Trudny wybór banków centralnych

Finanse i gospodarka

Poprawiająca się kondycja gospodarek strefy euro i Wielkiej Brytanii stawia banki centralne przed trudnym wyborem. Jak przekonać inwestorów, że stopy procentowe pozostaną jeszcze długo na stabilnym poziomie. Staje się jasne, że wychodzenie ze ultra łagodnej polityki pieniężnej będzie trudniejsze niż uzyskanie akceptacji do jej zastosowania w czasach kryzysu.

Ożywienie w gospodarce strefy euro przyspiesza. Według ostatecznych wyliczeń, wskaźnik kondycji sektora przemysłowego w regionie – PMI manufacturing – wzrósł w sierpniu do najwyższego poziomu od czerwca 2011 r. i drugi miesiąc z rzędu utrzymał się powyżej granicznego poziomu 50 pkt. We wszystkich dużych krajach Eurolandu indeksy wskazały na przyspieszenie pozytywnych tendencji w przemyśle w stosunku do lipca. Wyjątkiem była Francja, gdzie PMI nie uległ zmianie, a sektor wytwórczość pozostał w kontrakcji 25. miesiąc w rzędu. Optymistyczne są wskazania indeksów w przeżywających największe problemy podczas kryzysu Włoszech i Hiszpanii. Prawdziwy boom zdaje się mieć miejsce, w nie należąca do strefy euro, ale istotnej dla kondycji całego regionu, gospodarce Wielkiej Brytanii. Indeks PMI dla przemysłu tego kraju osiągnął poziom nienotowany od 2,5 lat i zbliża się do historycznych rekordów z okolic 60 pkt.

Dobre dane z gospodarki strefy euro, w rzeczywistości przybliżającej się perspektywy normalizowania polityki pieniężnej w USA, utrzymują notowania wspólnej waluty na relatywnie wysokim poziomie wobec dolara. Decyzja Rezerwy Federalnej o przyszłości programu skupu aktywów QE pozostaje jednak kluczowym czynnikiem ryzyka dla rynku w krótkim terminie. Posiedzenie Fed zaplanowane jest na 18 września. Wcześniej, bo już w najbliższy czwartek, spotykają się przedstawiciele Europejskiego Banku Centralnego. Nie spodziewam się znaczącej zmiany retoryki wypowiedzi. M. Draghi będzie zapewne ponownie starał się zapewniać, że pomimo sygnałów odradzania aktywności w regionie, nastawienie EBC do polityki pieniężnej pozostaje ultra łagodne, a stopy procentowe utrzymają się na niskim poziomie w dającej się przewidzieć przyszłości. Pytanie, na ile, i czy w ogóle, rynek poważnie traktuje jeszcze zapewnienia, że łagodne warunki kredytowania będą utrzymywały się przez cały przyszły i połowę 2015 r.

Znamienna pod tym względem jest sytuacja wspomnianej Wielkiej Brytanii (najbliższe posiedzenie banku centralnego również w środę). W przeszłości, przy analogicznych do obecnych wskaźnikach makroekonomicznych, polityka pieniężna na Wyspach była już w fazie zacieśniania. Dziś sygnałem do zacieśnienia ma być, według zmodyfikowanej przed miesiącem strategii, stopa bezrobocia na poziomie 7 proc. Według prognoz Banku Anglii, zostanie on osiągnięty dopiero pod koniec 2015 r. Czy wiarygodnym jest jednak założenie, że przez ponad 2,5 roku firmy nie zwiększą zatrudnienia na tyle, by obniżyć bezrobocie o 0,8 pp. w sytuacji, gdy gospodarka już w pierwszej fazie cyklu koniunkturalnego notuje tak doskonałe wyniki? Pozostaje jeszcze kwestia inflacji. Czy banki będą ignorowały narastanie presji na wzrost cen nawet, jeśli bezrobocie nie będzie się wyraźnie obniżać? Jest to bardzo wątpliwe. A co najciekawsze, najmniej odporny na ryzyko przyspieszenia inflacji będzie zapewne właśnie EBC. Stąd nawet proces szybkiego wychodzenia Fed z programu QE nie musi przesądzać o losie wspólnej waluty. Może się bowiem okazać, że zanim stopy procentowe zaczną rosnąć w USA, wcześniej na taki krok zdecyduje się, pozostający pod dominującym wpływem Niemiec EBC, który nie zastosował nadzwyczajnych środków polityki pieniężnej w czasie kryzysu.

EURPLN: W pierwszych godzinach handlu z poniedziałek złoty umocnił się odczuwalnie wobec euro by w drugiej części dnia oddać połowę zysków. Kluczową barierą wsparcia pozostaje 4,2500. Dotarcie w te rejony wykorzystamy do krótkoterminowych zakupów euro. Nie spodziewam się silniejszych zmian na rynku dzisiaj. Zakres wahań nie przekroczy wczorajszego. Kurs będzie oscylował między 4,2500 a 4,2750.

EURUSD: Dolar zyskuje wobec euro piątą kolejną sesję. Kurs jest na 6-tygodniowych minimach i nie ma przed sobą żadnych poważniejszych barier poza 1,3100. Poziom ten wyznaczony jest przez połowę fali wzrostowej z lipca i sierpnia. Dziś rynek będzie miał okazję w pełni zdyskontować informację o podjęciu przez B. Obamę decyzji o ataku na Syrię. Amerykańscy inwestorzy wracają na rynek po świątecznej przerwie. Po południu poznamy dane o kondycji przemysłu w sierpniu (indeks ISM manufacturing). Słabszy powinien zahamować spadki, mocniejszy będzie sygnałem do dalszej aprecjacji dolara w kierunku 1,3100.

Damian Rosiński
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: