Tureckie kazanie: jak doprowadzić do katastrofy własną walutę

Gospodarka / Multimedia

Turecka waluta od miesiąca przeżywała kolejne załamanie. Gdy prezydent postanowił ratować oszczędności obywateli swego kraju, niszczone wywołaną wcześniej inflacją, zaczął się walutowy rollercoaster.

dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.
Źródło: MarketNews24

Turecka waluta od miesiąca przeżywała kolejne załamanie. Gdy prezydent postanowił ratować oszczędności obywateli swego kraju, niszczone wywołaną wcześniej inflacją, zaczął się walutowy rollercoaster.

Za turecką lirę trzeba płacić 24 grosze, a przed czterema laty lira była nieco mocniejsza od złotego.

Upolityczniony bank centralny

Kurs tureckiej liry (TRY)względem dolara i euro spadł w ciągu miesiąca o niemal 50%. Powody tej katastrofy są znane, to kompletne upolitycznienie banku centralnego i luzowanie polityki pieniężnej wbrew nie tylko światowym tendencjom, ale przede wszystkim rosnącej inflacji.

Turcja dla innych państw jest najnowszą przestrogą, że idiotyczna polityka gospodarcza może przynieść zrozumiałe i oczekiwane skutki

Naturalnie odpowiedź rynku przyciągnęła kapitał spekulacyjny i to jest kluczem do wyjaśnienia dlaczego para USDTRY odnotowała spadek z 18,30 do 11,0 w ciągu zaledwie 12 godzin jednego, grudniowego dnia tego roku.

‒ Na rynku walutowym zwykle mamy do czynienia z niewielką zmiennością, miesięczna zmienność o 1% to już dużo, a więc to, co się dzieje z lirą, to prawdziwy rollercoaster – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.

Czytaj także: Jarosław Kaczyński: prezes NBP Adam Glapiński powinien zostać na drugą kadencję

Prezydent wywołuje walutowy rollercoaster

Zapalnikiem był plan prezydenta Turcji, który ma zapobiec dalszej dolaryzacji, czyli ucieczce krajowych oszczędności od liry.

Powody tej katastrofy są znane, to kompletne upolitycznienie banku centralnego i luzowanie polityki pieniężnej wbrew (...) rosnącej inflacji

Erdogan zapowiedział, że oszczędzającym zostanie zrekompensowane osłabienie liry przekraczające odsetki. Być może brzmi zachęcająco dla inwestorów, ale takie działanie oznacza przyrost zadłużenia rządowego, który odstrasza kapitał zagraniczny. Był to jednak pretekst i na bardzo mocno zlewarowanym rynku wywołał odwrót.

Jednak nawet gwałtowny wzrost kursu liry nie powinien być uznany jako sukces prezydenta i bez zmian w kierunku bardziej rozsądnej polityki (na co się nie zanosi) nie należy zakładać trwałego zwrotu na rynku liry.

Bank centralny utracił jakąkolwiek niezależność

– Praprzyczyną tego, co dzieje się z lirą jest niezbilansowana od lat turecka gospodarka i wszystko było względnie „ok”, dopóki Turcja spełniała wyobrażenia inwestorów zagranicznych i tak działo się do 2018 roku, gdy prezydent tego kraju wymuszał brak podwyżek stóp procentowych – wyjaśnia ekspert XTB. – W ostatnich miesiącach mieliśmy tego powtórkę, tyle że w innym wymiarze bo bank centralny utracił jakąkolwiek niezależność.

Czytaj także: Jerzy Kropiwnicki z RPP: obecna inflacja ma źródła zewnętrzne; wzrost cen kredytu mógłby doprowadzić do stagflacji

Inwestorzy w odwrocie

Inwestorów zraziło też to, że próbowano im wmawiać, że niskie stopy procentowe są sposobem na walkę z wysoką inflacją. W takiej sytuacji jeszcze większy wpływ na lirę ma kapitał spekulacyjny.

Zła polityka pieniężna prowadzi do kryzysu walutowego

‒ Turcja dla innych państw jest najnowszą przestrogą, że idiotyczna polityka gospodarcza może przynieść zrozumiałe i oczekiwane skutki – komentuje dr Przemysław Kwiecień.

Inwestorów zraziło też to, że próbowano im wmawiać, że niskie stopy procentowe są sposobem na walkę z wysoką inflacją

I dodaje, że:

– Dla Polski jest to ważna lekcja, bo także jesteśmy zaliczani do rynków wschodzących i powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że podczas wyborów parlamentarnych decydujemy o polityce pieniężnej, a zła polityka pieniężna prowadzi do kryzysu walutowego.

Czytaj także: Gorączka złota w Polsce; inwestycje warto odłożyć na początek przyszłego roku

Źródło: MarketNews24
Udostępnij artykuł: