Wicepremier Gowin o budżecie UE: jest uzgodnienie Warszawa – Berlin – Budapeszt

Gospodarka

Jest uzgodnienie w trójkącie Warszawa-Berlin-Budapeszt, dotyczące negocjacji budżetowych w UE, wierzę, że to porozumienie obejmie pozostałe 24 stolice Europy - powiedział wicepremier, lider Porozumienia Jarosław Gowin.

Jarosław Gowin
Fot: Krystian Maj/KPRM

Jest uzgodnienie w trójkącie Warszawa-Berlin-Budapeszt, dotyczące negocjacji budżetowych w UE, wierzę, że to porozumienie obejmie pozostałe 24 stolice Europy - powiedział wicepremier, lider Porozumienia Jarosław Gowin.

W najbliższy czwartek i piątek podczas szczytu Rady Europejskiej odbędzie się kolejna tura negocjacji budżetowych. Unijni liderzy podejmą próbę rozwiązania obecnej sytuacji, w której Polska i Węgry zapowiadają zawetowanie projektu wieloletnich ram finansowych UE na lata 2021-2027, w związku z rozporządzeniem dotyczącym powiązania dostępu do środków unijnych z kwestią praworządności.

Czytaj także: Merkel o budżecie UE: staramy się znaleźć sposób do odblokowania weta Polski i Węgier >>>

We wtorek w Warszawie odbyło się spotkanie premiera Mateusza Morawieckiego z premierem Węgier Viktorem Orbanem, w którym wzięli udział również wicepremier, prezes PiS Jarosław Kaczyński. Do rozmów dołączyli również lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro i szef Porozumienia Jarosław Gowin.

Porozumienie odrzuca alternatywę "weto albo śmierć"

W środę na konferencji w Sejmie Gowin powiedział, że Porozumienie odrzuca alternatywę "weto albo śmierć" i możliwe jest osiągnięcie rozwiązań, które zagwarantują suwerenność Polski i wspólną Europę.

Gowin zaznaczył, że w opinii Porozumienia weto to "ostateczna ostateczność". Przypomniał również wypowiedź premiera Węgier Viktora Orbana z wtorku, że kraje członkowskie są "o centymetr" od wypracowania kompromisu.

Czytaj także: Rada Przedsiębiorczości: stanowcze NIE dla odrzucenia unijnego budżetu >>>

Gowin powiedział też, że jest uzgodnienie w trójkącie Warszawa-Berlin-Budapeszt dotyczące negocjacji budżetowych w UE. "Wierzę, że to porozumienie obejmie pozostałe 24 stolice Europy" - dodał. "Po stronie polskiej i węgierskiej oceniamy sytuację, że właściwie zniknęły powody do tego, żeby Polska i Węgry miały zająć odmienne stanowisko od pozostałych państw unijnych. Także zbieżne ze stanowiskiem Polki i Węgier jest stanowisko prezydencji niemieckiej. Ale oczywiście do porozumienia na Radzie Europejskiej wymagana jest jednomyślność" - mówił wicepremier.

"Plan dobrego porozumienia"

Zaapelował do przywódców wszystkich państw unijnych, "żeby myśleli w kategoriach wspólnej Europy". "Polska i Węgry wspólnie z prezydencją niemiecką przedstawiają pewien plan dobrego porozumienia i liczymy, że ten plan zyska akceptację wszystkich liderów unijnych" - zapowiedział.

Gowin wyraził nadzieję, że na szczycie Unii Europejskiej premierowi Mateuszowi Morawieckiemu uda się wynegocjować "dobre porozumienie" w sprawie budżetu UE. "To porozumienie umożliwi nam wszystkim, nie tylko przedsiębiorcom, nie tylko samorządowcom, ale każdej polskiej rodzinie korzystanie z ogromnych funduszy" - podkreślił wicepremier. Przypomniał, że w perspektywie siedmiu lat będzie to ok. 700 mld zł.

Wicepremier zaznaczył również, że jego ugrupowanie - Porozumienie - udzieliło jednoznacznego poparcia działaniom szefa rządu i pełnego mandatu do negocjowania "dobrego porozumienia" w imieniu społeczeństwa.

Ekonomiści: przedłużające się negocjacje ws. budżetu UE ryzykiem dla wzrostu gospodarczego w Polsce

Unijni liderzy prawdopodobnie dojdą do porozumienia ws. budżetu UE, jednak przedłużające się negocjacje lub ewentualny brak kompromisu mogą negatywnie odbić się na długoterminowych perspektywach wzrostu gospodarczego w Polsce - oceniają ekonomiści. Po środowym umocnieniu się PLN w krótkim terminie przestrzeń do większej aprecjacji może być ograniczona.

"Przed zbliżającym się szczytem UE komentarze obu stron sporu dotyczące warunkowości funduszy unijnych w zakresie zgodności z zasadą praworządności są mieszane" - powiedziała ekonomistka Erste Małgorzata Krzywicka.

Jeżeli podczas szczytu w tym tygodniu nie zostanie osiągnięte porozumienie, prawdopodobnie spowoduje to opóźnienia w wypłacie środków unijnych w przyszłym roku i będzie miało to negatywny wpływ na wzrost gospodarczy w Polsce.

Innym możliwym rozwiązaniem tego sporu byłoby wydzielenie Polski i Węgier z unijnego funduszu naprawczego i ustanowienie funduszu ratunkowego tylko dla 25 państw członkowskich, ale rozwiązanie to byłoby prawdopodobnie ostatecznością. W naszym scenariusz bazowym zakładamy, że pewne porozumienie zostanie osiągnięte, ale możliwe są opóźnienia w płatnościach" - dodała ekonomistka.

"Dlatego ostrożnie oceniamy wpływ dostępnych funduszy unijnych na przyszłoroczny wzrost polskiej gospodarki. Naszym zdaniem środki dostępne w ramach unijnego funduszu naprawczego miałyby neutralny wpływ na przyszłoroczny wzrost gospodarczy i mogłyby dodać 0,7 pkt. proc. do wzrostu gospodarczego w 2022 roku. Ewentualne weto budżetu byłoby negatywne dla perspektyw wzrostu przede wszystkim w latach 2022-23. Nadal uważamy, że w przyszłym roku polskie PKB będzie kształtowało się na poziomie 3,1 proc., ze względu na wciąż słabszą konsumpcję prywatną w porównaniu z latami poprzednimi oraz osłabienie aktywności inwestycyjnej z powodu zwiększonej niepewności. W 2022 roku oczekujemy mocniejszego odbicia wzrostu gospodarczego w kierunku 4,5 proc." - dodała.

Tekst rozporządzenia w sprawie uwarunkowania funduszy unijnych od przestrzegania praworządności został w listopadzie potwierdzony większością kwalifikowaną państw członkowskich na posiedzeniu ambasadorów państw członkowskich. Polska i Węgry zagłosowały przeciw uważając m.in., że rozporządzenie zawiera rozwiązanie pozatraktatowe. Rozporządzenie akceptowane jest kwalifikowaną większością głosów państw członkowskich, decyzje w kwestii wieloletniego budżetu UE oraz funduszu odbudowy wymagają jednomyślności.

Wieloletnie Ramy Finansowe oraz europejski instrument na rzecz odbudowy to dla Polski około 139 mld euro w formie dotacji oraz 34 mld euro w pożyczkach.

Główny ekonomista Banku Millennium Grzegorz Maliszewski podkreśla, że spór ma w dużej mierze charakter polityczny i ewentualne przeciągnięcie się negocjacji o kilka tygodni - przy zasygnalizowaniu możliwości kompromisu w najbliższej przyszłości - nie powinno znacząco wpłynąć na perspektywy makroekonomiczne w 2021 r.

Dyskusja ma w dużej mierze charakter polityczny, każda ze stron ma swoje interesy i to powoduje niepewność.

"Biorąc pod uwagę czynniki ekonomiczne, to żadna strona nie ma chyba wątpliwości, że warto osiągnąć porozumienie. Polsce i Węgrom zależy ze względu na finanse, prezydencji niemieckiej - ze względu na chęć pokazania sukcesów tej prezydencji. Pod prezydencją niemiecką jest i budżet i fundusz, ale też brexit, który nie przebiega sprawnie" - powiedział ekonomista.

"Jeśli negocjacje przesunęłyby się o kilka tygodni, ze wskazaniem, że chcemy porozumienia, to dużych różnic w scenariuszu raczej by nie było. Przesunięcie nawet o kilka tygodniu w całej unijnej machinie nie zrobi dużej różnicy. Ważny jest sygnał, czy to porozumienie będzie – waga tego czy będzie to teraz, czy w ciągu miesiąca nie jest duża" - dodał.

Zdaniem Maliszewskiego, ewentualny brak kompromisu miałby mocniejszy, negatywny wpływ na prognozy dla polskiej gospodarki na rok 2022 i kolejne, kiedy to środki unijne miałyby zacząć napływać w większym stopniu.

"Z punktu widzenia wzrostu - biorąc pod uwagę mechanikę działania Unii - większość przepływu środków i tak koncentrowałaby się w 2022 r. Procedowanie tego zajmie trochę czasu, pierwsze efekty byłyby widoczne dopiero w drugiej połowie 2021 r., a kumulacja nastąpiłaby w kolejnych latach. Oczekiwania są takie, że środki w większym stopniu pojawią się w 2022 r., więc nie powinno być dużych rewizji na 2021 r., jeśli porozumienie nie zostanie osiągnięte lub jeśli Polska jakoś ucierpi, jeśli chodzi o wartość środków. Bardziej mogłoby to działać na oczekiwania dotyczące 2022 r." - powiedział.

"W przyszłym roku pewnie bardziej odczulibyśmy to w kontekście sentymentu inwestycyjnego i nastrojów w gospodarce - ewentualnie tym kanałem mogłoby to przełożyć się na gospodarkę. W skali środków na pewno też, ale wydaje się, że pod względem fizycznego napływu środków to właśnie 2022 r. będzie lepszy niż przyszły rok" - dodał.

Ekonomiści Capital Economics zwracają uwagę, że przeciągający się spór między Polską, Węgrami a Unią Europejską o zapis dotyczący praworządności może pośrednio wpłynąć na bezpośrednie inwestycje zagraniczne w przyszłości w tych krajach.

"Obawy dotyczące praworządności mogą mieć skutki pośrednie. Poprawa otoczenia instytucjonalnego wspierała napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych w latach 1990-2000. Nie oczekujemy, że ulegnie to całkowitemu odwrotowi - koniec końców w tym regionie inwestycji jest sporo i oba te kraje są zintegrowane z europejskim łańcuchem dostaw. Niemniej jednak, obawy o praworządność i przyszłe stosunki z UE mogą zmniejszyć atrakcyjność lokowania inwestycji w Polsce i na Węgrzech" - napisano w raporcie.

Co z notowaniami złotego?

W środę na fali optymizmu po sygnałach o możliwym przełamaniu impasu w budżetowych negocjacjach złoty umocnił się wobec euro i dolara. Około godz. 11.30 kurs USD/PLN przebił sierpniowe minimum i znalazł się poziomie 3,65, najniżej od dwóch lat. Kurs EUR/PLN zniżkował do 4,4305, tj. najniższego poziomu od września.

"Obie strony sporu mają interes w tym, żeby wypracować jakąś formę porozumienia, bez względu na to, czy to będzie w tym tygodniu, czy w perspektywie kolejnych. Być może dojdzie do jakichś przesunięć, ale np. ze wskazaniem na to, że jakaś forma porozumienia będzie. Taki scenariusz jest grany obecnie przez rynki finansowe. Mamy pozytywny sentyment i umocnienie złotego. Niepewność wokół weta i porozumienia trochę ciążyła nastrojom rynkowym. Sygnały sugerujące rosnącą przestrzeń do porozumienia pozytywnie wpływają na polską walutę" - powiedział PAP Biznes Maliszewski z Millennium.

"Z punktu widzenia rynków finansowych zawarcie porozumienia byłoby pozytywne, co już teraz widać w notowaniach. Jeśli to się wydarzy to nie sądzę, że będzie jakaś większa przestrzeń do umocnienia się złotego, już teraz widać, że złoty wyraźnie zyskał na wartości, kolejnej dużej reakcji bym się nie spodziewał. Na pewno wpłynie to pozytywnie, ale nie oczekuję jakiegoś nowego, silnego impulsu do umocnienia PLN, tu już dużo zostało zrobione" - dodał.

Ekonomista Santander BP Marcin Sulewski ocenia, że jeśli na najbliższym szczycie Rady Europejskiej uda się wypracować porozumienie, złoty może się lekko umocnić.

"Widać, że złoty i forint dziś pozytywnie zareagowały na informacje, że porozumienie jest blisko. Rynek pewnie będzie jeszcze chwilę czekał aż zostanie to formalnie zatwierdzone. Gdyby tak się stało, to byłby to pozytywny impuls do umocnienia" - powiedział Sulewski.

"Warto jednak zauważyć, że inaczej zachowywały się polskie obligacje, a inaczej złoty. Obligacje trochę bardziej wyceniały negatywny scenariusz niż waluta. W złotym te pozytywne informacje są już trochę wycenione, zatem w najbliższych dniach bardziej pozytywnie mogłyby zareagować obligacje. Niemniej jednak, jest jeszcze potencjał do spadku eurozłotego w krótkim terminie" - dodał.

W ocenie ekonomistów Capital Economics, nawet jeśli w najbliższych tygodniach uda się wypracować kompromis pomiędzy Węgrami i Polską a UE, dyskusja wokół praworządności będzie trwać, co nie pozostanie bez wpływu na polskie aktywa.

"Nawet, jeśli dojdzie do porozumienia, tarcia pomiędzy Polską i Węgrami a UE będą prawdopodobnie trwać, a to może skłonić inwestorów do żądania wyższej premii za polskie i węgierskie aktywa" - ocenili.

Źródło: PAP BIZNES
Udostępnij artykuł: