Temat numeru: Restauracja polskiego systemu

KF 2009.11-12 (listopad - grudzień 2009)

Należy rozważyć możliwość wykupu przez polskie instytucje finansowe wspierane przez środki publiczne wybranych banków zagranicznych, zwłaszcza tych, w których bankach matkach znaczący lub dominujący wpływ uzyskały państwa macierzyste, ratujące te banki w warunkach kryzysu.

Należy rozważyć możliwość wykupu przez polskie instytucje finansowe wspierane przez środki publiczne wybranych banków zagranicznych, zwłaszcza tych, w których bankach matkach znaczący lub dominujący wpływ uzyskały państwa macierzyste, ratujące te banki w warunkach kryzysu.

Zbigniew Wierzbicki

Od początków lat 90. przez kilkanaście lat stan, kształt bankowości komercyjnej i relacje własnościowe w systemie finansowym w Polsce nie budziły tylu emocji jak w ostatnich kilkunastu miesiącach. Dlaczego w takim tempie ulubieńcy mediów i polityków w okresie dwudziestu lat transformacji systemowej w Polsce znaleźli się w centrum aż tak negatywnego zainteresowania zarówno środowisk naukowo-eksperckich jak też mediów i polityków? Co się stało, że tak nagle odwróciły się preferencje znacznej części klientów, którzy są coraz bardziej krytyczni wobec banków zagranicznych i coraz częściej szukają ofert polskich banków?

To, co wczoraj było zaletą, czyli mieć rachunek i kredyt w zagranicznym banku, pracować w zagranicznym banku etc., zostało w preferencjach zarówno części klientów jak i pracowników zamienione na: mam rachunek i kredyt lub lokaty w polskim banku, więc mogę czuć się bezpieczniej. Pracuję w polskim banku, czyli nie mogę być podejrzewany o uczestniczenie w operacjach niesłużących interesom kraju. Gdyby ktoś 10 lat temu sformułował opinię, że nośną rynkowo może być reklama typu „bezpieczna lokata, bo w polskim banku”, to byłby uznany za potencjalnego klienta w poczekalni u psychiatry.

W ostatnich kilku latach działania części banków zagranicznych, np. w dystrybucji opcji – niektóre niefortunne i źle przyjęte przez klientów M&A, spekulowanie w zakresie kursu złotego, niekorzystne rozwiązania związane z kredytami dewizowymi, stosunek do krajowych przedsiębiorców jako kredytobiorców etc., doprowadziły w Polsce – w opinii niektórych środowisk – z przyczyn leżących po stronie banków zagranicznych do zmiany bardzo pozytywnego wcześniej podejścia do oceny ich działalności.

Dzisiaj obserwujemy rosnący sentyment polskich klientów indywidualnych i polskich przedsiębiorców do banków opartych na kapitale krajowym, w tym też banków spółdzielczych i SKOK, które wraz z PKO BP, BGK, BOŚ SA i kilkoma innymi bankami o przeważającym kapitale krajowym oceniane są jako najbardziej godne zaufania polskich rodzin i polskich przedsiębiorców.1

Skłania to do ponownej refleksji nad ścieżką przemian w bankowości komercyjnej w Polsce w okresie od początku transformacji systemowej do dziś. Jakie są perspektywy bankowości komercyjnej w Polsce, a zwłaszcza polskiego subsystemu bankowego? Czy nie należy dążyć do stworzenia silniejszego polskiego subsystemu finansowego, w tym bankowego?

Błędy przeszłości

Wraz z transformacją systemową rozpoczęła się dyskusja nad kształtem systemu bankowego w Polsce. Dla bankowości centralnej w zasadzie niekwestionowanym układem odniesienia były rozwiązania Bundesbanku oraz częściowo Banku Francji, a także przedwojennego Banku Polskiego. Natomiast w odniesieniu do bankowości komercyjnej, a szczególnie korporacyjnej i inwestycyjnej, podjęta dyskusja była wyrazem fascynacji i inspiracji rozwiązaniami obserwowanymi w różnych krajach, od modelu bankowości anglosaskiej lat 80. i 90.przez model niemieckiej zdekoncentrowanej uniwersalnej bankowości komercyjnej, aż do silnie skoncentrowanego systemu bankowego w Holandii. Częściowo było to konsekwencją wpływu zarówno wielu zagranicznych ekspertów uczestniczących w procesach transformacyjnych i szkolących kadry bankowe, a także rezultatem opinii ugruntowanych podczas licznych wyjazdów szkoleniowych i studialnych teoretyków i praktyków bankowości (także polityków).

Jednocześnie podmioty odpowiedzialne za kształtowanie i restrukturyzację w Polsce systemu finansowego, w tym bankowego, realizowały w tym okresie politykę nieuwzględniającą potrzebę budowy silnego polskiego subsystemu bankowego. Podejmowane decyzje o losach kolejnych polskich banków albo były podporządkowane potrzebie wzrostu bieżących dochodów budżetowych (dochody z prywatyzacji)2, albo też dominującemu poglądowi, że jeśli bank oparty na polskim kapitale ma kłopoty, to prościej jest sprzedać go bankowi zagranicznemu czekającemu na otrzymanie polskiej licencji, niż dokonywać jego sanacji bez przekazywania w ręce kapitału zagranicznego.

W konsekwencji w zasadzie nie wypracowano całościowej długookresowej koncepcji zmian systemu finansowego, w tym bankowego. Stopniowo przekazywano więc kolejne instytucje finansowe w ręce kapitału zagranicznego i jednocześnie udzielano nowych licencji podmiotom zagranicznym. Dominował pogląd, że zwiększenie udziału kapitału zagranicznego w systemie finansowym w Polsce jest samo w sobie strategicznym rozwiązaniem stabilizującym polską gospodarkę i stwarzającym pożądane impulsy rozwojowe. Stąd też geneza obecnych problemów z sektorem bankowym w Polsce tkwi nie w kryzysie (ujawnił on tylko strukturalną słabość systemu finansowego w Polsce), lecz w niedocenieniu strukturalnych i systemowych negatywnych uwarunkowań przekształceń sektora bankowego. W Polsce dominowało podejście oparte na incydentalnych decyzjach GINB i NBP spychających problemy sanacji banków na partnerów zagranicznych, a także na decyzjach Ministerstwa Skarbu Państwa (Ministerstwa Przekształceń Własnościowych) wykonującego plany pozyskania środków z prywatyzacji poszczególnych gałęzi polskiej gospodarki, dla którego sektor bankowy był dostawcą pieniędzy z prywatyzacji.3

Obecny kryzys tylko ujawnił to, co z każdym miesiącem 2009 r. coraz ostrzej staje się widoczne, czyli nabrzmiewające od dawna negatywne konsekwencje braku strategicznego modelu przemian bankowości w Polsce uwzględniającego długoterminowe cele wzrostu gospodarczego, zmiany systemowe i bezpieczeństwo ekonomiczne.4 Dzisiaj już chyba ponownie nadszedł czas na krytyczną refleksję dotyczącą dalszych zmian systemowych i zarazem na podjęcie próby ograniczenia negatywnych konsekwencji wynikających z wad specyficznie ukształtowanej struktury własnościowej.

Skala i tempo

Dominowało podejście, że transfer kapitału zagranicznego do sektora bankowego jest pozytywną wartością samą w sobie, a przy tym mocniej wiąże polską gospodarkę z rynkami krajów rozwiniętych, że jest to najlepszy sposób na trwały transfer nowoczesnych technologii, produktów i rozwiązań organizacyjnych. Oczywiście nikt rozsądny nie negował wielu zalet transferu kapitału. Natomiast dla niektórych osób i środowisk, wyłamujących się z jednostronnego bezkrytycznie pozytywnego podejścia do transferu kapitału powodem do pewnego niepokoju i formułowania zastrzeżeń była skala i tempo zwiększania udziału kapitału zagranicznego w strukturze właścicielskiej sektora bankowego w Polsce. Jednakże takie głosy były niechętnie wysłuchiwane, ponieważ przez kilkanaście lat dyskusja o bankowości w Polsce koncentrowała się wokół techniczno-funkcjonalnych aspektów działania banków, co w części wynikało z konieczności wdrożenia dyrektyw bazylejskich oraz unijnych. Koncepcja zniesienia występujących wcześniej luk technologicznych (IT, produkty, organizacja, marketing etc.) zakładała, że skuteczny i efektywny jest wyłącznie transfer technologii, organizacji i know-how oparty na bezpośrednich inwestycjach banków zagranicznych. Konsekwencją było stwarzanie bardzo dobrych warunków do przejmowania istniejących banków i szybkie tempo wydawania nowych licencji bankowych dla podmiotów zagranicznych.

Na podstawie powyższych założeń wypracowano np. koncepcję banków bliźniaczych adresowaną do dziewiątki banków utworzonych na bazie struktury oddziałów operacyjnych NBP. Konsekwencją takiego podejścia stało się stosunkowo szybkie przekazanie w ręce inwestorów zagranicznych tych banków, czyli ok. 50 proc. sektora bankowego w Polsce. Oficjalna koncepcja banków bliźniaczych była w istocie dyskretną (...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: