Ubezpieczenia: Nie jestem ekonomistą… ale Dzieci też chciałem mieć!

KF 2013.10-12 (październik - grudzień 2013)

W poprzednich dwóch odcinkach moich ekonomiczno-społecznych "analiz" kilkakrotnie pojawiał się problem demografii, dzietności i związanych z tym szans i zagrożeń. Nie ma wątpliwości, że dane demograficzne spychają nas coraz głębiej w przepaść ujemnego przyrostu ludności - czyli kolokwialnie mówiąc, wymierania narodu.

W poprzednich dwóch odcinkach moich ekonomiczno-społecznych "analiz" kilkakrotnie pojawiał się problem demografii, dzietności i związanych z tym szans i zagrożeń. Nie ma wątpliwości, że dane demograficzne spychają nas coraz głębiej w przepaść ujemnego przyrostu ludności - czyli kolokwialnie mówiąc, wymierania narodu.

Waldemar Wojna

Pisząc ten materiał, właśnie skończyłem biesiadowanie w czasie sierpniowego święta. Te kilka dni spędziliśmy z grupą znajomych, którzy tak jak ja, mając dziś prawie 40 lat, podejmowali trudne decyzje co do swojej pracy, mieszkania systemu emerytalnego – ale również prawie wszyscy zdecydowali się na własne dzieci i wszyscy przechodzą ciężką drogę z tym związaną.

Problem niskiej „dzietności” pojawił się w ostatnich latach nie tylko w Polsce. Najpierw dotknął on kraje rozwinięte (w szczególności w Europie), ale ostatnio wydaje się, że nawet Chiny w najbliższych 20-30 latach borykać się będą z tzw. bombą demograficzną.

Kwestia ta, poza aspektem czysto społecznym – zastępstwa pokoleniowego i zmiany sposobu życia przeciętnej rodziny – to również problem ekonomiczny. Wzrost gospodarczy uzależniony jest w dużej mierze od konsumpcji. Przy coraz mniejszej populacji ludzi, a jednocześnie zwiększającej się długości życia następuje szybkie starzenie się społeczeństwa i olbrzymie obciążenie państwa wypłatą świadczeń emerytalnych. Wszystkie te elementy stawiają rządzących przed niebywale trudnym pytaniem. Czy można w ogóle cokolwiek zrobić, aby przeciętny młody Polak chciał mieć więcej dzieci?

Ostatnio media doniosły o niezwykle wysokiej liczbie polskich dzieci rodzących się na Wyspach Brytyjskich. Pokazuje to jasno, że młody Polak (tak jak ja i moi znajomi) chcą mieć dzieci. Trzeba im tylko pomóc. Popularne ostatnio sformułowanie „polityka prorodzinna” wykorzystywane jest przez wszystkie partie i wszystkie rządy. Co jednak się za tym kryje? Co tak naprawdę pomóc może młodym rodzicom.

We wcześniejszych tekstach pisałem, jak ważne dla stabilności życia jest poczucie bezpieczeństwa w aspekcie systemu emerytalnego oraz szans na możliwie przyzwoite warunki mieszkaniowe. Są to warunki niezbędne, ale nie jedyne. Niewątpliwie jednym z najważniejszych elementów polityki prorodzinnej państwa powinno być ograniczenie bezrobocia w gronie młodych ludzi oraz szerokie wsparcie w okresie wychowania dziecka, w szczególności w zakresie żłobka i przedszkola.

Problem bezrobocia wśród młodych ludzi jest jednym z najważniejszych problemów społecznych w całej Europie. 20-30-, a nawet 40-proc. bezrobocie to katastrofa społeczna i ekonomiczna. Młody czł...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: