W Europie luzowanie, w USA zacieśnianie?

Finanse i gospodarka

W obliczu deflacji EBC łagodzi politykę pieniężną, a w Stanach Zjednoczonych gospodarka przyspiesza zwiększając oczekiwania na wcześniejszą (niż wiosną) redukcję programu QE3. Na bazie tych obaw skutkujących odwrotem od ryzyka złoty stracił wczoraj wobec najważniejszych walut. Dzisiejsze dane z rynku pracy w USA zdecydują o przyszłości rynków w perspektywie najbliższych kilku tygodni.

W obliczu deflacji EBC łagodzi politykę pieniężną, a w Stanach Zjednoczonych gospodarka przyspiesza zwiększając oczekiwania na wcześniejszą (niż wiosną) redukcję programu QE3. Na bazie tych obaw skutkujących odwrotem od ryzyka złoty stracił wczoraj wobec najważniejszych walut. Dzisiejsze dane z rynku pracy w USA zdecydują o przyszłości rynków w perspektywie najbliższych kilku tygodni.

Europejski Bank Centralny, nie czekając na dalszy rozwój sytuacji w strefie euro i wcześniej niż oczekiwano, obniżył stopy procentowe o 25 pb. Główna stopa spadła do najniższego poziomu w historii (0,25 proc.). Zgodnie z wyrażanymi wczoraj przypuszczeniami, stawka depozytowa nie uległa zmianie (0 proc.), choć EBC potwierdził gotowość do redukcji i tej stopy do ujemnych wartości. Bank powtórzył również, że główna stopa utrzyma się na obecnym lub niższym poziomie przez dłuższy okres, a polityka pieniężna pozostanie akomodacyjna tak długo, jak to będzie konieczne. W komunikacie stwierdzono, że okres powrotu inflacji do celu może się wydłużyć. Niemniej, pomimo, że wskaźniki dynamiki cen w strefie euro pozostaną na niskim poziomie dłużej niż się spodziewano, EBC nie dostrzega ryzyka deflacji.

Na konferencji prasowej M. Draghi mówił, że na wczorajszym posiedzeniu nie dyskutowano o nowym programie długoterminowych kredytów dla sektora finansowego (LTRO). Ekonomiści dopuszczali możliwość jego uruchomienia (przed końcem istniejącego) jako jedną z form złagodzenia polityki monetarnej. Prezes EBC zaznaczył jednocześnie, że wszyscy członkowie Rady zgodzili się, że należy podjąć kroki by sprowadzić inflację do celu. Różniono się jedynie, co do tego, kiedy należy to zrobić. M. Draghi stwierdził ponadto, że EBC nie wyczerpał możliwości zwiększenia ekspansywności polityki pieniężnej; ma szeroki wachlarz środków działania, włącznie z kolejną obniżką stóp procentowych.

Choć cięcie oprocentowania, niejako bez wcześniejszego przygotowania rynku na taką ewentualność, mogło zaskoczyć, sam fakt podjęcia działań nie budzi wątpliwości. Widmo wpadnięcia strefy euro w deflację, po ostatnich danych z gospodarki, stało się aż nadto widoczne. Brak swoistej zapowiedzi obniżki, to w mojej osobistej opinii, efekt zaniechania ze strony EBC, który, obradując gościnnie w Paryżu, zdawał się nie dostrzegać (bądź nie chciał wprowadzać paniki) sygnałów, które płynęły z gospodarki już wcześniej. Pisałem o tym miesiąc temu, przed październikowym posiedzeniem Banku. Jednocześnie, ignorując negatywny wpływ na gospodarkę umacniającego się euro, dał zielone światło do jego dalszej aprecjacji. Na szczęście obecnie ten błąd nie został popełniony.

Z fundamentalnego punktu widzenia, wzrost różnicy oprocentowania między strefą euro, a Polską, powinien pozytywnie wpłynąć na notowania złotego w krótkim i średnim terminie. Na wokandę powraca jednak pierwszoplanowy czynnik oddziałujący na rynki finansowe - przyszłość polityki pieniężnej w Stanach Zjednoczonych. Po wczorajszych, wstępnych danych o PKB w III kw. (wzrost o 2,8 proc. wobec oczekiwań 2,0 proc.) ponownie zwiększyło się zagrożenie, że program skupu obligacji przez Fed nie potrwa (w obecnej formie) tak długo, jak się oczekuje (wiosna 2014 r.). Wyjście z ultra łagodnej polityki to sygnał odwrotu od ryzyka, a tym samym inwestycji nominowanych w złotych.

Wiele w temacie działań Fed wyjaśnią dzisiejsze dane z rynku pracy w USA. Korzystny odczyt liczby stworzonych miejsc pracy (konsensus: 120 tys.) przybliży scenariusz pierwszej redukcji QE3 przed marcem 2014 r. Takiego, dobrego wyniku się spodziewam. Byłaby to informacja korzystna dla dolara. Słabszy raport przypieczętuje tezę, że Fed będzie skupował aktywa po 85 mld dol. miesięcznie co najmniej do zakończenia kadencji obecnego prezesa B. Bernanke (30 stycznia). Ponieważ jest to wciąż mniej więcej uwzględniony w cenach scenariusz, nie spodziewam się gwałtownej przeceny amerykańskiej waluty.

EURPLN: Złoty wyraźnie osłabł w reakcji na korzystne dane, które napłynęły ze Stanów Zjednoczonych. Rosnące prawdopodobieństwo cięcia programu QE3 osłabia apetyt na ryzyko. Kurs dotarł w rejon maksimów z ubiegłego tygodnia. Poziom 4,2050 stanowi istotny opór w notowaniach. Krzyżują się tam 50- i 200-sesyjna średnia ruchoma. Stwarza to więc potencjalnie dogodny moment do sprzedaży euro. Bariery tej nie należy jednak traktować jako niemożliwej do sforsowania. Obszar między 4,22 a 4,23 z pewnością wykorzystamy do sprzedaży akumulowanych wcześniej walut.

EURUSD: Gwałtowna przecena euro po dwóch, ważnych wydarzeniach oddziałujących na niekorzyść wspólnej waluty. Obniżka stóp procentowych w strefie euro oraz dobre dane z USA to czynniki sprzyjające dolarowi. Zgodnie z założeniami trwa zamykanie kumulowanych miesiącami długich pozycji we wspólnej walucie. Rynek mocno skorygował już początkowy, 200-punktowy ruch z 1,3500 na 1,3300, ale wkrótce kurs ponownie znajdzie się na niższych poziomach. Po przełamaniu 1,3450 otwarta została droga do spadków na 1,3200/100. Kluczowym oporem pozostaje wspomniany poziom 1,3450.

Damian Rosiński
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: