W oczekiwaniu na inflację; raport NBP

Tylko u nas

Na powrót inflacji będziemy musieli czekać do ostatniego kwartału tego roku - taką datę wskazuje coraz więcej analityków ekonomicznych. Prognoza ta znajduje odzwierciedlenie również w opublikowanym w marcu br. raporcie Narodowego Banku Polskiego na temat zjawiska inflacji w Polsce w najbliższych latach.

– Od publikacji ostatniego Raportu inflacja w większości gospodarek europejskich znacząco się obniżyła, a w wielu z nich pojawiła się deflacja – autorzy opracowania NBP jednoznacznie wskazują na przyczyny takiej sytuacji. Ich zdaniem, do głównych przesłanek warunkujących spadek dynamiki cen poniżej zera należą w pierwszej kolejności zmiany cen ropy naftowej na światowych rynkach. O ile gospodarka amerykańska zareagowała na obniżkę cen paliw jedynie znaczącym spadkiem dynamiki cen towarów, to już w większości gospodarek europejskich pojawił się problem deflacji – w wielu przypadkach nie obserwowany od wielu lat. Istotnym czynnikiem wpływającym na kształtowanie się sytuacji na rynku jest dywergencja polityki pieniężnej banków centralnych w najważniejszych gospodarczo krajach Europy i świata. Reakcje są bardzo zróżnicowane: od przewidywanego na ten rok podwyższenia stóp procentowych przez Fed, poprzez luzowanie ilościowe prowadzone już przez Europejski Bank Centralny, aż po obserwowane niedawno posunięcia Szwajcarskiego Banku Narodowego, które odbiły się rykoszetem również na sytuacji polskich banków i kredytobiorców hipotecznych.

Wahania franka – to nie jedyny czynnik globalny, który w ostatnich miesiącach kształtował sytuację nad Wisłą. Już w poprzedniej edycji Raportu o inflacji autorzy wskazywali na wpływ trudności w strefie euro na sytuację polskiej waluty i gospodarki:

– Głównym przesłaniem projekcji listopadowej było to, ze wprawdzie w strefie euro czyli w gospodarce, która jest naszym największym rynkiem zbytu, sytuacja stała się bardzo trudna, co będzie czynnikiem spowalniającym nasz wzrost gospodarczy – i tak się stało, eksport przestał przyczyniać się do naszego wzrostu w takim stopniu, jak wcześniej. Przesłaniem poprzedniej projekcji było to, ze popyt krajowy stanie się w większym stopniu czynnikiem podtrzymującym tempo wzrostu gospodarczego. I tak się właśnie stało – twierdzi Andrzej Sławiński, były członek Rady Polityki Pieniężnej i dyrektor Instytutu Ekonomicznego NBP.

Podkreśla on zarazem, że nie sprawdziły się również czarne scenariusze dla strefy euro – co dobrze rokuje dla polskiej gospodarki:

– Teraz jesteśmy w takiej sytuacji, ze popyt krajowy – podobnie jak w innych krajach regionu – jest czynnikiem, który nadal pomaga stabilizować wzrost polskiej gospodarki na poziomie ponad 3 procent, ale po raz pierwszy możemy Państwu powiedzieć, ze perspektywy wzrostu w strefie euro nie są już takie jak obawialiśmy się do niedawna. Zaczyna się proces stopniowego wychodzenia strefy euro z długiej stagnacji, w której ten obszar tkwił, w związku z tym perspektywy wzrostu są dal naszej gospodarki umiarkowanie optymistyczne.

Co się zmieniło między listopadem a marcem? Na ten temat wypowiedział się Jacek Kotłowski z Instytutu Ekonomicznego NBP:

– Wzrost za granicą jest zbliżony, podobny do tego scenariusza bazowego który Państwu prezentowaliśmy – zmiany są właściwie niewielkie. To, co się w zasadzie zmieniło, to niższa prognoza inflacji za granicą. Dotyczy to nie tylko cen energii i żywności, które generalnie są niżej – ale w ogóle presji inflacyjnej za granicą, nie jest to niespodzianką, bo strefa euro w tym czasie weszła w deflację, ceny surowców energetycznych odnotowały historyczne minima – mieliśmy dlatego również niskie ceny żywności – zaznacza ekspert NBP.

Wpływ na wyhamowanie inflacji nad Wisłą miały również wydarzenia na wschodzie. – Duża nadpodaż żywności oraz embargo przełożyły się w znacznie większym stopniu na ceny żywności, stąd ta dynamika jest niższa. Niższa jest od oczekiwań ceny energii – głównie ropy, ale inne surowce energetyczne również poszły w dół – ocenia Kotłowski.

Pozytywną obserwacją była natomiast wyższa aniżeli przewidywano w poprzedniej perspektywie dynamika wzrostu. Na plus zmienia się również sytuacja na rynku pracy – przynajmniej pod względem przyrostu nowych miejsc pracy. Znacznie słabiej rysuje się natomiast dynamika wzrostu wynagrodzeń.

Jeśli chodzi o rynek kredytowy, autorzy raportu wskazali na rosnącą dynamikę akcji kredytowej dla przedsiębiorstw, przy jednoczesnej stabilizacji na rynku kredytów dla gospodarstw domowych i innych placówek o charakterze niekomercyjnym. Nadal jednak wśród nowozaciąganych firm dominują kredyty o charakterze obrotowym, których wzrost w ciągu ostatniego roku osiągnął poziom około 10 proc, podczas gdy w odniesieniu kredytów inwestycyjnych dynamika ta nie przekroczyła kilku procent. Warto jednak zaznaczyć, że rynek kredytów obrotowych przeżył w roku 2013 silną obniżkę, której nie odnotowano jeśli chodzi o kredyty inwestycyjne.

Jakie czynniki miały wpływ na taki wzrost akcji kredytowej banków? Po pierwsze – osiągające rekordowo niski pułap stopy procentowe. Ten czynnik tłumaczyłby również tak szybkie odbicie w dziedzinie kredytów obrotowych, zaciąganych zazwyczaj na dość krótkie terminy.  Istotne znaczenie miały też kolejne posunięcia Komisji Nadzoru Finansowego w zakresie łagodzenia kryteriów przyznawania kredytów; choć lwia część tych rekomendacji wiązała się z rynkiem konsumenckim pamiętać należy, że spora część sektora mikro i MSP nie rozgranicza w ścisły sposób zobowiązań prywatnych i firmowych, a i wiele banków produkty dla jednoosobowych firm oferuje w ramach bankowości konsumenckiej. Ponadto o 1,8 proc. wzrosło zadłużenie polskich firm wobec podmiotów zagranicznych, co może wiązać się ze zwiększeniem inwestycji.

Jeśli chodzi o kredyty dla gospodarstw domowych, dało się tu zauważyć malejącą dynamikę zarówno jeśli chodzi o kredyty mieszkaniowe, jak również konsumpcyjne. Przyrost akcji kredytowej w zakresie finansowania nieruchomości mieszkalnych osiągnął w IV kwartale 2014 roku 3,9 proc, podczas gdy w poprzednim okresie wyniósł on 4,2 proc. Można w tym dostrzec reminiscencje wdrażanej właśnie Rekomendacji S, ustanawiającej minimalne poziomy wkładu własnego dla kredytobiorców hipotecznych. Z kolei na przyrost liczby zobowiązań wpłynąć mogły – jak w przypadku całego rynku kredytów – niskie stopy procentowe. Również poprawa na rynku pracy udrożniła wielu nowozatrudnionym dostęp do kredytów.

Dynamika kredytów konsumpcyjnych spadła z 6,4 proc. w III kwartale 2014 roku do 5,6 proc. obecnie. Tu – zdaniem ekspertów NBP- poprawa na rynku pracy mogła przynieść skutek odwrotny aniżeli przy kredytach mieszkaniowych;  lepiej uposażeni konsumenci kupowali coraz więcej produktów przy użyciu środków własnych.

Pełną treść raportu znaleźć można na stronie http://www.nbp.pl/home.aspx?f=/polityka_pieniezna/dokumenty/raport_o_inflacji.html

Karol Jerzy Mórawski

Udostępnij artykuł: