W oczekiwaniu na samorząd nowej generacji

Agata Dąmbska / Blogi / Tylko u nas

Zbliżające się coraz szybszymi krokami 25-lecie powstania samorządu terytorialnego w Polsce  spowoduje zapewne dwa zjawiska: z jednej strony namnoży się konferencji, gali, debat i ceremonii upamiętniających tę rocznicę, a z drugiej - pojawią się najróżniejsze, bardziej lub mniej egzotyczne pomysły na modyfikacje działań wspólnot. Tymczasem celem powinno być uczynienie z jubileuszu okazji do głębokiej redefinicji funkcjonowania JST, w oparciu o już wypracowane i nadal powstające rekomendacje.

Zbliżające się coraz szybszymi krokami 25-lecie powstania samorządu terytorialnego w Polsce  spowoduje zapewne dwa zjawiska: z jednej strony namnoży się konferencji, gali, debat i ceremonii upamiętniających tę rocznicę, a z drugiej - pojawią się najróżniejsze, bardziej lub mniej egzotyczne pomysły na modyfikacje działań wspólnot. Tymczasem celem powinno być uczynienie z jubileuszu okazji do głębokiej redefinicji funkcjonowania JST, w oparciu o już wypracowane i nadal powstające rekomendacje.

Za plus obchodów należy na pewno uznać fakt, że samorząd będzie miał wreszcie swoje "pięć minut": ta jedna z najlepiej przygotowanych i przeprowadzonych reform okresu transformacji nie doczekała się powszechnego docenienia (nad czym, zresztą, nie raz ubolewał jej główny twórca, prof. Jerzy Regulski). Jednak obecnie samo mówienie o ustawie samorządowej z 1990 roku i oddawanie hołdu jej autorom nie wystarczy. Mało tego, istnieje realna groźba, że w powodzi przemów i gładkich słówek na uroczystościach zgubi się myśl o konieczności dokonania w systemie samorządowym podstawowych zmian. Trzeba bowiem pamiętać, ze model funkcjonowania JST został skrojony w zupełnie odmiennej rzeczywistości i przy innych warunkach zewnętrznych, więc po ćwierćwieczu wymaga zasadniczego przeformułowania. Zwłaszcza, że na Polskę czyhają dwaj potężni wrogowie: malejący przyrost naturalny, połączony z szybkim procesem starzenia się społeczeństwa oraz zakończenie unijnej Perspektywy Finansowej na lata 2014-2020. Aby więc nie obudzić się z ręką w nocniku, należy już teraz zacząć wdrażanie zmian.

Jakkolwiek coraz więcej środowisk, w tym decydenckich, zdaje sobie sprawę z tej potrzeby, tym niemniej stale brakuje spójnych koncepcji reform. Mamy do czynienia wręcz ze swoistym paradoksem: po latach letargu ożywają różne grupy, które wprowadzają do dyskursu publicznego fragmentaryczne, niepowiązane żadną myślą propozycje, na zasadzie "co nam w duszy gra". Ze smutkiem należy skonstatować, że problematyka samorządu, czyli wszakże najbliższego nam elementu państwa, nie spotkała się dotychczas z dużym zainteresowaniem ani parlamentarzystów, Rządu i Prezydenta, ani świata nauki czy organizacji pozarządowych, ani ruchów miejskich, ani mediów mainstreamowych, ani nawet samych włodarzy czy radnych. Dopiero, kiedy 25-lecie za pasem i można pogrzać się w świetle jupiterów, pojawiają się sporadyczne "recepty" na poprawę działania wspólnot. Jedni mówią o partycypacji, inni o kadencyjności, następni o przejrzystości, a jeszcze kolejni wypowiadają się na temat upolitycznienia samorządu i braku pieniędzy. Trochę, jak w powiedzeniu "ja o chlebie, Ty o niebie". I, summa summarum, nie ma z kim o sprawach systemowych rozmawiać.

Oprócz diagnozy zarysowanej w 2013 roku przez zespół prof. Jerzego Hausnera w "Raporcie o stanie samorządności terytorialnej w Polsce",  przygotowanej przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji za czasów Ministra Michała Boniego "Oceny sytuacji samorządów lokalnych" oraz raportu "Samorząd 3.0", autorstwa niezależnego think tanku Forum Od-nowa, gdzie przedstawiona została wizja samodzielnych, elastycznych, transparentnych, odpowiedzialnych i efektywnych wspólnot, wraz z 25 konkretnymi rekomendacjami, nie widać żadnych innych zbiorów postulatów, układających się w zwarte działania systemowe. Owszem, jest ustawa samorządowa MAC, dokument łódzkiego zespołu prof. Eugeniusza Wojciechowskiego, pracują korporacje samorządowe, organizowane są dyskusje i konferencje, wypowiadają się pojedynczy eksperci, dobrze działają media branżowe, publikujące nieraz ambitne idee... Ale przecież nie chodzi o to, by wprowadzać JAKIEŚ, wyrywkowe zmiany, ale by pokusić się o zbudowanie nowego modelu działania JST.

Organem władzy publicznej, który wziął na siebie ciężar zbudowania nowego podejścia, jest Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji. Pod wodzą energicznego, doskonale obeznanego z tematyką samorządową Wiceministra Marka Wójcika nabiera kształtów projekt zmian w dziedzinie ustroju, finansów i zadań wspólnot. Otwartym pozostaje pytanie, czy będzie wola polityczna, by przekuć zebrane postulaty w decyzję legislacyjną. Wprawdzie zapowiedź Premier Ewy Kopacz powołania Komisji Nadzwyczajnej ds. przeglądu prawa samorządowego zdaje się wskazywać przychylność wobec problematyki JST, ale wiele zależy też od Ministerstwa Finansów czy Parlamentu. Jedno jest pewne: machina zmian ruszyła i jest kwestią czasu, kiedy zacznie przynosić efekty.

Udostępnij artykuł: