Więcej spokoju na EUR/USD

Finanse i gospodarka

Sytuacja w Unii Europejskiej pogarsza się zgodnie z bardziej optymistycznymi oczekiwaniami większości analityków, kierując się w stronę płytkiej recesji (np. Wielka Brytania) lub braku wzrostu gospodarczego (np. Niemcy). Wydaje się więc, że rynek powinien dobrze odbierać napływające dane, ponieważ czarny scenariusz nie realizuje się. Lepszy od oczekiwań sprzed kilkunastu tygodni jest poziom niemieckiego wskaźnika IFO oceniający nastawienie niemieckich przedsiębiorców, a według przedstawicieli instytutu IFO sytuacja niemieckiej gospodarki będzie się systematycznie poprawiać w 2012 roku.

Sytuacja w Unii Europejskiej pogarsza się zgodnie z bardziej optymistycznymi oczekiwaniami większości analityków, kierując się w stronę płytkiej recesji (np. Wielka Brytania) lub braku wzrostu gospodarczego (np. Niemcy). Wydaje się więc, że rynek powinien dobrze odbierać napływające dane, ponieważ czarny scenariusz nie realizuje się. Lepszy od oczekiwań sprzed kilkunastu tygodni jest poziom niemieckiego wskaźnika IFO oceniający nastawienie niemieckich przedsiębiorców, a według przedstawicieli instytutu IFO sytuacja niemieckiej gospodarki będzie się systematycznie poprawiać w 2012 roku.

Według mnie istotną była wczorajsza wypowiedź szefowej MFW Christine Lagarde, w której MFW ostrzegł przed zbyt agresywnymi cięciami budżetowymi, które mogą jeszcze bardziej spowolnić wzrost gospodarczy, a w dalszej kolejności wpłynąć negatywnie na zaufanie inwestorów, pogłębiając europejskie kłopoty. Można to odczytać jako poparcie dla amerykańskiej polityki napędzania wzrostu PKB za wszelką cenę. Oczywiście nikt nie jest w stanie przewidzieć konsekwencji luźnej polityki fiskalnej USA w długim terminie, ponieważ konsekwencje będą zależy od nastrojów rynkowych, ale faktem jest, że dzisiaj, gdy inwestorzy widzą potencjał wzrostu PKB, mniej obawiają się kłopotów fiskalnych i nie boją się inwestować w takim kraju.

Rynek nie oczekuje zmian stóp procentowych przez FED. Uważam, że FED powinien być względnie zadowolony z obecnej sytuacji i nie oczekuję przemówienia, które miałoby znacząco wpłynąć na rynki. Nastroje na rynku amerykańskim są bardzo dobre, a ?choroba europejska? nie miała wyraźnie negatywnego wpływu na wycenę amerykańskich papierów dłużnych. Co więcej, globalni inwestorzy na rynkach akcji woleli zwiększyć alokację na korzyść amerykańskich aktywów, co między innymi odzwierciedlał spadający kurs EUR/USD.

Brak złych wiadomości w doniesieniach z USA i Europy powinien wpłynąć uspokajająco na parę EUR/USD, której dzienne zakresy zmian powinny się zmniejszyć. 19 stycznia bieżącego roku EUR/USD złamał trend spadkowy, który panował na rynku od października. Trzeba przyznać, iż dynamika wspomnianego trendu nie była duża. Pomimo jednoznacznie złych danych płynących z gospodarek Strefy euro zarówno w zakresie PKB, jak i długu, na rynku nie było panicznej ucieczki do USD. Od września EUR/USD nie spadał w dłuższych cyklach niż przez 3 sesje z rzędu. Trudno więc mówić o zdecydowanym odwrocie od EUR. Teraz po korekcie z poziomu 1,262 rynek zmaga się z poziomem oporu w okolicach 1,3070. Opór jest na tyle silny i istotny dla obrazu wykresu, że należy się spodziewać znacznej walki w tym obszarze przez dłuższy czas. Dopiero po pokonaniu tego oporu można liczyć, że inwestorzy obstawiający "długą stronę" rynku zdecydowanie wrócą do kupowania. Na razie zagrożenie kierowania się EUR/USD w stronę 1,2 jest nadal realne.

Łukasz Wardyn, dyrektor zarządzający, Europa Środkowa i Wschodnia, City Index

Udostępnij artykuł: