Ubezpieczenia: Nie jestem ekonomistą… Ale mieszkać też gdzieś musiałem

KF 2013.07-09 (lipiec - wrzesień 2013)

W poprzednim "odcinku" moich nieekonomicznych analiz pisałem Państwu o emeryturach i potrzebie stabilności systemu emerytalnego - potrzebie istotnej z punktu widzenia poczucia bezpieczeństwa każdego z nas - poczucia, iż po kilkudziesięciu latach pracy i opłacania wysokich składek emerytalnych będziemy mieli z czego żyć po zakończeniu aktywności zawodowej.

W poprzednim "odcinku" moich nieekonomicznych analiz pisałem Państwu o emeryturach i potrzebie stabilności systemu emerytalnego - potrzebie istotnej z punktu widzenia poczucia bezpieczeństwa każdego z nas - poczucia, iż po kilkudziesięciu latach pracy i opłacania wysokich składek emerytalnych będziemy mieli z czego żyć po zakończeniu aktywności zawodowej.

Waldemar Wojna

Ważnym elementem takiego bezpieczeństwa jest niewątpliwie jakkolwiek rozumiane „własne M” – kawałek własnego świata – świata, na którym każdy młody człowiek budować chciałby życie swoje i swojej rodziny.

Myślę, że pokolenie dzisiejszych 30-40-latków dobrze pamięta telewizyjny program dla dzieci i młodzieży „5,10,15” – w tamtych czasach dość nowatorski i bardzo lubiany.

Nie masz oszczędności, nie dostaniesz kredytu na mieszkanie – ogłosiła Komisja Nadzoru Finansowego. Od przyszłego roku przy zakupach na kredyt klient musi z własnej kieszeni wyłożyć co najmniej 5 proc. ceny nieruchomości, od 2015 r. – 10 proc., a od 2016 – 15 proc. KNF mówi też stop kredytom walutowym.

Usłyszałem i przeczytałem wiele komentarzy do najnowszych rozwiązań. Padały głosy pozytywne, jak i krytyczne. Powiedziano wiele o spłacalności kredytów, o koniecznym poziomie wkładu własnego, o rozwoju budownictwa mieszkaniowego i jego wpływie na PKB, o konieczności tworzenia systemów oszczędnościowych na własne mieszkanie oraz, jak na tym tle wyglądamy wobec innych rynków europejskich.

Dyskusja merytorycznie ciekawa, lecz przecież nie najważniejsza dla jakkolwiek nazywanej polityki mieszkaniowej państwa.

KNF w swoich decyzjach nie może i chyba nie powinien kierować się dążeniem do rozwijania budownictwa, wzrostu PKB, zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych młodych ludzi czy zastępowania polityki mieszkaniowej państwa. KNF ma czuwać nad bezpieczeństwem i stabilnością sektora finansowego (a wiemy z doświadczenia ostatnich lat, jak ważny jest to problem) – tworzy rozwiązania, które, uwzględniając potrzeby rynku, zapewnią bezpieczeństwo depozytom składanym w bankach – bo przecież to właśnie z tych środków udzielane są tzw. kredyty mieszkaniowe. Jednakże temperatura dyskusji wokół nowej rekomendacji wskazywałaby jednak na fakt, że wielu uważa odmiennie i chciało, by KNF i cały sektor bankowy obciążyć odpowiedzialnością za dostępność mieszkań i warunki mieszkaniowe w Polsce.

Nikt nie zastąpi i nie zwolni z myślenia dwóch uczestników tej polityki i tego rynku:

Z jednej strony jesteśmy my, z reguły młodzi ludzie, zakładający rodzinę i rozpoczynający karierę – nie możemy zapominać że decyzja o ewentualnym zakupie mieszkania jest jedną z najważniejszych decyzjach w życiu, często wiążąca się z niemalże dożywotnim kredytem mieszkaniowym i nic, nawet najlepsze rekomendacje, najkorzystniejsze promocje i programy nie zwalniają nas z MYŚLENIA i ODPOWIEDZIALNOŚCI. Bo to my w końcu spłacać będziemy kredyt i za 15, 20 czy 30 lat nikt już nie będzie pamiętał, kto i jak nas na ten krok namówił.

Z drugiej strony jest państwo lub jak kto woli Rząd czy Sejm. I to właśnie tam powinna powstawać strategiczna polityka „mieszkaniowa” mająca na celu maksymalne zabezpieczenie naszych potrzeb. Potrzeb podstawowych, jakim jest dach nad głową.

Zabezpieczenie potrzeb mieszkaniowych młodego pokolenia jest fundamentem polityki prorodzinnej, demograficznej i rozwojowej każdego państwa. Bez rozwiązania tego problemu trudno wyobrazić sobie zwiększenie „dzietności”, zmniejszenie emigracji zarobkowej, a docelowo utrzymanie wzrostu gospodarczego na oczekiwanym poziomie.

Wiele mówi się dzisiaj właśnie ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: