mieć większy udział w funduszach własnych, wzrośnie on z obecnych 2 do 4,5 proc., a ponadto zostaną uzupełnione przez dodatkowy ochronny bufor kapitałowy w wysokości 2,5 proc., składający się z kapitału wysokiej jakości, który w pełni będzie mógł przyjmować ewentualne straty. Razem daje to wzrost wymogu kapitałowego banku dla kategorii I z obecnych 2 do 7 proc., co musi być zrealizowane do 2019 r. Szerszy wymóg kapitałowy dla całości kapitału kategorii I zostaje ustalony na 8,5 proc. (zasadniczy kapitał kategorii I minimum 7 proc. i minimalny dodatkowy kapitał kategorii I 1,5 proc.). Dodatkowe wymogi kapitałowe mają być tworzone przez kilka lat poprzez zmniejszenie wypłat dywidendy i premii dla pracowników banków. Wskaźnik zasadniczego kapitału kategorii I banku jest wyliczany przez jego podzielenie przez aktywa ważone ryzykiem (RWA). Ma on być miernikiem posiadanego przez banki kapitału o najwyższej jakości, który musi być utrzymywany jako ochrona przed przyszłymi stratami i przyjmowanym przez nie ryzykiem,

Aktywa, które będą mogły być wliczane do funduszy własnych, będą ograniczone do 15 proc. ich poziomu, innymi słowy, wykluczone będą wszelkie hybrydowe formy kapitału (np. akcje nieme), które są uważane przez Komitet za podobne do długu podporządkowanego czy aktywa “nieprzenaszalne” (np. aktywa będące odłożonym podatkiem czy udziały mniejszościowe, poprzednio zaliczane do kapitału kategorii I). Poza tym – wprowadza się wyższe wymogi kapitałowe wobec ekspozycji w księdze handlowej, ekspozycji na ryzyko kredytowe kontrahenta czy innych instytucji finansowych; wskaźnik dźwigni na poziomie 3 proc., a także wskaźnik pokrycia płynnością (LCR) oraz wskaźnik netto stabilnego finansowania (NSFR).

W odniesieniu do tych ostatnich chodzi o zapewnienie, że aktywa są tak wysokiej jakości, że mogą być łatwo wymienione na gotówkę w razie problemów z płynnością. To absolutna nowość, gdyż, jak chociażby w przypadku wspomnianego banku Northern Rock, nie mieliśmy do czynienia z brakiem adekwatności kapitałowej, lecz raczej ze zmaterializowanym ryzykiem płynności. Płynność, przypomnijmy, oznacza, jak łatwo można dokonać transakcji danym papierem wartościowym czy innym instrumentem finansowym. Płynnym instrumentem może być na przykład akcja spółki notowanej na giełdzie, której cenę można łatwo uzyskać na rynku i której nabycie czy sprzedaż nie wiąże się ze specjalnymi problemami. Inaczej ma się sprawa z instrumentem, który nie jest płynny. W takiej sytuacji jego sprzedaż – o ile w ogóle możliwa – może mieć istotny wpływ na uzyskaną cenę.

Komitet Bazylejski rekomenduje więc, by banki utrzymywały na tyle dużo płynnych aktywów (gotówka, obligacje skarbowe) by mogły się nimi posiłkować w sytuacji kryzysu na rynku do 30 dni (LCR). NSFR z kolei miałby na celu promowanie długoterminowego finansowania aktywów w czasach napięć rynkowych, a także zmniejszyć zależność banków od niepewnych źródeł finansowania (np. nadmiernego opierania się na uzyskiwaniu płynności w wyniku sprzedaży aktywów).

LCR ma zwiększyć odporność banków na chwilowe niedobory płynności i wyliczany jest przez podzielenie wartości wysoce płynnych aktywów przez odpływ gotówki netto w trzydziestodniowym okresie stresu rynkowego. Wskaźnik ten powinien być niższy niż 100 proc. Odpływ gotówki netto będzie musiał być pokrywany przez rezerwy płynności w banku, stanowiące przede wszystkim gotówkę i papiery wartościowe uznawane w operacjach banku centralnego.

Wartości składowe wskaźnika płynności (LCR ) Wysoce płynne aktywa

  • Gotówka, depozyty w banku centralnym, papiery wartościowe sektora publicznego (z zerową wagą ryzyka według Basel II – 100 proc.
  • Obligacje korporacyjne i listy zastawne o wysokiej jakości (rating co najmniej A-) – 80 proc.
  • Obligacje korporacyjne i listy zastawne o wysokiej jakości (rating co najmniej AAdo A) – 60 proc.

Odpływ gotówki w trzydziestodniowym okresie stresu

  • Stabilne depozyty – detaliczne/MŚP – 7,5 proc.
  • Mniej stabilne depozyty – detaliczne/MŚP – 15 proc.
  • Niezabezpieczone finansowanie przedsiębiorstw nie-finansowych (relacje operacyjne) – 25 proc.
  • Niezabezpieczone finansowanie przedsiębiorstw niefinansowych (relacje nieoperacyjne) – 75 proc. • Inne finansowanie niezabezpieczone – 100 proc.
  • Repo o wysokiej płynności – 0 proc.
  • Inne repo – 100 proc.
  • Przyrzeczone linie kredytowe (firmy niefinansowe/suwereni) – 10 proc.
  • Inne przyrzeczone linie kredytowe/wszystkie pozycje płynnościowe – 100 proc.
  • Potencjalny odpływ gotówki z instrumentów pochodnych – 20-100 proc. Dopływ gotówki
  • Przychody z kredytów detalicznych/ biznesowych – 100 proc.
  • Wysoce płynne reverse repo – 0 proc.
  • Inne reverse repo – 100 proc.

Efekt wprowadzenia LCR najbardziej odczują banki działające w segmencie detalicznym, gdyż będzie się od nich wymagać finansowania swoich ekspozycji w 85 proc. przez finansowanie długoterminowe, podczas gdy wymóg ten dla kredytów korporacyjnych wynosi tylko 50 proc. Wprowadza się także istotny wymóg w zakresie finansowania krótkoterminowego dla ekspozycji stanowiących świadczenie płynności (np. w procesie sekurytyzacji), gdyż dla takich ekspozycji banki będą zobowiązane do utrzymywania w 100 proc. ich wartości płynnych papierów wartościowych. Szacuje się, że wprowadzenie LCR zmusi banki europejskie do zdobycia około 2 bln euro w wysoce płynnych aktywach, z czego największe 16 banków będzie musiało pozyskać około 700 mld euro. NSFR jest wyliczany przez podzielenie dostępnej kwoty stabilnego finansowania przez wymaganą kwotę stabilnego finansowania, a wynik musi być niższy niż 100 proc. Wskaźnik ten oznacza, że bank musi utrzymywać kwotę długoterminowego finansowania równą co najmniej wartości jego aktywów długoterminowych (czyli o terminie przekraczającym jeden rok). Celem NSFR jest zredukowanie ryzyka refinansowania w bilansie, a wprowadzi on znacznie wyższą płynność niż taka, którą banki określają ze względów ostrożnościowych. Może to zmusić banki do restrukturyzacji swoich portfeli płynnościowych. Może mieć także wpływ na emitentów. Szacuje się, że NSFR zmusi sektor bankowy do zdobycia dodatkowych 3,5-5,5 bln euro finansowania długoterminowego (z czego 16 największych banków będzie musiało pozyskać 1,8 bln euro).

Co to oznacza dla banków?

Wpływ nowych rekomendacji można rozważać w trzech obszarach:

• Specyficzny wpływ na bilanse na poziomie przedsiębiorstwa bankowego, który nie może być przypisywany poszczególnym liniom biznesowym, np. odliczenia od kapitału regulacyjnego – w różny sposób będą dotyczyć bilansów poszczególnych banków, w zależności od posiadanych aktywów, jednak nie będą miały szczególnego wpływu na prowadzoną przez nie działalność biznesową. • Ogólny wpływ na wszystkie banki i linie biznesowe – nowe wymogi kapitałowe i wskaźniki dźwigni to najlepsze przykłady przepisów, które wpłyną proporcjonalnie na całą działalność banków. Wpływ tych regulacji będzie bardziej widoczny w działalności biznesowej przynoszącej względnie niewielkie dochody, lecz ogólnie odbije się to niekorzystnie na całej działalności biznesowej, o ile… wzrost kosztów nie zostanie przerzucony na klientów. • Wpływ na specyficzne rodzaje działalności – można tu wskazać na nowe przepisy dotyczące aktywów ważonych ryzykiem (RWA), płynność oraz finansowanie długoterminowe – te mają wpłynąć na zredukowanie problemów ujawnionych w czasie kryzysu, np. w zakresie działalności handlowej banków oraz sekurytyzacji.

Kolejne zmiany (zarówno Bazylea III, jak i CRD IV) dotyczą wprowadzenia wzmocnionych regulacji w księdze handlowej dla pochodnych będących przedmiotem obrotu na bazie OTC, które nie podlegają clearingowi centralnemu (CCP). Ma to na celu zmniejszenie ryzyka kontrahenta poprzez tworzenie zachęt do wprowadzania wyższej standaryzacji dla instrumentów pochodnych. Wprowadza się dlatego też niższe wymogi kapitałowe dla instrumentów pochodnych podlegających clearingowi centralnemu. Banki będą podlegać ponadto obciążeniom kapitałowym wynikającym ze strat wartości rynkowej danego instrumentu (MtM), nazywanym ryzykiem korekty wartości kredytowej (CVA). Ryzyko to nie było uwzględniane w Bazylei II, lecz – jak się okazało – było przyczyną wielkich strat w czasie kryzysu. Jeżeli chodzi o księgi bankowe, najbardziej zauważalną zmianą jest wzrost wag ryzyka dla instytucji finansowych. Komitet Bazylejski stwierdził bowiem, że ryzyko korelacji takich ekspozycji jest znacznie wyższe niż wcześniej zdawano sobie z tego sprawę – to kolejna lekcja z kryzysu.

Prawdopodobne jest, że wzrosną koszty sekurytyzacji, a przyjęcie wymogów kapitałowych Bazylei II z pewnością wpłynie na strategie biznesowe banków, które zaangażowane są w proces sekurytyzacji, bez względu na to, czy w funkcji inicjatora, czy inwestora. Wymogi te obejmują m.in. (czego nie było poprzednio) korekty wartości ekspozycji sekurytyzacyjnych będących zabezpieczeniem transakcji dwukrotnie wyższe niż dla ekspozycji korporacyjnych.

Według wyliczeń (przeprowadzanych przez podmioty inne niż Komitet Bazylejski, np. Ernst &Young), powyższe zmiany spowodują (na podstawie danych bilansowych za II kwartał 2010 r.):

  • Ogólny niedobór kapitału w wysokości 1,7 bln euro (w Europie 1,1 bln euro, w USA 0,6 bln euro), co oznacza, że obecnie w tych dwóch ugrupowaniach banki mają zaledwie 60 proc. wymaganego kapitału kategorii I.
  • Niedobór płynności krótkoterminowej w wysokości 1,9 bln euro (w Europie 1,3 bln euro, w USA 0,6 bln euro).
  • Niedobór płynności długoterminowej (około 2,3 bln euro w Europie, w USA 2,2 bln euro).

Oznacza to, że do roku 2019 banki w Europie będą musiały zdobyć około 2,3 bln euro dla dodatkowego sfinansowania płynności długoterminowej i 1,3 bln euro na sfinansowanie płynności krótkoterminowej (utrzymywanej w wysoce płynnych aktywach). Te nowe koszty, które będą musiały zostać poniesione przez banki spowodują obniżenie ROE europejskiego sektora bankowego w 2012 r. o 5 punktów procentowych. Wpływ na trzy główne segmenty biznesowe: bankowość detaliczną, korporacyjną oraz inwestycyjną można opisać następująco. W odniesieniu do bankowości detalicznej należy wskazać, że banki zajmujące się taką działalnością zostaną najbardziej dotknięte przez te rekomendacje bazylejskie, które odnoszą się do całego banku, a w szczególności rekomendacje w zakresie wyższych wymogów kapitałowych i płynnościowych. Nowe wymogi kapitałowe dotkną szczególnie banki detaliczne, gdyż w ostatnich latach miały one wyraźnie niższe wskaźniki kapitałowe niż banki hurtowe. Ponadto niektóre banki detaliczne odczują wpływ nowych wymogów dotyczących jakości kapitału, w tym odliczania od kapitału regulacyjnego akcji niemych (jak to ma miejsce w Niemczech). Jak powiedziano, na wyniki banków wpłyną też nowe wymogi płynnościowe, nawet mimo faktu, iż zostały one obniżone w aneksie z lipca 2010 r.

Mniej widoczny będzie wpływ Bazylei III na specyficzne wymogi odnoszące się do nowych produktów, ponieważ banki detaliczne korzystają przede wszystkim z depozytów jako źródła finansowania, a przypomnijmy, że depozyty – w dużej części – zostały przez Komitet Bazylejski zaakceptowane jako źródło finansowania długoterminowego, nawet w odniesieniu do kredytów hipotecznych. Kredyty hipoteczne będą bowiem musiały być w 65 proc. finansowane ze źródeł finansowania długoterminowego (przed opublikowaniem aneksu z lipca 2010 r. było to 100 proc.).

Segment bankowości korporacyjnej odczuje najsilniej nowe wymogi w zakresie zwiększenia wskaźników adekwatności kapitałowej dla standardowych produktów bankowości korporacyjnej. Długoterminowe kredyty korporacyjne i długoterminowe finansowanie aktywów (np. finansowanie nieruchomości czy projektów) odczują zwiększone koszty finansowania, jak się szacuje, o około 10 punktów bazowych. Wzrośnie także koszt linii kredytowych dla instytucji finansowych i linii kredytowych dla przedsiębiorstw. Szczególnie silnie wzrosną koszty innych produktów bankowych o względnie wysokich wagach ryzyka, takich jak finansowanie strukturyzowane czy kredyty niezabezpieczone. Podobnie też – kredytowanie specjalistyczne (w tym finansowanie strukturyzowane i finansowanie handlu), gdzie koszt wzrośnie o około 60 punktów bazowych.

Spowodowany przez Bazyleę III wzrost wag ryzyka dla finansowania handlu wyniesie dla instytucjach finansowych 20-30 proc. Chodzi tu m.in. o wzrost wag ryzyka dla akredytyw otwieranych w jednym banku na zlecenie innego. Poza tym całość przyrzeczonych zobowiązań banków w zakresie finansowania handlu będzie w całości wliczane do wskaźnika dźwigni, zwiększając pięciokrotnie obecne wymogi kapitałowe dla takich ekspozycji.

Na koniec, w przypadku bankowości inwestycyjnej największe zmiany nowe rekomendacje wprowadzą w zakresie ryzyka rynkowego i sekurytyzacji, nie bez znaczenia będzie też wprowadzenie LCR oraz nowych zasad traktowania transakcji instrumentami pochodnymi na bazie OTC. Wydaje się więc – zważywszy na to, że banki inwestycyjne dokonują najwięcej transakcji na rynku kapitałowym – że w tym segmencie należy spodziewać się największych zmian w strategii i obszarach biznesowych. Jeżeli chodzi o reakcje banków na wprowadzane zmiany, to banki będą prawdopodobnie dokonywały weryfikacji swoich strategii biznesowych, przyjmując za punkt wyjścia spodziewany poziom osiąganego wskaźnika ROE. Tutaj jednak wprowadzane zmiany – ponieważ europejski sektor bankowy jest bardzo zróżnicowany, w tym i osiągany ROE w poszczególnych bankach – zależeć będą od struktury bilansu i portfela biznesowego (np. czy będą to banki detaliczne zależne od depozytów, czy też banki pozyskujące finansowanie z rynku kapitałowego). Można przewidywać następujące zachowań banków:

  • Efektywne wdrażanie wymogów Bazylei III: weryfikacja modeli biznesowych, usprawnienie procesu gromadzenia i klasyfikacji danych, przeniesienie na poziom centralny zarządzania wysokością kapitału i płynnością.
  • Restrukturyzacja bilansu, a w szczególności optymalizacja źródeł finansowania, poprawa zarządzania bilansem.
  • Weryfikacja strategii biznesowych, w tym opracowanie odpowiedniego zestawu oferowanych produktów i weryfikacja ich wyceny, bazy klientowskiej, zasięgu geograficznego, strategii przenoszenia ryzyka oraz redukcji kosztów; przegląd portfela biznesowego, w tym redukowanie czy odchodzenie od niektórych obszarów biznesowych, zweryfikowanie możliwości w zakresie ich finansowania, szacowanie rentowności po dokonaniu takich zmian.

bank.2011.02.wykres.020.a.550x

Chwalimy, czy krytykujemy?

Trudno powiedzieć, czy więcej jest osób, które chwalą Bazyleę III, czy też tych, którzy ją krytykują. Ci ostatni uważają przede wszystkim, że niedokładne przetestowanie wpływu nowych regulacji może mieć wiele niepożądanych konsekwencji, w tym zakłócenia na rynku międzybankowym, spadek dostępności kredytów bankowych, a potencjalnie nawet spadek stabilności systemu finansowego. Wysoki stopień złożoności nowych przepisów może mieć wpływ na to, że wiele instytucji bankowych może mieć problemy ze zgodnością z przepisami, a ponadto nowe przepisy odnoszące się do dozwolonej maksymalnej dźwigni nie uwzględniają faktu, że proces odchodzenia od dźwigni już się rozpoczął, wpływając na stopniowe ograniczanie akcji kredytowej. To zaś w powiązaniu z nieznanymi jeszcze wielkościami z tytułu strat kredytowych za rok 2010 i obecny może postawić pod znakiem zapytania rentowność banków oraz możliwość wychodzenia ze spowolnienia gospodarczego. Niemniej jednak, kilka banków europejskich już rozpoczęło wyścig po dodatkowy kapitał. Deutsche Bank, na przykład, jeszcze w październiku 2010 r. z powodzeniem uplasował na rynku emisję akcji o wartości 10,2 mld euro, tylko jednak po części mającej na celu dostosowanie się do nowych regulacji (musiał też zdobyć kapitał na nabycie Deutsche Postbank). Mniej więcej w tym samym czasie Standard Chartered Bank wyemitował dobrze przyjęte akcje o wartości 3,3 mld funtów brytyjskich.

Zauważmy, że zaraz po opublikowaniu pierwszej wersji Bazylei III komentatorzy (np. Ernst & Young) uważali, że banki nie będą miały szczególnych problemów z dostosowaniem się do nowych regulacji, ponieważ już wtedy miały kapitał na wymaganym poziomie. Jednakże dokładniejsza lektura rekomendacji rozwiała ten optymizm, głównie po analizie tych elementów, które nie będą w przyszłości zaliczane do funduszy własnych oraz podwyższonych wag ryzyka dla pewnych aktywów.

Bankowcy są za długim okresem wdrażania poszczególnych przepisów (patrz tabela 1), skoro jednak ma być długi, to w międzyczasie może pojawić się nowy produkt, technika czy strategia, które wymuszą kolejne aktualizacje wprowadzanych regulacji. Przypomnijmy, resekurytyzacja – obecnie zabroniona, a będąca wśród głównych przyczyn kryzysu – pojawiła się już po opracowaniu tekstu Bazylei II…

Niemożliwe byłoby jednak zaspokojenie ogromnych potrzeb kapitałowych w krótkim czasie. Banki, poza podwyższaniem kapitału akcyjnego w drodze emisji nowych akcji (opcja niechętnie rozważana przez wielu bankowców) będą bowiem musiały uzupełniać niedobory kapitału z zatrzymanych zysków i przeorientowania siatki wynagrodzeń. A to wymaga czasu.

Sekurytyzacja potraktowana już w Bazylei II znacznie ostrzej niż ekspozycje korporacyjne o podobnym ratingu została potraktowana jeszcze gorzej w najnowszych regulacjach, co może postawić jej przyszłość pod znakiem zapytania. Wskażmy jednak, że chociaż po obu stronach Atlantyku zaproponowano podobne rozwiązania, tzn. obowiązek zatrzymania 5 proc. ryzyka, to jednakże w USA Kongres dał regulatorom uznaniowość w nakładaniu obowiązku takiego zatrzymania i wyłączył jakiekolwiek zatrzymywanie dla sekurytyzacji kwalifikowanych mieszkaniowych kredytów hipotecznych – dla nich musi zostać wypracowana nowa klasyfikacja, ale prawdopodobnie będą to zwykłe kredyty hipoteczne, o dobrych kryteriach ich udzielania, 30-letnie mieszkaniowe kredyty hipoteczne. Kongres pozwala także regulatorom na wdrażanie reżimu zatrzymywania i kalibrowanych kwot dla różnych klas aktywów.

Jak wykazał MFW, różnice w stopach kapitałowych nie wykazały, jakie instytucje finansowe będą podatne na kryzys. Zatem tylko znacznie wyższy poziom kapitału regulacyjnego, z pewnością uważany za zbyt wysoki przez sektor bankowy, zapobiegłby kolejnemu kryzysowi. Ponadto wagi ryzyka, nawet podwyższone, opierają się na danych z przeszłości, na podstawie których szacuje się prawdopodobieństwo wystąpienia strat. A przecież, jak wykazał chociażby ostatni kryzys, mogą pojawić się sytuacje czy instrumenty, o których wcześniej nikt nie słyszał – i żadna waga ryzyka nakładana na istniejące już instrumenty tych nowych instrumentów nie ujarzmi. Dlatego też pewnego rodzaju odpowiedzią idącą we właściwym kierunku jest przygotowanie do wprowadzenia wskaźnika dźwigni, przynajmniej w ten sposób ograniczając ryzyko posiadania w portfelu instrumentów, których nie da się upłynnić. Poprzeć należy również separację funkcjonalną wprowadzoną w USA przez tzw. Volcker Rule i bardziej “dedykowaną” działalność banków. Nie bez znaczenia będą także prace nad oddzieleniem systemu płatniczego od pewnych bardziej ryzykownych transakcji finansowych.

Wymagana, i szeroko podkreślana przez komentatorów, jest i będzie nadal współpraca w zakresie nadzoru wspólnotowego między nadzorami krajowymi, a także dokończenie porozumień w zakresie naprawy czy likwidowania transgranicznych banków z problemami.

I na koniec, regulatorzy krajowi winni jednak bronić banków, które będą musiały spełniać ostrzejsze wymogi. Przed kim/ czym bronić? Przed parabankami i bankami- cieniami, które jako nieregulowane mogłyby uzyskać niepożądaną i szkodliwą pozycję konkurencyjną. I to też lekcja z kryzysu subprime.

Wartości składowe wskaźnika płynności (NS FR)

Dostępna kwota stabilnego finansowania

  • Kapitał – kapitał kategorii I i II, inne akcje uprzywilejowane oraz kapitał o okresie wymagalności dłużej lub równej jednego roku – 100 proc.
  • Finansowanie długoterminowe – dług długoterminowy i depozyty o okresie wymagalności dłuższej lub równej jednego roku – 100 proc.
  • Stabilne depozyty (o tym czy są bardziej czy mniej stabilne decydują władze nadzorcze w każdym kraju, np. w zależności od ich pokrycia ubezpieczeniem) o wymagalności dłuższej od jednego roku (klienci detaliczni i MŚP, zgodnie z definicją LCR) – 85 proc.
  • Mniej stabilne depozyty o wymagalności dłuższej od jednego roku (detaliczne i MŚP, zgodnie z definicją LCR) – 70 proc.
  • Finansowanie hurtowe o wymagalności dłuższej od jednego roku (przedsiębiorstwa niefinansowe) – 50 proc.
  • Wszystkie inne zobowiązania – 0 proc. Wymagana kwota stabilnego finansowania
  • Całkowicie płynne – gotówka, krótkoterminowe instrumenty niezabezpieczone o wymagalności dłuższej niż jeden rok, papiery wartościowe o wymagalności dłuższej niż jeden rok, zbilansowane pozycje w księgach, nieodnawialne kredyty dla instytucji finansowej o wymagalności dłuższej niż jeden rok – 0 proc.
  • Wysoce płynne – papiery dłużne o zapadalności dłuższej niż jeden rok z zerową wagą ryzyka – 5 proc.
  • Bardzo płynne – obligacje korporacyjne/listy zastawne o zapadalności przynajmniej jednego roku z ratingiem przynajmniej AA – 20 proc.
  • Płynne – obligacje korporacyjne/listy zastawne o zapadalności przynajmniej jednego roku z ratingiem przynajmniej A-, akcje, złoto, kredyty dla instytucji niefinansowych o zapadalności przynajmniej jednego roku – 50 proc.
  • Mniej płynne – kredyty detaliczne o zapadalności dłuższej niż jeden rok – 85 proc.
  • Niepłynne – wierzytelności od instytucji finansowych, inne – 100 proc.
  • Pozycje pozabilansowe – przyrzeczone linie kredytowe, pozycje dostarczania płynności – 10 proc. (czynnik ten może zostać podwyższony według uznania władz krajowych).

Autorka jest dr. hab. ekonomii, profesorem w Instytucie Europeistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego,
gdzie kieruje Zakładem Systemu Finansowego Unii Europejskiej.

 

Udostępnij artykuł: