W centrum uwagi decyzja RPP

Komentarze ekspertów

Wtorek był dniem z pustym kalendarzem publikacji makroekonomicznych stąd zmiany jakie widzieliśmy na rynkach finansowych były pochodną wcześniejszych wydarzeń i oczekiwań na decyzje banków centralnych dot. stóp procentowych. Zarówno dla euro, jak i dla złotego ważne będzie, w jakim tonie wypowiadać będą się prezesi NBP (środa) i EBC (czwartek) po zakończonych posiedzeniach decyzyjnych.

Mocne dane dot. kondycji polskiej gospodarki (m.in. PKB za 3q14 i PMI za listopada) zniosły z rynku walutowego ryzyko obniżki stóp podczas rozpoczętego wczoraj dwudniowego posiedzenia RPP. We wtorek przed południem złoty wyznaczył 4-miesięczne maksimum wobec euro sprowadzając kurs EURPLN poniżej wsparcia na 4,158. Wydaje się, że M. Belka nie powinien przyjmować już tak mocno gołębiej postawy, choć najprawdopodobniej nadal będzie mówił o konieczności obniżek stóp, chociażby w kontekście utrzymującej się deflacji. Niemniej pozostawienie stóp bez zmian i silne zaakcentowanie faktu, że spowolnienie gospodarcze w Polsce rzeczywiście mogło być przejściowe będą wspierały naszą walutę. Nie wykluczamy wiec możliwości jeszcze niewielkiego spadku kursu EURPLN. Nie wydaje się jednak, by eurozłoty zdołał powrócić do silnego trendu spadkowego, w którym przebywał od czerwca 2013 roku do czerwca-lipca 2014 roku. Jedynie chwilowe zejście pary w okolice 4,10 mogłoby nastąpić w przypadku, gdyby EBC zaskoczył rynek przedstawiając dokładny plan wprowadzenia QE. Same zapewnienia i chęci dalszego wsparcia są już dawno w cenach.

Na rynku eurodolara, po nieudanym poniedziałkowym teście oporu na 1,25 wspólna waluta oddawała wczoraj pola dolarowi. Kurs EURUSD spadł poniżej 1,24 wspierany optymistycznymi wypowiedziami dwóch wpływowych przedstawicieli Fed, którzy podkreślali pozytywny wpływ niskich cen ropy na gospodarkę USA, które chwilowo będą obniżać inflację. Wypowiedzi wiceprezesa Fed S. Fischer-a i prezesa oddziału Fed w Nowym Jorku W. Dudley-a wsparły oczekiwania, że Rezerwa Federalna może zacząć zaostrzać swą politykę już od połowy 2015 roku. Obaj podkreślali, że sytuacja na rynku paliwowym nie odwiedzie Fed od podwyżek stóp. Tymczasem dla EBC i Banku Japonii niższe ceny paliw oznaczają większe obawy przed deflacją zwiększające presję na dalsze luzowanie rodzimej polityki monetarnej.

We wtorek na rynku stopy procentowej doszło do dalszej silnej przeceny obligacji skarbowych. Przesunięcie się w górę krzywych determinowane było głównie zmniejszającymi się szansami na dalsze poluzowanie polityki pieniężnej w Polsce, a także przez silne wzrosty rentowności na rynkach bazowych (przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych).

W perspektywie najbliższych tygodni kluczowe znaczenie w naszej ocenie będzie miała decyzja Rady Polityki Pieniężnej. Póki co, czym bliżej decyzji, tym wyższe notowania FRA. Spodziewamy się, że w środę RPP pozostawi stopy bez zmian jednocześnie sygnalizując, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo dostosowania polityki pieniężnej w nadchodzących miesiącach. W naszej ocenie na grudniowym posiedzeniu za obniżkami stóp może zagłosować 3-4 członków Rady (wraz z prezesem NBP), ale uzyskanie wymaganej większości będzie bardzo trudne, tym bardziej po ostatnich publikacjach danych nt. PKB za III kw. 2014 r. i indeksu PMI dla Polski. Za redukcją stóp z kolei już w grudniu przemawiać będą: silniejszy spadek inflacji w październiku (minus 0,6% r/r wobec oczekiwanych -0,4%), aprecjacja złotego, spadające ceny surowców energetycznych, a także oczekiwane poluzowanie polityki pieniężnej w strefie euro. Biorąc pod uwagę wspomniane czynniki ryzyka, po decyzji spodziewamy się utrzymania notowań na rynku FRA blisko poziomu 1,70% w najbliższych dniach.

Joanna Bachert,
Mirosław Budzicki,
Biuro Strategii Rynkowych,
PKO Bank Polski

Udostępnij artykuł:

W centrum uwagi decyzja RPP

Finanse i gospodarka

Dzisiejsza decyzja RPP zadecyduje o zachowaniu polskiej waluty w horyzoncie najbliższych 2-3 tygodni. Moim zdaniem, jeśli tylko Rada nie zaskoczy rynku obniżką stóp procentowych o więcej niż 25 pb. złoty będzie zyskiwał. Niespodzianka w postaci cięcia o 50 pb. będzie oznaczała próbę przebicia się powyżej 4,21 na parze EUR/PLN i wzrosty w pobliże 3,15 na USD/PLN.

W oczekiwaniu na decyzję Rady Polityki Pieniężnej złoty pozostawał stabilny wobec najważniejszych walut. Na rynku obligacji również niewiele się działo. Rentowność 10-latek utrzymywała się w okolicach 3,90 proc. Europejskie rynki długu południowych krajów strefy euro nieznacznie korygowały silne wzrosty z początku tygodnia.

Odczyt indeksu PMI dla europejskiego sektora usług okazał się nieznacznie wyższy od prognoz, ale utrzymał się poniżej bariery 50 pkt., oddzielającej wzrost od spowolnienia, dwunasty miesiąc z rzędu. Nie licząc zaś jednorazowego wzrostu do poziomu 50,4 pkt w styczniu ub. r., sektor pozostaje w kontrakcji od lata 2011 r. Słaby wynik to głównie efekt kiepskiej kondycji w dużych gospodarkach południa Europy. W szczególności Francji i Włoch, gdzie w styczniu wskaźniki PMI obniżyły się pomimo i tak słabych wyników odnotowanych miesiąc wcześniej. Zupełnie inna sytuacja panuje w największej gospodarce strefy euro. Niemiecki sektor usługowy rozwijał się w styczniu najszybciej od czerwca 2011 r. W zaledwie trzy miesiące indeks PMI dla tego kraju wzrósł o ponad 7 pkt. z okolic najniższego poziomu od zakończenia kryzysu w 2009 r. do obecnych 55,7 pkt. Bieżąca sytuacja gospodarcza u naszych zachodnich sąsiadów w porównaniu do pozostałych dużych państw strefy euro zaczyna się coraz bardziej różnicować. Konkurencyjność firm z Niemiec, które przed laty przeprowadziły odważne reformy rynku pracy, znacząco przewyższa drogie i nieefektywne przedsiębiorstwa z Francji i Włoch, którym coraz trudniej rywalizować z podmiotami z Azji czy krajów naszego regionu.

Tymczasem, zamiast zabrać się za reformy obniżające koszty funkcjonowania firm (rynku pracy, obciążeń socjalnych), prezydent Francji chciałby zwiększać konkurencyjność poprzez kurs walutowy. F. Holland przekonywał wczoraj w wystąpieniu przed Parlamentem Europejskim, że rządu krajów 17-tki powinny ustanowić średnioterminowy kurs wymiany euro by w ten sposób wspierać wzrost gospodarczy. Podaje jednocześnie przykłady Chin i Stanów Zjednoczonych, które jego zdaniem, właśnie tak starają się pobudzać koniunkturę. Zdaje się przy tym nie zauważać, iż przedsiębiorstwa z za wschodniej granicy, choć posiadają tę samą walutę, doskonale radzą sobie na rynkach zagranicznych. Jednocześnie bezrobocie w Niemczech utrzymuje się na najniższym poziomie od 20 lat. Wygląda więc na to, że to wcale nie umacniające się euro stanowi problem.

Są nim lata zaniedbań i życia ponad stan, które dały Europejczykom poczucie bogactwa, które nie wynikało z adekwatnego wzrostu nakładów i/lub wydajności pracy, ale pożyczonych po niskim koszcie pieniędzy, które przez dekadę zapewniło ustanowienie wspólnej waluty. Przyzwyczajeni do dostatku i wysokich wynagrodzeń społeczeństwa z południa Europy nie są w stanie zaakceptować, że towary, które produkują przegrywają w konkurencji z wytwarzanymi przez pracowitych, Azjatów, oskarżając ich przy okazji o nieuczciwe praktyki czy łamanie praw pracowników. Bez reform obniżających koszty funkcjonowania przedsiębiorstw Francja, Włochy czy Grecja przez całe lata pozostaną w stagnacji, a udział ich gospodarek w tworzeniu globalnego PKB będzie systematycznie malał.

Damian Rosiński
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: