W czasie pandemii koronawirusa słabnie popyt na kredyty gotówkowe

Finanse osobiste

Skarbonka w masce i pieniądze
Fot. stock.adobe.com/Andrey Popov

Wyraźnie spadło zainteresowanie Polaków finansowaniem ich bieżących potrzeb kredytem bankowym. Potwierdza to analiza BIK dotycząca aktywności w zakresie kredytów gotówkowych. Porównując tydzień od 06.04. do 12.04.2020 r. do analogicznego okresu sprzed roku, liczba zapytań o kredyty gotówkowe spadła o ponad połowę (-56,2%). Sytuacja spowolnienia na rynku consumer finance i słabsza niż zazwyczaj aktywność kredytowa Polaków w okresie przedświątecznym, potwierdzają przewartościowanie potrzeb w czasach pandemii koronawirusa.

Wyraźnie spadło zainteresowanie Polaków finansowaniem ich bieżących potrzeb kredytem bankowym #kredyty #BIK #koronawirus #COVID19 @grupabik

Na rynku kredytów gotówkowych obserwujemy obecnie trend spadkowy zarówno w relacji tydzień do tygodnia poprzedzającego, jak i w ujęciu rocznym. Spadek liczby zapytań kierowanych do BIK ze strony banków w relacji tydzień 06 – 12.04. br. do tygodnia 30.03 – 05.04.br. wyniósł -7,3%. W ujęciu rocznym, czyli porównując tydzień 06 -12.04. br. w stosunku do analogicznego tygodnia w 2019 r. spadek wyniósł -56,2%. W analizie rocznej należy wziąć pod uwagę, że w zeszłym roku Święta Wielkanocne były o dwa tygodnie później, jednak fakt ten nie tłumaczy tak wyraźnych spadków. Odpowiedzi należy szukać nie w „efekcie kalendarza”, lecz w czynnikach popytowo – podażowych. 

Czytaj także: Jak koronawirus wpływa na popyt na kredyty w Polsce?

Strach przed niepewną przyszłością

Sytuacja na rynku kredytów gotówkowych wywołana jest znacznym ograniczeniem możliwości zakupowych, ale przede wszystkim – strachem przed niepewną przyszłością.

Zobacz więcej najnowszych wiadomości o pandemii koronawirusa >>>

– Wpływ na tak drastyczne spowolnienie rynku consumer finance może wynikać z kilku czynników – opiniuje prof. Waldemar Rogowski, główny analityk BIK.

– Obecna sytuacja wprowadziła dużą niepewność co do uzyskiwania dochodów. Część pracodawców już rozpoczęła proces zwolnień, część redukuje wynagrodzenia o 30-50%. Również freelancerzy i mikroprzedsiębiorcy nie mają zleceń, a nie świadcząc usług, nie uzyskują żadnych dochodów. Dlatego część potencjalnych kredytobiorców zmniejsza konsumpcję i nie decyduje się na zaciąganie kredytu gotówkowego. Nieco inne przesłanki w braku aktywności kredytowej przyświecają tej części gospodarstw domowych, która uzyskuje dochody, jednak skupia uwagę na stworzeniu sobie i swoim bliskim „poduszki bezpieczeństwa” w postaci oszczędności – wyjaśnia prof. Rogowski.

Ostrożność konsumentów podzielają banki

– Ostrożność konsumentów w zakresie wydawania zgody na finansowanie podzielą także banki. W tym trudnym dla wszystkich okresie związanym z sytuacją pandemiczną, banki mogą z większą uwagą podchodzić do oceny wiarygodności kredytowej potencjalnego kredytobiorcy, w tym także do kosztu kredytu, który musi udźwignąć podwyższone ryzyko kredytowe. Część banków już sygnalizuje redefiniowanie polityki kredytowej w zakresie jej zaostrzenia, co w sposób bezpośredni wpływa na dostępność kredytu gotówkowego. Pomimo ograniczeń związanych z bezpieczeństwem w okresie pandemii, banki sprawnie zapewniły klientom dostęp poprzez zdalne kanały kontaktu i aktywnie komunikują swoją dostępność online. Patrząc jednak na ograniczenia aktywności kredytowej od strony podażowej, należy pamiętać również o regulacyjnym czynniku wyznaczającym koszty kredytu konsumpcyjnego opartym na stopie lombardowej, która po ostatnich dwóch obniżkach jest najniższa w historii. Co więcej, wraz z orzeczeniem tzw. małego TSUE, banki nie wydłużają już także okresu kredytowego – uzupełnia główny analityk BIK.

Dalszy spadek aktywności także na rynku pożyczkowym

Aż o 64% spadła liczba zapytań kierowanych do BIK, ze strony firm pożyczkowych, w tygodniu 06-12.04.2020 r. w relacji do analogicznego tygodnia 2019 r. Choć firmy pożyczkowe wyszły z inicjatywą udzielania pomocy osobom w złej sytuacji finansowej spowodowanej epidemią, to wygląda na to, że ich klienci są w odwrocie. Lockdown spowodowany koronawirusem to nie jedyna przyczyna zarażenia rynku pożyczkowego.

Branża pożyczkowa, której atutem jest szybkość i sprawność w kanałach cyfrowych, dziś stając w obliczu pandemii, zalicza zimny prysznic. Paradoksalnie, chcąc ratować swoich klientów przed problemami w terminowej spłacie zaciągniętych zobowiązań, firmy pożyczkowe zareagowały pro-kliencko, wprowadzając pomocowe działania łagodzące. Jednak rynek pożyczkowy, poddając się trwającej kwarantannie, z tygodnia na tydzień wytraca swój rytm.

Bądź na bieżąco z tematem koronawirusa – zapisz się na nasz newsletter >>>

Jak wynika z danych BIK, liczba zapytań ze strony firm pożyczkowych w tygodniu 06 – 12.04. br.  spadła w ujęciu rocznym aż o -64,7%, a w porównaniu do tygodnia poprzedzającego, tj. 30.03 – 05.04. br. spadek wyniósł -25,5%. Na możliwe powody tak drastycznych spadków wskazuje prof. Waldemar Rogowski, główny analityk BIK.

– U źródeł obecnego załamania na rynku pożyczkowym leżą przyczyny zarówno po stronie popytowej, jak i podażowej. Trzeba pamiętać, że część firm pożyczkowych działa w tradycyjnym modelu sprzedaży bezpośredniej. Lockdown spowodował w związku z tym zamrożenie tej części sieci sprzedaży, a w konsekwencji sparaliżowało funkcjonowanie operacyjne. Czynniki popytowe związane są z obawą części potencjalnych pożyczkobiorców o swoje przyszłe dochody, a tym samym efekt psychologiczny, ograniczają skłonność Polaków do zaciągania zobowiązań, co w konsekwencji przekłada się na spadek aktywności pożyczkowej. Należy również wspomnieć o czynniku regulacyjnym związanym z niekorzystnymi dla firm pożyczkowych zapisami w tzw. tarczy antykryzysowej (obniżenie maksymalnego oprocentowania) i bezprecedensowej, najniższej w historii, obniżce stóp procentowych, co istotnie obniża rentowność działalności pożyczkowej. Nie można również abstrahować od utrudnionego w obecnych realiach rynkowych finansowania działalności firm pożyczkowych obligacjami korporacyjnymi”.

Udostępnij artykuł: