We wrześniu gospodarka USA mocniejsza, Europy słabsza

Finanse i gospodarka

W USA trwa batalia o zwiększenie limitu zadłużenia USA. Rozpoczął się nowy rok fiskalny, a porozumienia brak. A dzieje się to w sytuacji, gdy amerykańska gospodarka ponownie nabiera wiatru w żagle. Brak silniejszej reakcji na rynku w postaci wzrostu awersji do ryzyka pozwala względnie optymistycznie patrzeć na kolejny już w historii government shutdown.

W USA trwa batalia o zwiększenie limitu zadłużenia USA. Rozpoczął się nowy rok fiskalny, a porozumienia brak. A dzieje się to w sytuacji, gdy amerykańska gospodarka ponownie nabiera wiatru w żagle. Brak silniejszej reakcji na rynku w postaci wzrostu awersji do ryzyka pozwala względnie optymistycznie patrzeć na kolejny już w historii government shutdown.

Choć mogło się wydawać, że ze względu na brak istotnych publikacji, poniedziałek na rynku złotego będzie względnie spokojny, bynajmniej takim się nie okazał. Po początkowym umocnieniu, od południa polska waluta straciła około trzech groszy wobec euro i nieco mniej w relacji do dolara. Kurs EUR/PLN po raz pierwszy od 11 września wzrósł powyżej poziomu 4,2350. Nerwowy początek tygodnia może być przedsmakiem wahań, które pojawią się na rynku w jego dalszej części. Pierwsze sesje października będą przełomowe dla rynków finansowych i zdecydują o zachowaniu kursów w perspektywie kolejnych kilku tygodni. Przed nami szereg wydarzeń najwyższej wagi, które potencjalnie mogą zmienić postrzeganie sytuacji przez globalnych graczy.

Już dziś opublikowane zostaną ostateczne wyniki ankiet wśród menadżerów logistyki firm sektora przemysłowego w Europie (PMI) i Stanach Zjednoczonych (ISM). Jakkolwiek w USA nie powinny one przynieść większych zaskoczeń (stabilny wynik wyraźnie powyżej 50 pkt), o tyle w przypadku danych z krajów strefy euro, spodziewałbym się raczej rozczarowania. Już wstępne odczyty wskazały na możliwość pewnego osłabienia pozytywnych tendencji obserwowanych w pierwszych miesiącach III kw. Niewykluczone, że finalne odczyty zostaną jeszcze obniżone w stosunku do szacunków sprzed tygodnia. Byłby to niewątpliwie cios dla, utrzymującego się ciągle na wysokim poziomie wobec dolara, euro. Sporo danych z realnej gospodarki regionu w dalszym ciągu nie potwierdza, pojawiających się od dłuższego czasu w subiektywnych opiniach, ocen dotyczących przyszłości gospodarki Eurolandu. Rozczarowanie w tak ważnych danych, jakimi są indeksy PMI, może spowodować przelanie przysłowiowej szali goryczy wśród graczy. W przypadku odczytu PMI dla przemysłu Polski również spodziewam się słabszego wyniku niż w danych za sierpień (52,6 pkt).

W przeciwieństwie do wskaźników z Europy, obraz gospodarki Stanów Zjednoczonych uległ na przestrzeni ostatnich tygodni odczuwalnej poprawie. Indeksy koniunktury z poszczególnych regionów USA, pozytywnie zaskoczyły. Wczoraj wyraźnie podskoczyły indeksy ISM dla przemysłu okolic Milwaukee oraz Chicago oraz wskaźnik Fed z Dallas. Pierwszy osiągnął  najwyższy poziom od lutego, drugi od maja br. Świetne rezultaty napływają również z Departamentu Pracy, który co tydzień publikuje informacje o liczbie Amerykanów po raz pierwszy rejestrujących się o zasiłek dla bezrobotnych. Rozdźwięk między wynikami kluczowych gospodarek to czynnik sprzyjający scenariuszowi wejścia eurodolara w fazę silniejszych spadków notowań.

EURPLN: Kurs poważnie przetestował wczoraj górną barierę konsolidacji, czyli 4,2350. Notowania wzrosły na chwilę do 4,2400 by niejako zdiagnozować wolumen zleceń na tym istotnym poziomie oporu. Po wykonaniu sprawdzianu, rynek powrócił na niższe poziomy. Sesja zaczyna się w okolicach 4,2200. Za chwilę dane o PMI z Europy. Jutro posiedzenie RPP i EBC. Podtrzymuję stanowisko, że złoty będzie w najbliższych dniach tracił na wartości. Pierwszy cel to 4,2500.

EURUSD: Po wykonaniu szybkiego ruch w górę z okolic 1,3500 na 1,3550, EUR/USD przebywa w górnym obszarze kanału trendu bocznego. Kluczowy poziom oporu nie ulega zmianie. Jest nim 1,3560 i nie oczekujemy by rynek trwale wzbił się ponad tę cenę. Pozostaję przy strategii, w której notowania wybijają się dołem z konsolidacji i trwale powracają poniżej 1,3400. Cel na dziś to powrót na niższe poziomy w ramach trendu bocznego (1,3550-1,3450).

Damian Rosiński
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: