W Europie: włoski początek tygodnia. W Polsce: krótki koniec zależny od polskich danych a dłuższy od włoskich wyborów, danych i … spowiedzi B.Bernanke w Kongresie.

W trakcie kończącego się tygodnia na rynku finansowym dominowały mieszane nastroje. Był to tydzień zdominowany przez "lekko-słabe" dane z gospodarki globalnej (z kilkoma wyjątkami w postaci wskaźników wyprzedzających dla Niemiec), ubarwiony głównie publikacjami protokołów z dyskusji na posiedzeniach banków centralnych. Podczas gdy Bank Anglii jest gotowy elastycznie traktować cel  inflacyjny  i nie wyklucza rozszerzenia programu wsparcia  ilościowego, FOMC zmroził apetyt na ryzykowne aktywa generując  ruch  w stronę  bezpiecznych  inwestycji.  Dyskusja  wśród  członków  FOMC wskazał  bowiem,  że duża ich część sygnalizuje potrzebę  ograniczenia polityki skupu aktywów dłużnych.

W trakcie kończącego się tygodnia na rynku finansowym dominowały mieszane nastroje. Był to tydzień zdominowany przez "lekko-słabe" dane z gospodarki globalnej (z kilkoma wyjątkami w postaci wskaźników wyprzedzających dla Niemiec), ubarwiony głównie publikacjami protokołów z dyskusji na posiedzeniach banków centralnych. Podczas gdy Bank Anglii jest gotowy elastycznie traktować cel  inflacyjny  i nie wyklucza rozszerzenia programu wsparcia  ilościowego, FOMC zmroził apetyt na ryzykowne aktywa generując  ruch  w stronę  bezpiecznych  inwestycji.  Dyskusja  wśród  członków  FOMC wskazał  bowiem,  że duża ich część sygnalizuje potrzebę  ograniczenia polityki skupu aktywów dłużnych.

Przełom   tygodnia   przebiega   w  cieniu  oczekiwań na rozstrzygnięcie  wyborów   parlamentarnych   we Włoszech - ryzyko związane z wyborami  zostało  wprowadzone w ceny de facto pod koniec tygodnia. Może to sugerować, że inwestorzy oczekują pro-rynkowego rozstrzygnięcia  wyborów, które gwarantowałoby utrzymanie tendencji dotychczasowych zmian  w  polityce  gospodarczej  Włoch  a przynajmniej niwelowałoby  ryzyko wyniku groźnego  dla stabilności politycznej Italii. Rynkowa większość  liczy więc na zwycięstwo  L.Bersaniego, (wspieranego prawdopodobnie w izbie wyższej parlamentu koalicją z premierem M.Montim), nad  S.Berlusconim i B.Grillo. Pytanie  podstawowe dotyczące wyborów  we Włoszech  dotyczy tego  czy wybrany  przez Włochów  rząd będzie kontynuował proces  uzdrawiania polityki fiskalnej i zmian strukturalnych;  choć  to pytanie  powinno  zabrzmieć nieco  inaczej:  jakie jest ryzyko nie tyle spowolnienia tempa reform fiskalnych we Włoszech (bo to de facto już gwarantuje zwycięstwo Bersaniego nad Montim), co groźba  zatrzymania  bądź nawet  odwrócenia tego  procesu. Wybory we Włoszech będą  trwały dwa dni (24-25 lutego) i ich wynik niewątpliwie  będzie  istotny  dla  rynków  finansowych.  Pozytywny dla rynku wynik wzmocni EUR  wobec USD i przyniesie zawężenie  spreadów peryferyjnych.

Najbardziej prawdopodobny wynik wyborów parlamentarnych to większość dla centro-lewicy (Bersani) przy wsparciu Montiego -  im więcej Montiego,  tym  więcej optymizmu  na  rynku  spodziewać  się  można  po  ogłoszeniu wstępnych wyników. Więcej zmienności i niepewności rynek wykaże w obliczu wyników sugerujących potrzebę  szerokiej  koalicji na  lewicy,  co zagrażałoby stabilności  ewentualnego  rządu  z M.Montim.  Brak konsensusu powyborczego  i  ryzyko  powtórnych  wyborów   doprowadziłaby  do  wzrostu   rentowności włoskich obligacji, pociągając za sobą  pogorszenie nastrojów wobec  euro, aczkolwiek tego typu przecena uruchomi popyt i przypomni  o wiszącym  nad  niedźwiedziami na rynku peryferiów  OMT. Ryzyko otwarcia nowego  rozdziału  kryzysu  dłużnego  w  Europie  jest  bardzo  niskie,  ale  istnieje i wiąże    się  z wygraną S.Berlusconiego - byłby to cios dla rynku, dla którego  anty-reformatorski  i populistyczny  rząd zagrażałby nie tylko perspektywom prowadzonej  polityki fiskalnej we Włoszech ale przede wszystkim mogłoby  na tyle zmienić sytuację polityczną, ze uruchomienie OMT (oraz spełnienie  warunków  wyznaczonych)  przez EBC w razie ewentualnych wzrostów rentowności włoskich papierów  skarbowych nie byłoby już możliwe.

Z punktów  widzenia europejskiej gospodarki i z perspektywy rynku finansowego warto  zwrócić uwagę  tak na (1) ciągłą  poprawę  wskaźników wyprzedzających dla niemieckiej gospodarki (ZEW i Ifo), które jednak (2)  wyróżniły  się  na   tle  wstępnych  indeksów   PMI,  gdyż  te  z  kolei  (także  w  przypadku   Niemiec) rozczarowały  odczytami poniżej oczekiwań. "Oddech" jaki gospodarka globalna  prawdopodobnie czerpie w ciągu bieżącego  miesiąca, który uwidoczni się w zatrzymaniu  wzrostowego momentum wskaźników wyprzedzających dla Europy jak i Chin, czy nawet USA) nie grozi (na razie) scenariuszom wzrostowym w głównych  gospodarkach świata. Z punktu widzenia rynku pieniężnego warto nadmienić, że przed-spłata drugiego  3Y LTRO przyniosła  mniejsze niż oczekiwano zainteresowanie banków. Podczas  gdy dotychczas (z pierwszej transzy 3-letnich  transakcji)   spłacono 149  mld EUR,  oczekiwania  dotyczące pierwszej  przed- spłaty  drugiej  transakcji   3-letniej  oscylowały  w okolicy  130  mld  EUR i przekładały  się  na nieznaczny wzrost  zmienności  na  rynku  basis  swapów  EUR/USD i próbę  gry  na  spadek  płynności  na  rynku EUR. Ostatecznie  banki  zgłosiły  chęć  zwrotu  jedynie  61  mld EUR,  co  stabilizuje  rynek  pieniężny,  jak również krótki koniec europejskich krzywych rentowności  w następnym tygodniu, przypominając jednocześnie, że system bankowy  strefy euro wciąż w dużym stopniu polega na EBC.

Dane  z polskiej  gospodarki  potwierdziły,  że  zbyt  wcześnie  myśleć  o  rozkwitaniu,  gdy zimowe wiatry doskwierają ze wszystkich  stron.  W poprzednim  tygodniu  o słabości  polskiego  rynku  pracy  świadczyły dane  z sektora przedsiębiorstw  -  w poniedziałek  prawdopodobnie dowiemy  się,  że  stopa   bezrobocia wzrosła  powyżej 14%.  Produkcja  przemysłowa,  choć  zaskoczyła  wzrostem  (na  tle oczekiwanego spadku średnio  o  3,2%  w styczniu),  nie  jest  czynnikiem  wystarczającym  aby  uznać,  że koniunktura   w Polsce zaczyna  się "podnosić".  Kolejne miesiące  przyniosą  prawdopodobnie ponowny spadek produkcji r/r.  Na początku tygodnia  poznamy  dane  dotyczące sprzedaży  detalicznej; po słabym  grudniu (i spadku  sprzedaży w  kategoriach  realnych)   oczekiwać  należy  odbicia,  tym  bardziej,  że  pozytywne   informacje  dotyczące sprzedaży  samochodów w styczniu mogą  wspierać . W ciągu tygodnia  poznamy  szacunek  dotyczący  PKB w Polsce  za IV kwartał  2012  roku  -  średnie  oczekiwania  rynkowe  plasują  wzrost  na  poziomie  1,0%r/r; wstępne   szacunki  dotyczące  wzrostu  PKB w roku 2012 na  poziomie  2,0%  dopuszczają   odczyt  dla IV kwartału  w okolicy 1,0%r/r.  Rynek z pewnością  zareaguje na ewentualny odczyt z  dolnego przedziału oczekiwań, gdyż pobudzi to oczekiwania na odpowiedź RPP w postaci  obniżek stóp procentowych.

130225.pko.proc.01.320x130225.pko.proc.02.320x130225.pko.proc.03.320x

Aleksandra Bluj
Biuro Strategii Rynkowych
PKO Bank Polski

Udostępnij artykuł: