Umiarkowana inflacja, stagflacja czy dwucyfrowe wzrosty cen? Co nas czeka?

Blogi / Gospodarka / Witold Gadomski

Witold Gadomski
Witold Gadomski

Rekordowo wysoka inflacja bazowa, która w lipcu wyniosła 4,3 % (po wyłączeniu zmian cen żywności i energii), stanowiła dla części ekonomistów zaskoczenie. Przy spadającym popycie wewnętrznym z jakim mamy do czynienia w warunkach recesji, ceny nie powinny tak szybko rosnąć. Z tego założenia wychodzi wielu analityków banków komercyjnych, a także Narodowy Bank Polski, który obniżył stopy procentowe niemalże do zera.

#WitoldGadomski: Niekonwencjonalna polityka pieniężna jest eksperymentem, a każdy eksperyment, nawet dobrze przemyślany, jest obarczony ryzykiem porażki @nbppl

Prognozowanie inflacji opiera się na modelach, weryfikowanych na podstawie wieloletnich statystyk. Problem w tym, że dane te zbierane były wówczas, gdy banki centralne prowadziły konwencjonalną politykę pieniężną.

Prognozowanie inflacji trudniejsze niż kiedykolwiek

W 2008 roku kilka największych banków centralnych od tej polityki odeszło, a dziś standardem jest niekonwencjonalna polityka pieniężna, polegająca na zakupie papierów dłużnych – rządowych i komercyjnych, zerowych, a czasem ujemnych stopach procentowych i odejście od średniookresowego celu inflacyjnego na rzecz walki z zagrożeniem deflacją.

Jest to sytuacja nie mająca precedensu w przeszłości, w związku z czym nie sposób budować wiarygodne modele, pozwalające ocenić skutki, między innymi w postaci inflacji.

W 2012 roku profesor Alan Blinder z Princeton University, wybitny znawca bankowości centralnej, były wiceprezes Zarządu Rezerwy Federalnej, napisał w „The New York Times”, że nauczanie o polityce pieniężnej musi być całkowicie odnowione.

Blinder pisał:

„Konwencjonalna polityka pieniężna polega na tym, że bank centralny skraca okresy recesji, przez tworzenie większych rezerw bankowych („drukowanie pieniądza”), co powoduje zwiększenie ekspansji podaży pieniądza i kredytów, ponieważ banki nie chcą trzymać nadwyżkowych  rezerw. Pozbywają się ich, dając więcej kredytów i przyjmując depozyty, co obniża krótkoterminowe stopy procentowe. Obecna rzeczywistość jest inna. Banki trzymają nadwyżki rezerw, krótkoterminowa stopa procentowa jest bliska zera, a bank centralny stara się wpływać na stopy długookresowe. To nie jest polityka pieniężna poprzedniego pokolenia, a stare sposoby nauczania o niej po prostu nie sprawdzą się”.

Jest ryzyko inflacji, ale nikt nie wie jak duże

Niekonwencjonalna polityka pieniężna jest eksperymentem, a każdy eksperyment, nawet dobrze przemyślany, jest obarczony ryzykiem porażki.

W tym przypadku skala porażki może być różna – od podwyższonej inflacji, trwającej kilka lat, poprzez  stagflację, jaka była w latach 70. XX wieku, a kończąc na dwu- lub trzycyfrowej inflacji, której opanowanie będzie dla gospodarki i społeczeństwa kosztowe.

Ekonomiści nie są pewni, który scenariusz się zrealizuje, gdyż nie ma dobrej teorii, opisującej niekonwencjonalną politykę pieniężną.

Witold Gadomski
Witold Gadomski, publicysta ekonomiczny, od 20 lat pracujący w Gazecie Wyborczej. Autor książki o Leszku Balcerowiczu, współautor Kapitalizm. Fakty i iluzje.
Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: