Tylko 25 pkt może umocnić złotego

Na rynku głównej pary walutowej niewiele zmian we wtorkowym obrazie rynku. Wspólna waluta nadal wspierana informacją na temat planu skupu długu przez Grecję oraz doniesieniami z Hiszpanii, która to po długo oczekiwanym przez rynek okresie milczenia formalnie zwróciła się o pomoc finansową z europejskich funduszy na dokapitalizowanie krajowych banków, alej lekko zyskuje na wartości. W rezultacie kurs EUR/USD przełamał wczoraj po południu opór na 1,31 i nie przeszkodził mu w tym fakt, że na razie nie ma zgody państw UE na nadzór bankowy - dyplomaci unijni nie wypracowali kompromisu m.in. w sprawie tego, które banki (wszystkie czy tylko największe) mają być objęte nadzorem. Inwestorzy nie "przestraszyli się" też ostrzeżeń płynących z ust kanclerz Niemiec A.Merkel, iż pomimo poczynionego postępu kryzys nie został jeszcze zażegnany i nie można powiedzieć, że najgorsze mamy już za sobą.

Na drodze do silniejszej aprecjacji wspólnej waluty nadal stoją jednak fundamenty gospodarki światowej oraz kwestia „być albo nie być” dla amerykańskiego klifu fiskalnego. Choć indeksy PMI dla największych europejskich gospodarek wzrosły, to nadal znajdują się poniżej poziomu 50 pkt. oddzielającego wzrost gospodarczy od recesji. Mocno rozczarowały natomiast informacje zza oceanu. Listopadowy indeks ISM dla przemysłu spadł bowiem do najniższego poziomu od trzech lat, powracając zaledwie po dwóch miesiącach poniżej wspomnianego wcześniej poziomu 50 pkt. W temacie klifu fiskalnego na razie toczą się tylko rozgrywki polityczne, co powoduje, że na rynek docierają raczej niepokojące komentarze. Biały Dom odrzucił republikański projekt likwidacji klifu fiskalnego oświadczając, że nie spełnia on zapowiedzi prezydenta B.Obamy podwyżki podatków dla najbogatszych Amerykanów. Inwestorzy jednak z wyprzedzeniem dyskontują pozytywny finał rozmów w amerykańskim Kongresie (mówi się, że porozumienie powinno zostać zawarte do świąt Bożego Narodzenia), co pozwala utrzymywać notowania euro/dolara na stabilnych poziomach, jedynie limitując potencjalnie możliwą skalę ich wzrostów.

Z technicznego punktu widzenia stoimy przed szansą na udany test październikowych szczytów na poziomie 1,3128-1,3139 USD za euro. Kluczowe w tej sprawie mogą okazać się dzisiejsze publikacje makroekonomiczne dotyczące gospodarki USA, gdzie poznamy m.in. raport ADP z rynku pracy, indeks ISM dla usług, czy zamówienia w przemyśle. Silnie rozczarowujące dane potwierdzające, że największa gospodarka świata spowalnia, mogą jednak podnieść awersję do ryzyka wywołując realizację zysków, która aż się prosi po ostatnim umocnieniu.

O wiele ciekawiej przebiegają ostatnie sesje na rynku franka szwajcarskiego, gdzie kurs EUR/CHF już od kilku dni systematycznie oddala się od poziomu 1,20 ustalonego przez SNB jako akceptowalny, minimalny dla wymiany. Szczególnie silną aprecjację przyniosły ostatnie sesje, bo o blisko 1,0%, do poziomu 1,215 – najwyższego od połowy września br. Wówczas to za sprawą decyzji Fed o uruchomieniu trzeciego programu luzowania ilościowego, czyli tzw. QE3, para EUR/CHF przełamała opór na 1,218. Tym razem impuls do zwyżki kursu dały doniesienia, że Credit Suisse chce wprowadzić opłatę od depozytów w szwajcarskiej walucie w wysokości 1,0%. W praktyce oznaczałoby to automatyczny wzrost kosztów ich utrzymywania do poziomów jeszcze znacznie mniej opłacalnych niż obecnie. Tym samym w pełni zrozumiała wydaje się niechęć do franka przejawiająca się jego osłabieniem. W ostatnich miesiącach CHF dawał inwestorom bezpieczne lokowanie kapitału, teraz jednak, przy rosnących nadziejach, iż kryzys zadłużeniowy w strefie euro, może jeszcze nie kończył się, ale przynajmniej daje pewne oznaki jego opanowania, może przestać być uznawany za „bezpieczną przystań”. Analizując wykres tygodniowy pary EUR/CHF to choć wyraźnie widać dwa momenty zakłócenia trendu bocznego, to wciąż jednak trudno mówić o jego zakończeniu. Niemniej, przy rosnącym przekonaniu, iż rynki finansowe powoli zaczną „wychodzić na prostą”, taki scenariusz niedługo może trzeba będzie brać pod uwagę.

Niska awersja do ryzyka przejawia się też m.in. coraz niższym poziomem indeksu dolarowego DXY, który notuje obecnie najniższe poziomy od sześciu tygodni (od 23 października).

Tymczasem, zwyżka EUR/CHF na rynku globalnym znalazła przełożenie na zachowanie franka względem złotego. We wtorek kurs CHF/PLN powrócił do 3,4. Obok franka szwajcarskiego w relacji do złotego na wartości tracił też dolar amerykański – kurs USD/PLN spadł poniżej poziomu 3,15. Relatywnie stabilnie zachowywał się natomiast kurs EUR/PLN oscylując przez większą część wczorajszego dnia wokół 4,13 – poziomu, do którego ta para walutowa dotarła już w poniedziałek po południu.

Dzisiaj poznamy decyzję RPP dotyczącą stóp procentowych. Słabe dane z realnej gospodarki wspierane komentarzami członków Rady nasiliły oczekiwania na dalsze obniżki stóp – 25 pb jest już zdyskontowane. Po publikacji danych o PKB za III kwartał na rynku coraz częściej pojawia się sugestia głębszych cięć. W naszej ocenie może jednak „zabraknąć rąk” do przegłosowania wniosku o 50 pb, stąd nie wykluczamy, że „tylko” 25 pb może sprowokować rynek do chwilowego odreagowania. Szybki jednak powrót do scenariusza kolejnych cięć stóp będzie najprawdopodobniej limitował potencjalne wzrosty notowań naszej waluty (przy założeniu stabilizacji na euro/dolarze). Każdy bowiem silniejszy ruch na szerokim rynku znajdzie symetryczne przełożenie na rynek PLN.

121205.ryn.walut.01.330x614

121205.ryn.walut.02.330x249

121205.ryn.walut.03.550x344

Joanna Bachert
Biuro Strategii Rynkowych
PKO Bank Polski

Udostępnij artykuł: