W Warszawie jest chęć, ale nie ma siły

Finanse i gospodarka

Do poniedziałkowego impulsu, w postaci deklaracji szefa EBC w sprawie dalszych działań, ze skupem obligacji państw włącznie, we wtorek doszedł jeszcze nadspodziewanie dobry odczyt indeksu nastrojów niemieckich inwestorów finansowych ZEW. To pozwoliło na dynamiczną kontynuację zwyżki na głównych parkietach. Nasze indeksy niewiele skorzystały na poprawie nastrojów. Widać, że piątkowy wyskok nadwyrężył siły warszawskich byków.

Przez większą część wtorkowej sesji na naszym parkiecie nie działo się zbyt wiele. Widać jednak wyraźnie trwającą od trzech dni zarówno na głównych giełdach europejskich, jak i w Warszawie, próbę powrotu do tendencji wzrostowej. W przypadku WIG20 zainicjowana ona została w miniony piątek dynamiczną 1 proc. zwyżką, która w tym tygodniu jest kontynuowana, choć ze znacznie mniejszym impetem. We Frankfurcie sytuacja jest odmienna o tyle, że w ostatnich dwóch dniach wzrosty przybierają na sile. Niestety nasze byki nie potrafią tej poprawiającej się atmosfery należycie wykorzystać.

We wtorek okazja ku temu była bardzo dobra. Już od rana DAX szedł wyraźnie w górę. Ruch ten zdynamizowała publikacja indeksu nastrojów niemieckich inwestorów instytucjonalnych ZEW, który wzrósł do 11,5 punktu, a więc znacznie mocniej niż oczekiwano. Dzięki temu DAX zwiększył skalę zwyżki do ponad 1 proc. i utrzymywał się na tym poziomie konsekwentnie przez kolejne godziny. WIG20 starał się za nim podążać, jednak dynamika tego ruchu była znacznie skromniejsza. Nasz indeks zdołał po niemieckiej publikacji dotrzeć w okolice 2430 punktów, czyli 0,5 proc. powyżej poniedziałkowego zamknięcia, po czym nastąpiło nieoczekiwane, choć niewielkie osłabienie.

Wśród największych spółek po raz kolejny wyróżniały się akcje Eurocash, zwyżkujące o 4-5 proc. Kontynuują one silne odreagowanie już czwartą sesję z rzędu. Łączny efekt tego ruchu to zwyżka o niemal 20 proc. i dotarcie do poziomu najwyższego od początku sierpnia., a tym samym odrobienie większości strat z kilkumiesięcznego okresu dekoniunktury. Co ciekawe, obecna zwyżka ma miejsce mimo publikacji słabszych wyników spółki, której zysk netto w trzecim kwartale obniżył się o ponad jedną piątą. Z podobnym, choć znacznie mniej dynamicznym rajdem mamy do czynienia w przypadku papierów Kernela. Zyskiwały one 3 proc., a w ciągu ostatnich czterech sesji zdrożały o prawie 10 proc. Po publikacji dobrych wyników zwyżkę kontynuowały walory Asseco, rosnące o ponad 2 proc. O ponad 1 proc. w górę szły akcje PKO, pokazując że piątkowy skok o 3 proc. nie był jednorazowym incydentem. Papiery pozostałych dużych banków we wtorek jednak nie błyszczały. Indeksowi zdecydowanie ciążył 3,5 proc. spadek ceny akcji Lotosu i 2 proc. przecena walorów Orange.

Po bardzo dobrym okresie, trwającym od lipca do końca września, papiery telekomu zaliczają spadek, sięgający łącznie niemal 20 proc. Nie pomaga im towarzysząca niedawnej rekomendacji, wydanej przez mDM sugestia, że spółka może w przyszłym roku wpłacić tytułem dywidendy jedynie 0,25 zł na akcję. Kurs znajduje się na poziomie najniższym od lipca. Tradycyjnie już bardzo słabo zachowywały się akcje obu spółek węglowych. Walory Bogdanki taniały wczesnym popołudniem o 1 proc., a papiery JSW zniżkowały o kilka dziesiątych procent. W przypadku tych ostatnich miała miejsce próba wyjścia nad kreskę, została jednak szybko zduszona przez chętnych do sprzedaży.

Wciąż widoczna była słabość segmentu małych i średnich spółek. mWIG40 co prawda po południu próbował wyrwać się w górę, ale jego szczytowym osiągnięciem była zwyżka o 0,25 proc. WIG50 i WIG250 przez większą część dnia trzymały się okolic poniedziałkowego zamknięcia. W czołówce średniaków znalazły się zwyżkujące po niemal 3 proc. akcje Hawe i Getin Noble oraz rosnące po około 2 proc. papiery Millennium, Kopeksu i Newagu. Po ponad 2 proc. w dół szły walory Intercars, ZE PAK, PKP Cargo i Amrestu. Niewiele im ustępowały akcje cierpiących z powodu gorszych wyników Kęt i Forte. Przecenę kontynuowały taniejące o 1 proc. papiery Integera.

Lekko wzrostowy początek handlu na Wall Street nie wywołał zmian na rynkach, poza niewielkim wzmocnieniem skali zwyżki we Frankfurcie i Paryżu. W szczególności nie poprawił w istotny sposób sytuacji w Warszawie, co można traktować jako kolejny dowód słabości naszych byków. Zainicjowana w ostatnich minutach próba zrywu, nie miała już tak wyraźnej wymowy, jak te z poprzednich sesji.

Ostatecznie WIG20, WIG30 i WIG zyskały po 0,5 proc., mWIG40 wzrósł o 0,6 proc., WIG50 o niecałe 0,5 proc., a WIG250 o 0,3 proc. Obroty w dalszym ciągu pozostawały na bardzo niskim poziomie i wyniosły zaledwie 620 mln zł.

Roman Przasnyski,
analityk niezależny

 

Udostępnij artykuł: