Ugoda zawarta, koniec oszczerstw. Na razie…

Finanse i gospodarka

Albo Amerykanów do uległości zmusiła decyzja agencji ratingowej Fitch, albo obudzili się i zdali sobie sprawę, gdzie znajduje się duża wskazówka tego okrągłego zegara. Tak czy inaczej, wynik już mamy, a główną obawą jest teraz to, że jedynie kupili sobie dodatkowe trzy miesiące czy coś koło tego, a potem będą musieli znowu przez to wszystko przechodzić.

Albo Amerykanów do uległości zmusiła decyzja agencji ratingowej Fitch, albo obudzili się i zdali sobie sprawę, gdzie znajduje się duża wskazówka tego okrągłego zegara. Tak czy inaczej, wynik już mamy, a główną obawą jest teraz to, że jedynie kupili sobie dodatkowe trzy miesiące czy coś koło tego, a potem będą musieli znowu przez to wszystko przechodzić.

Z drugiej strony znika teraz perspektywa niewywiązywania się Stanów ze zobowiązań. Nie powstrzymało to jednak chińskiej agencji Dagong przed obniżeniem dziś rano ratingu USA. Może była to ich zemsta za to, że zostali niemal oskarżeni o manipulowanie walutą. Albo po prostu stwierdzili tylko to, co jest ewidentne - że Stany są naprawdę w kiepskim stanie. Ale jeszcze raz - robota skończona, a ostatecznym rezultatem była dalsza wyprzedaż USD.

Rynek walutowy jest w tej chwili mocno skołowany. Traderzy i "prawdziwe pieniądze" szukają jakiegoś punktu zaczepienia, mają też do napisania ciekawe notki do klientów z objaśnieniem ogólnego stanu, w jakim się znalazł świat i dlaczego dokonują takich, a nie innych transakcji. Grających na wzrosty dolara w tej chwili najwyraźniej nigdzie nie widać, a z perspektywy makro można powiedzieć "dobra robota, chłopaki, i dzięki, że wreszcie dołączyliście do najbardziej oczywistej ekipy w mieście." Mimo to jednak przy tych ostatnich śpiewach rozentuzjazmowanego tłumu coraz bardziej rośnie ryzyko nie tylko powrotu do średniej, ale również trwałego polowania na zlecenia stop - grający na spadki na dolarze jeszcze się przecież ze swoimi pozycjami nie pożenili.

W zachowaniu cen w ciągu ostatnich 12-18 godzin nie ma zbyt wiele naprawdę istotnych czynników, którymi można by się kierować. W końcu była to gwałtowna reakcja, bazująca na niewielkich obrotach i pozbawiona większego przekonania. Już wkrótce sprawy się unormują, ale nadal zagadką jest, jak ta sytuacja rozwiąże się do końca roku.

Po miesiącach nastawiania się na spadki dolara amerykańskiego przechodzę na perspektywę neutralną, a może nawet odrobinę (tak tyci-tyci) wzrostową. Nastawienie na wzrosty wynika głównie z pragnienia, by udały się transakcje obliczone na powrót do średniej. Ale jak na razie nie widzę czynników fundamentalnych/makroekonomicznych potrzebnych w tym przypadku jako katalizator.

Jeśli chodzi o dzień dzisiejszy... Przygotujcie się na kolejne zniekształcone dane z USA w postaci cotygodniowej liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, a także na sprzeczki co do tego, kiedy zobaczymy całe morze danych, których nie opublikowano w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Jak na razie... GBP/USD idzie w górę, przygląda się 1,6130/50, a następnie nieco osłabnie. EUR/USD będzie (powinien) walczyć powyżej 1,3650/80 i moim zdaniem możemy zobaczyć 1,3550, choć nie dzisiaj...

AUD/USD, jak powiedziałem już kilku dni temu, przygląda się okolicom 0,9630/50 i dojdzie do nich, by potem zaliczyć całkowite "w tył zwrot".

Spędzę ten dzień próbując racjonalizować to, co nieracjonalne...

Kaski włóż! I powodzenia!

John J Hardy,
Saxo Bank

Udostępnij artykuł: