Tort jest niewielki – o miliardach dla polskiej budżetówki

Komentarze ekspertów

Zbliżają się wybory! Świadczy o tym nie tyle wzmożona aktywność polityków, co ich skłonność do cudownego mnożenia pieniędzy. Okazuje się, że w przeddzień końca kadencji Rządu, z pustego Salomon jednak naleje, a kolejne ulgi podatkowe, podwyżki dla budżetówki oraz wyższe emerytury, mają być tego dowodem. Oby te obietnice nigdy się nie spełniły.

Dzisiejsze sejmowe wystąpienie ekipy rządowej można z całą pewnością uznać za oficjalny start kampanii wyborczej i silny sygnał dla opozycji, która po wakacyjnej sielance powinna wykazać się nie lada wysiłkiem. Obietnice złożone przez Premiera podczas jego “małego expose” są bowiem niezwykle wygórowane i – na szczęście – niemożliwe. Stąd w najbliższych miesiącach należy spodziewać się politycznego wyścigu w oparach absurdu, okraszonego quasi gospodarczymi debatami z silną domieszką ekonomicznego populizmu. Zaczynając jednak od początku: “Nieduża nadwyżka”, na jaką powołuje się Rząd, ma zostać przeznaczona głównie na wydatki socjalne.

Od tego roku podatkowego zaproponujemy umożliwienie każdej rodzinie, która posiada dzieci, pełne wykorzystanie ulg […] Proponujemy, by wszyscy bez wyjątku mogliby wykorzystywać ulgi w 100 proc. Państwo zapłaci to, co brakuje, aby móc cieszyć się ulgą – konstatuje Premier.

W jaki sposób owe tajemnicze “Państwo” sfinansuje proponowane rozwiązanie? Trudno powiedzieć. Na tym jednak nie koniec. Pomimo kryzysu gospodarczego i restrykcji narzuconych przez Unię Europejską, Rząd planuje podwyżki pensji w sektorze publicznym. Oznacza to, że ponad czterystutysięczna armia urzędników wygenerowałaby – zgodnie z wyliczeniami “Dziennika Gazety Prawnej” – ponad trzy miliardy dodatkowych kosztów, których amortyzacja musiałaby opierać się na zwiększonych wpływach do budżetu. Biorąc pod uwagę dość napiętą sytuację geopolityczną w Europie Środkowo – Wschodniej, przybierającą coraz częściej formę wojny handlowej, raczej nie należy spodziewać się koniunktury na rynkach zewnętrznych, mogącej chociaż w części sprostać apetytowi Premiera.

Rząd sięgnie zatem do starej, sprawdzonej metody – kieszeni podatników. Równolegle do realizacji wygłoszonych obietnic będą więc rosnąć obciążenia fiskalne grup, które w odniesieniu do debaty publicznej (czyt. wyborów) są mało istotne, ale jednocześnie bardzo zasobne.  Sektor małych i średnich przedsiębiorstw spełnia te dwa kryteria…

dr Maciej Jędrzejak
Saxo Bank Polska

Udostępnij artykuł: