To nadal bajka o dolarze, dopóki Ben nie opowie nam jutro innej

Finanse i gospodarka

Po wczorajszej stosunkowo lekkiej/spokojnej sesji w Europie w czasie sesji nowojorskiej najwyraźniej lejce przejęli realizujący zyski, gdyż praktycznie cały piątkowy ruch indeksu dolara (DXY) uległ odwróceniu, przez co zeszliśmy mniej więcej do poziomu zamknięcia z czwartku. Oczywiście z szerszej perspektywy, gdy przed nami zeznania szefa amerykańskiej Rezerwy Federalnej Bena Bernankego i protokoły FOMC - oba te wydarzenia zaplanowano na jutro wieczorem - dolar amerykański wydaje się nieco zmęczony i niespokojny.

Komentarze japońskiego ministra gospodarki Akiry Amariego – te weekendowe i kolejne z wczoraj – wywołały pewien gwałtowny zwrot kursu USD/JPY, ale może to wynikać zarówno z sytuacji dolara, jak i samego jena. W ujęciu netto dla tej konkretnej pary wracamy do wyższych poziomów, które widzieliśmy niedawno, a jak na razie wygląda na to, że wokół dotychczasowych maksimów w rejonie 103,20/30 tworzy się górka (do jutra). Po stronie spadków wyczyszczono zlecenia stop, a oferty kupna pojawiają się ponownie w okolicach 102,15/20.

Jeśli chodzi o dane, pierwsze ważniejsze informacje to brytyjskie PPI i CPI – całkiem możliwe, że zobaczymy obraz silniejszego wzrostu, niż dotychczas zakładano. Potem jednak mamy całkiem sporą lukę, gdyż na pozostałą część dnia w planach nie ma nic oprócz kolejnych wystąpień przedstawicieli Rezerwy Federalnej, z których jedni biorą udział w głosowaniach, a inni nie. Głównym i prawdopodobnie jedynym rezultatem całej tej gadaniny będzie jeszcze większy zamęt odnośnie do tego, w jakim kierunku, kiedy i w jaki sposób Fed może dalej postąpić z luzowaniem ilościowym, a prawdziwe wskazówki nadejdą oczywiście jutro.

Jeśli chodzi o ogólny obraz, a nie poziomy jako takie, sądzę, że dziś znowu może powrócić kupowanie dolara amerykańskiego, choć być może nie tak gwałtowne, jak to widzieliśmy w piątek. Bardziej prawdopodobne, że dzisiaj traderzy skupią się bardziej na zajmowaniu odpowiednich pozycji przed jutrzejszymi wydarzeniami lub na realizacji zysków i równoważeniu pozycji. W takim wypadku wskazówek co do górnych i dolnych granic dzisiejszych notowań upatrywałbym w poziomach, które widzieliśmy w czwartek/piątek.

A tak to wygląda w odniesieniu do poszczególnych par krzyżowych:

EUR/USD: Ta słynna para powinna napotkać sprzedających powyżej rejonu 1,2900; powyżej 1,2915 mamy zlecenia stop, ale przed nami sprzedający wagi ciężkiej. Po stronie spadków na poziomie 1,2830 spodziewajcie się realizujących zyski z krótkich pozycji i powrotu naturalnych ofert kupna do gry.

GBP/USD: Sprzedający ustawiają się w kolejce w pobliżu maksimów odnotowanych w nocy w rejonie 1,5270/80; powyżej tego poziomu w zasadzie nie ma zleceń stop, ale za to więcej sprzedających napotkamy, jeśli uda nam się wtoczyć powyżej poziomu 1,5315. Kupujący nie hałasują dziś za bardzo, a pierwsza wzmianka o ich istnieniu pojawia się dopiero w okolicach 1,5180. Dane publikowane dzisiejszego ranka będą dalszą wskazówką, dokąd zmierzamy.

AUD/USD: dolar australijski w nocy poszybował w górę po publikacji protokołu RBA, ale nadal ma problem z pokonaniem płotka na poziomie 0,9830/40 (który przedtem był wsparciem). W tej chwili zależy to bardziej od dolara amerykańskiego niż bezpośrednio od dolara australijskiego. Dzisiaj będzie on się zachowywał zapewne zgodnie z opinią, którą przedstawiłem powyżej.

USD/CAD: Para ta odnotowała wczoraj ostre odbicie od maksimów na poziomie 1,0300, gdyż ogólnie dolara amerykańskiego sprzedawano wczoraj we wszystkich parach. Po wylądowaniu z powrotem w strefie wsparcia 1,0230/35 jak na razie handel w parze USD/CAD odbywa się po stronie „nogi” dolara amerykańskiego. Natomiast górne i dolne granice wahań to odpowiednio 1,0300/10 i 1,0220/30.

Jeśli zawieracie dziś transakcje, a w waszych parach jest „noga” dolara amerykańskiego, musicie mieć jakiś pogląd na perspektywy dolara. Jednak najlepiej będzie wyeliminować „nogę” dolara z równania całkowicie i uniknąć hałasu.

Ken Veksler
Saxo Bank

Udostępnij artykuł: