Trudny rok, nowe nadzieje

Finanse i gospodarka

Kończy się okres, kiedy polska gospodarka wyjątkowo się wyróżniała na tle Zachodu, a zaczyna się najtrudniejszy rok od co najmniej dekady. Ale pojawiają się też nadzieje.

Kończy się okres, kiedy polska gospodarka wyjątkowo się wyróżniała na tle Zachodu, a zaczyna się najtrudniejszy rok od co najmniej dekady. Ale pojawiają się też nadzieje.

POLSKA. W ostatnim numerze "Ekonomicznych Sygnałów“ w 2012 r. podsumowujemy nasze prognozy dla Polski na 2013 r. Nie są one zbyt optymistyczne, ale też nie recesyjne. Wzrost PKB wyraźnie się obniży, głównie ze względu na spadek inwestycji, i będzie najniższy od 2002 r. Pewną nadzieję, wbrew bieżącym trendom, wiążemy z konsumpcją, która nigdy w historii nie rosła wolno przez dłużej niż 3-4 kwartały. Na przełomie roku konsumpcja może notować nawet ujemną dynamikę, jednak od wiosny powinna "odbić“, między innymi dzięki spadkowi inflacji. Wraz ze spadkiem dynamiki PKB, pogorszy się sytuacja na rynku pracy - wzrost bezrobocia będzie wyraźny, co przełoży się na niską presję płacową. To z kolei, w połączeniu ze stabilnym kursem złotego i niższymi cenami surowców, powinno przyczynić się do głębokiego spadku inflacji i stóp procentowych. Kiedy zacznie się ożywienie? Istnieje duża szansa, że w drugiej połowie roku. Ta nadzieja opiera się na dwóch przesłankach. Po pierwsze, obserwujemy ożywienie w gospodarkach Chin i USA, co powinno w końcu dotrzeć do Europy. Po drugie, każdy dołek koniunktury kiedyś się kończy, a najczęściej spowolnienie nie trwa dłużej niż 6-8 kwartałów.

Podsumowanie: Przyszły rok będzie trudny, ale widzimy szanse na uniknięcie recesji.

ŚWIAT. Sytuacja w światowej gospodarce ma szanse wyglądać lepiej niż oczekiwano jeszcze kilkanaście tygodni temu. Widać kilka pozytywnych sygnałów. Po pierwsze, w Stanach Zjednoczonych tworzą się fundamenty pod silny wzrost PKB - rosną ceny nieruchomości, spada bezrobocie, nastroje konsumentów są dobre. Brakuje jeszcze inwestycji firm. Po drugie, w Chinach oddalone zostało ryzyko twardego lądowania. Po trzecie wreszcie, pojawiają się oznaki ożywienia w niemieckiej gospodarce, widoczne m.in. w indeksach IFO i ZEW. Te trendy mają szane przerodzić się w bardziej trwałe zjawiska, jeżeli nie zrealizują się następujące zagrożenia. Na południu Europy wyborcy muszą zaakceptować kolejny rok recesji i zaciskania pasa. W USA politycy muszą dogadać się w sprawie przyszłości polityki fiskalnej. Wygaszone musi zostać również ryzyko wojny między Izraelem i Iranem.

Podsumowanie: Globalnie widać powody do ostrożnego optymizmu.

RYNEK FINANSOWY. Mijający rok był dla złotego i obligacji wyjątkowo dobry. Złoty zyskał w stosunku do euro 10 proc., a ceny obligacji wzrosły średnio o ponad 10 proc., prowadząc do rekordowo niskich rentowności. Wątpliwe jest, by nadchodzący rok przyniósł równie znaczące zmiany w tym samym kierunku. Oczekujemy stabilizacji kursu złotego w pobliżu obecnego trendu, z ewentualnie lekką tendencją do umocnienia. Złotemu sprzyja wysoki apetyt na ryzyko, wysoka wiarygodność Polski oraz spadający deficyt na rachunku bieżącym. Niesprzyjające są zaś cykl obniżek stóp procentowych oraz potencjalne problemy z wykonaniem budżetu państwa na 2013 r. W przypadku obligacji uważamy, że koniec hossy na tym rynku jest blisko.

Podsumowanie: Klimat dla złotego i obligacji jest pozytywny, ale tak dobry rok jak 2012 raczej się nie powtórzy.

Ekonomiczne Sygnały, nr 52 (83), 31.12.2012 r. - pobierz.

Ignacy Morawski
Główny Ekonomista
Polski Bank Przedsiębiorczości

Udostępnij artykuł: