W co inwestować oszczędności w pandemii? Szefowie funduszy radzą Polakom

Finanse osobiste

Jedyną odpowiedzialną radą dla Polaków, którzy chcą zainwestować swoje oszczędności w okresie pandemii, może być tylko zachęta do dywersyfikacji portfela i rozłożenia ryzyka na wiele aktywów – powiedział Marcin Żółtek, wiceprezes Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych PZU, podczas debaty eksperckiej, poświęconej inwestowaniu na rynkach kapitałowych.

Debata poświęcona inwestowaniu na EKF 2021
Fot. PAP/M. Kmieciński

Jedyną odpowiedzialną radą dla Polaków, którzy chcą zainwestować swoje oszczędności w okresie pandemii, może być tylko zachęta do dywersyfikacji portfela i rozłożenia ryzyka na wiele aktywów – powiedział Marcin Żółtek, wiceprezes Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych PZU, podczas debaty eksperckiej, poświęconej inwestowaniu na rynkach kapitałowych.

Problematyka inwestycji w okresie zwiększonej niepewności rynkowej była tematem jednej z najciekawszych dyskusji podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu (7-9 września 2021 r.). W debacie wzięli udział szefowie funduszy specjalizujących się w różnorodnych aktywach inwestycyjnych – od akcji giełdowych po nieruchomości.

„W moim przekonaniu w tak niepewnych czasach najlepszą formą wykorzystania oszczędności jest zainwestowanie po 20 proc.: w fundusz rivate equity, w nieruchomości, w akcje, w obligacje oraz na końcu w coś, co nam się podoba.

– powiedziała Anna Milewska, prezes Skarbiec TFI.

Obligacje inflacyjne hitem Skarbu Państwa

Według wiceszefa TFI PZU Marcina Żółtka, ciekawym wyborem mogą być „obligacje inflacyjne” jako bezpieczny instrument i swego rodzaju „hit Skarbu Państwa”. Z kolei przy inwestowaniu w nieruchomości warto – jego zdaniem – rozważyć skorzystanie z wehikułów inwestycyjnych, jakimi są REITy, które zabezpieczają przed inwestycją nietrafioną pod względem lokalizacji.

Niezłe perspektywy stojące przed rynkiem giełdowym w Polsce

Marcin Żółtek zauważył też niezłe perspektywy stojące przed rynkiem giełdowym w Polsce. Jego zdaniem, istotnym trendem, na który powinni zwracać uwagę inwestorzy, jest stosowanie się spółek do standardów ESG – czyli przestrzegania zasad biznesu odpowiedzialnego społecznie, w szczególności w zakresie kwestii środowiskowych, społecznych i ładu korporacyjnego.

„Zmieniamy ewaluację przedsiębiorstw, bo promowane będą te bardziej zielone i nastawione na digitalizację” – deklarował wiceszef TFI PZU.

„Mamy obecnie do czynienia z sytuacją, że olbrzymia masa pieniądza, wpompowana przez rządy w gospodarkę, szuka ujścia, ponieważ nie bardzo jest sens jej utrzymywania na rachunku bankowym” – mówił Marcin Żółtek, przyznając, że jest to duża szansa dla branży funduszy inwestycyjnych, które dotychczas przegrywały walkę o oszczędności klientów z lokatami bankowymi.

Czytaj także: Wykształcenie sprzyja inwestowaniu, badania IZFiA >>>

Samo TFI PZU w pierwszym półroczu 2021 r. znalazło się w czołówce rynku pod względem napływów środków do funduszy (sprzedaż netto funduszy dla klientów zewnętrznych przekroczyła 950 mln zł), a jego aktywa wzrosły o 25 proc. rok do roku.

Anna Milewska powiedziała, że w 2020 roku towarzystwa funduszy inwestycyjnych obserwowały olbrzymi napływ środków do funduszy akcyjnych, które osiągały też wysokie stopy zwrotu.

„Fundusz Skarbiec Spółek Wzrostowych w 2020 roku zanotował stopę zwrotu ponad 100%. Było to efektem tego, że pandemia w niewyobrażalny sposób przekierowała siły i środki do tych grup przedsiębiorstw, które inwestowały w sztuczną inteligencję, robotyzację i automatyzację” – mówiła prezes Skarbiec TFI.

Trend rosnący w branży robotyzacji i automatyzacji

Jej zdaniem, trend rosnący w branży robotyzacji i automatyzacji już nie zawróci, ale – jak przestrzegała potencjalnych inwestorów – dynamika wzrostów wartości tych spółek będzie dużo słabsza.

Według niej, bardzo niepokojącym i niebezpiecznym dla bezpieczeństwa rynku kapitałowego zjawiskiem jest to, że klienci wchodzący do funduszy w drugiej połowie 2021 roku spodziewają się takich stóp zwrotu, jakie odnotowano w roku ubiegłym. W efekcie są niecierpliwi i nie widząc zysków w krótkim czasie, często już po trzech miesiącach, rezygnują.

Fundusze inwestycyjne to nie są fundusze spekulacyjne. Należy wyznaczyć sobie cel i dopiero po jego osiągnięciu wychodzić z takiej inwestycji.

– apelowała szefowa Skarbiec TFI.

Nie ma jednej metody inwestowania

Przyznawała, że „nie ma jakiejś metody inwestowania, ponieważ rynek kapitałowy to są emocje”.

„To nie rynek się zmienia, to uczestnicy go zmieniają, kierując się własnymi emocjami” – podsumowywała Anna Milewska.

Jacek Chwedoruk, dyrektor zarządzający ROTHSCHILD & CO przypominał realizowane w skali globalnej badania, z których wynikało, że w ostatnich 10-20 latach średnio najwyższe zwroty – 10-procentowe – dawały REITy, ale w kilkunastu kategoriach aktywów co roku sytuacja była inna. Przytoczył przykład surowców, które w ubiegłym roku notowały kilkudziesięcioprocentowe spadki, a w bieżącym notują podobnej skali wzrosty.

„Odpowiedzią jest dywersyfikacja aktywów” – powiedział Jacek Chwedoruk.

Zwrócił uwagę też na trend związany z cyfryzacją, kiedy to młode pokolenie Polaków „zakłada konta w takich miejscach, które dają dostęp do aktywów globalnych”.

Krzysztof Krawczyk, partner zarządzający CVC Capital Partners, potwierdził, że fundusze private equity – nastawione głównie na inwestorów instytucjonalnych – obserwują presję, żeby przyjmować więcej kapitału do zarządzania.

„Od 1,5 roku widzimy innowacje w naszej branży. Pojawiły się fundusze, które zbierają środki od indywidualnych inwestorów, a następnie przychodzą do nas. Następuje więc demokratyzacja dostępu do inwestycji private equity” – powiedział Krzysztof Krawczyk.

Inwestowanie staje się coraz trudniejsze

Przestrzegał, że obecnie na rynku jest tak dużo pieniędzy, które muszą być zainwestowane, że inwestowanie staje się coraz trudniejsze.

„Właśnie w takich warunkach popełnia się najwięcej błędów” – mówił partner w CVC Capital Partners, apelując o „wydawanie środków w sposób zdyscyplinowany”.

Rynek nieruchomości beneficjentem odpływu lokat z systemu bankowego

Michał Sapota, prezes HRE Investments mówił, że rynek nieruchomości jest zdecydowanie beneficjentem odpływu lokat z systemu bankowego.

Inwestorzy instytucjonalni i prywatni wymiatają wszystko w błyskawicznym tempie.

– podkreślił.

Według niego, takie tempo jest za wysokie i powoduje zagrożenie, że w perspektywie 2-3 lat może dość do sporej nierównowagi między popytem a podażą, co może spowodować przesilenie na rynku.

Zwrócił uwagę, że największą klasą aktywów nieruchomościowych są tradycyjne mieszkania, a u wielu deweloperów odsetek mieszkań nabywanych w celach inwestycyjnych przekracza już 50 proc.

Polacy zyskają możliwość inwestowania w nieruchomości w formie bezpiecznych REIT-ów

Wyraził nadzieję, że Polacy zyskają możliwość inwestowania w nieruchomości w formie bezpiecznych REIT-ów, które oferują duże pule nieruchomości, dywersyfikację i inwestycje w kwocie już od 100-500 zł.

Czytaj także: Jeśli rządzący pozwolą, to inwestując w REIT-y zarobimy na drugą emeryturę >>>

Według Michała Sapoty, ważne jest żeby „nie przeginać z lewarami, być przygotowanym na dołek i go przetrzymać”.

„Najgorsze jest, jak się inwestuje nie swoje pieniądze, bo z tym problemem można sobie nie poradzić. Dlatego warto inwestować z profesjonalistami” – akcentował.

Osoby, które mają oszczędności powinny zachować rozsądek i nie wkładać pieniędzy do jednego segmentu oszczędności.

– podsumowała Anna Milewska.

Źródło: PAP MediaRoom
Udostępnij artykuł: