VII Kongres Bankowości Detalicznej – sesja końcowa

Tylko u nas

Badania prowadzone przez Narodowy Bank Polski nie pozostawiają wątpliwości: największą zmorą polskich przedsiębiorców jest nadmiernie rozbudowana biurokracja. Problem ten nie omija również sektora bankowego - i to właśnie obciążenia o charakterze administracyjnym były tematem ostatniej sesji podczas VII Kongresu Bankowości Detalicznej.

Sesję, zatytułowaną “Jak usprawnić procesy administracyjne w sektorze finansowym” rozpoczął swym wystąpieniem Wojciech Sobieraj – Prezes Alior Banku.

Prezes Sobieraj przypomniał, że polska bankowość drogę od biurokracji ku cyfryzacji ma już za sobą:

– Kiedyś, w latach 90-tych, polska bankowość dokonała ogromnego skoku – z niezbyt rozwiniętej branży do sektora uważanego za jeden z najlepiej prosperujących w całej Europie. Często powtarzana była opinia o “skoku żaby”, o przeskoczeniu pewnych standardów. Ja mam wrażenie że (…) w  międzyczasie wypracowaliśmy standardy, które w znacznej mierze nie są używane, leżą tylko na półce.

141113.kbd.03.600x336

Zdaniem prelegenta, wszystkie gospodarki świata stoją przed dylematem: Co zrobić z tą rewolucją technologiczną, która nas dotknęła? Możliwe są trzy stanowiska wobec nieuniknionych zmian:

  • Udawać że nic się nie dzieje,
  • Zastosować metodę małych zmian, stopniowego usuwania barier,
  • Dokonać rewolucji technologicznej w administracji.

Dziś to już nie koszty, nie skomplikowanie procedur i nie brak doświadczenia stoją na przeszkodzi w wdrażania tych wielkich zmian, tylko najczęściej są to – niestety – partykularne interesy różnych grup decydentów. One są również obrońcami starego porządku rzeczy – zaznaczył Prezes Alior Banku. Okazuje się, że impulsem do radykalnej modernizacji gospodarki cale nie muszą być międzynarodowe korporacje; jako przykład rewolucji technologicznej Prezes Sobieraj przedstawił trzy kraje: Malezję, Indie i Estonię. Okazuje się, że malezyjski i indyjski boom na technologie biometryczne zostały zrealizowane w celu…  dystrybucji pomocy społecznej. – Te systemy ewoluowały w stronę elektronicznego dowodu osobistego oraz ID obywatela opartego na biometrii. Gruntownie zmieniły się relacje obywatel-urząd – stwierdził Wojciech Sobieraj.

Co stoi na przeszkodzie, by podobną rewolucje przeprowadzić nad Wisłą? Zdaniem Prezesa Alior Banku, w największym stopniu szkodliwe jest przyzwyczajenie się urzędników do tradycyjnych rozwiązań. Przykładem jest – wciąż zbyt powszechne – hołdowanie przestarzałym modelom uwierzytelniania opartych na dokumentach papierowych: – Tam gdzie jest papier – tam są elementy biurokracji. Prowadzi to nie tylko do nieefektywności całego procesu, ale także do licznych pomyłek – tak zamierzonych jak i tych niezamierzonych – ocenia Sobieraj. Tymczasem Polska ma pełne szanse, by stać się państwem zinformatyzowanej administracji w podobnym stopniu co Indie

Od czego zacząć? Prezes Alior Banku zaleca, by rewolucja objęła najpierw obieg dokumentów używanych przez biznes. Skokowa redukcja dokumentów – zdanie prelegenta – przyczyni się do równie skokowej redukcji fraudów, a w konsekwencji obniżki kosztów kredytowania i przyspieszenia wielu procesów gospodarczych. Dotyczy to w szczególności wszystkich aktywności opartych na płatnościach – takich jak transfery ZUS, które do dziś wiążą się ze znienawidzoną nie tylko przez sektor MSP biurokracją. Jako koronny przykład starego modelu prezes Alior Banku wymienił rywalizację pomiędzy Pocztą Polską a InPostem.  Dziesiątki przetargów na wysyłanie dokumentów papierowych tak naprawdę odnoszą się do modelu obsługi, który należy do przeszłości – stwierdził Sobieraj.

Zdaniem Prezesa Alior Banku, połączenie biometrii z geolokalizacją daje nieskończone możliwości. – Apple od czasów iPhone 5s już o tym wie – podkreślił prelegent.

Skoro nie rewolucja, to może metoda małych kroków? Nawet ten umiarkowany model – zdaniem prelegenta – przyniesie wielkie zmiany. – Zacznijmy od siebie, uporządkujmy sprawy bankowe – apeluje Sobieraj. Takie wymogi jak obowiązek załączania odpisu z KRS – dostępnego dziś z poziomu komputera – czy wymogi Ministerstwa Finansów odnośnie potwierdzania sald na papierze muszą raz na zawsze odejść do przeszłości.

– Zmieńmy tak, aby nasze wnuki były z nas dumne – albo przynajmniej nie śmiały się z nas – podsumował swoje wystąpienie Prezes Alior Banku.

Problemom związanym z rozrośniętą administracją poświęcona była również ostatnia debata tegorocznego Kongresu. W panelu moderowanym przez Grzegorza Kuliszewskiego – Business Development Executive w IBM Polska, wzięli udział: Nikodem Bończa-Tomaszewski, Dyrektor Centralnego Ośrodka Informatyki, Zbigniew Derdziuk, Prezes Zarządu ZUS, Sylwia Morawska, Adiunkt w Katedrze Prawa Administracyjnego i Finansowego Przedsiębiorstw w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie oraz Wojciech Sobieraj, Prezes Zarządu Alior Banku.

Według przedstawiciela ZUS,  problemem w przypadku systemu emerytalnego jest nie tylko, a może nawet nie tyle sama administracja, co… nawyki głównych beneficjentów ubezpieczeń społecznych. Jedynie około 65 proc. emerytów korzysta z rachunków bankowych. Pozostali lubią szelest papieru – stwierdził Zbigniew Derdziuk.

Tylko 850 tysięcy ludzi na 15 milionów uprawnionych korzysta z elektronicznej platformy ZUS. Według deklaracji szefa polskiego systemu ubezpieczeń społecznych, banki i ZUS wspólnie próbują stworzyć platformę, dzięki której logowanie do konta w ZUS możliwe będzie z poziomu transakcyjnego banku. Tymczasem za pośrednictwem tejże platformy można uzyskać online wiele dokumentów – łącznie z tak często potrzebnym zaświadczeniem o niezaleganiu ze składkami.

Ważnym zadaniem jest ułatwienie dostępu do restrukturyzacji przedsiębiorstw – rozumianej jako próba naprawy przedsiębiorstwa, a nie dominujący dziś model upadłości likwidacyjnej. Jak zapewnia ekspert SGH Sylwia Morawska, w tej dziedzinie szybko możemy doczekać się gruntownych reform:

– Jeśli chodzi o Prawo upadłościowe i naprawcze – to jest już złożony projekt zmian tych przepisów w kierunku zwiększenia nacisku na procedury restrukturyzacyjne. Nowa ustawa przewiduje wiele procedur o charakterze ugodowym, przedsądowym – a sąd ma tylko za zadanie zatwierdzić ugodę zawartą pomiędzy wierzycielami. Ta ustawa wejdzie w życie bardzo szybko, i to może przyczynić się do większej skuteczności postępowań, które dziś określane są jako restrukturyzacyjne – ocenia Sylwia Morawska.

W wystąpieniu kończącym sesję ekspert Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową Tomasz Mironczuk omówił szereg zagadnień związanych z depozytami klientów detalicznych.

Jako Instytut od trzech lat prowadzimy badanie jak rynek cen się zmienia. Jako pewien punkt bazowy przyjęliśmy średnią cenę depozytów 3-miesięcznych; wskaźnik ten można znaleźć w analizach NBP

Dlaczego banki były gotowe tracić na depozytach w okresie po 2008 roku? Ponieważ lepiej stracić na depozycie niż utracić płynność. – “Płynność traci się tylko raz. Warto zapłacić dużo, żeby tej płynności nie stracić”. Zdaniem eksperta, ten stan, który zapanował kilka lat temu, utrzymuje się do dzisiaj. – Z wyjątkiem roku 2011 średni koszt depozytów terminowych jest ponad ceną WIBOR, która kiedyś była ceną krańcową.

Co to oznacza dla banków? Koszty depozytów pochłaniają pewną część zysków z akcji kredytowej  – i co gorsza problem ten ciągle narasta. W 2005 roku banki odnotowywały zysk na depozytach, a za długoterminowe instrumenty płacono mniej aniżeli za  krótkoterminowe. W roku 2008 banki jeszcze mniej płaciły za depozyty długoterminowe niż za trzymiesięczne. W grudniu 2008 nastąpił krach- banki przy tym samym WIBOR-ze zaczęły płacić więcej za płynność. Ta sytuacja tra  zasadzie do dziś. Obecnie jesteśmy na historycznym, niskim poziomie stóp procentowych. WIBOR jest plaski, a realne ceny transakcyjne są średnio wyżej niż WIBOR.

Jakie stąd wnioski? Ogromna, niebezpieczna konkurencja cenowa i coraz większe ryzyko kosztów finansowania. To może prowadzić wręcz do niestabilności systemowej – twierdzi ekspert. Dlatego konieczna wydaje się debata na temat kształtowania struktury cenowej depozytów.

Karol Jerzy Mórawski

 

Udostępnij artykuł: