W kurortach króluje gotówka

Polecamy

Aż 70 proc. badanych przez TNS Polska na zlecenie Euronet Polaków skarży się na to, że płacenie kartą płatniczą w ośrodkach turystycznych w Polsce jest w dalszym ciągu problematyczne. Potwierdzając te słowa, 81 proc. ankietowanych deklaruje częste korzystanie z bankomatów w trakcie krajowych urlopów.

Aż 70 proc. badanych przez TNS Polska na zlecenie Euronet Polaków skarży się na to, że płacenie kartą płatniczą w ośrodkach turystycznych w Polsce jest w dalszym ciągu problematyczne. Potwierdzając te słowa, 81 proc. ankietowanych deklaruje częste korzystanie z bankomatów w trakcie krajowych urlopów.

W miejscu wypoczynku Polacy w zdecydowanej większości, bo aż w 72 proc. preferują wypłaty w bankomatach, niechętnie odwiedzając lokalne oddziały banków. Przy czym z grupy tych, którzy nie zaopatrują się przed wyjazdem na wakacje w gotówkę, 36 proc. odwiedza je na miejscu raz w tygodniu, a 32 proc. nawet kilka razy w tygodniu.

Za co Polacy płacą gotówką na wakacjach w kraju? Respondenci określili, że płatności gotówką najczęściej dokonują za: posiłki spożywane w restauracjach, kawiarniach bądź innych punktach gastronomicznych - 55 proc. oraz za zakupy w sklepach 46 proc. W dalszej kolejności znalazły się płatności gotówkowe za noclegi w miejscach pobytu (24 proc.) oraz opłaty za bilety/ zwiedzanie atrakcji turystycznych (15 proc.). Zdecydowanie mniejsza liczba osób transakcje gotówkowe realizuje przy zakupie prezentów/pamiątek, opłat za transport publiczny oraz rozrywkę i przyjemności (odpowiednio 6-5 proc.). Respondenci najrzadziej używają gotówki przy opłacaniu rachunków za paliwo.

Ile gotówki Polacy zabierają na wakacje w rodzimych kurortach? Mieszkańcy dużych miast wskazują kwotę około 1500 zł. Stosunkowo najwięcej osób, bo aż 25 proc. ankietowanych dysponuje budżetem w gotówce w przedziale 500-1000 zł. Istnieje związek między długością trwania urlopu a ilością zabieranej ze sobą gotówki. Im dłużej trwa urlop, tym zabiera się jej więcej: trzy dni urlopu - ok 500 zł, tydzień - ok 1300 zł a dwa tygodnie to już nawet ponad 1700 zł.

Marcin Złoch

 

Udostępnij artykuł: