Wiele argumentów za obniżką stóp. Czy RPP zaskoczy?

Finanse i gospodarka

Niemal wszyscy ekonomiści zakładają, że stopy procentowe w Polsce nie zostaną dziś zmienione, ale argumentów za cięciem jest równie dużo, jak za pozostawieniem ich na dotychczasowym poziomie. Które skrzydło w Radzie zwycięży? Redukcja stóp negatywnie odbije się na złotym. Brak obniżki bez wpływu na walutę. Ze świata najważniejszy dziś odczyt sprzedaży detalicznej z USA - możliwe rozczarowanie. Celem dla EUR/USD jest niezmiennie 1,20.

Dzisiejsza decyzja Rady Polityki Pieniężnej (RPP) tylko z pozoru wydaje się oczywista. Niemal wszyscy ekonomiści prognozują, że stopy procentowe w Polsce nie ulegną zmianie. Za taką decyzją przemawia stabilne, względnie wysokie tempo wzrostu PKB, poprawiające perspektywy konsumpcji spadki cen nośników energii, niewielkie zagrożenie odkładania wydatków w oczekiwaniu na niższe ceny z uwagi na nieobserwowane wcześniej zjawisko średniego spadku cen dóbr i usług konsumpcyjnych. Dodać do tego można próbę zahamowania odpływu kapitału w sytuacji czekających rynki podwyżek stóp procentowych.

Argumenty te są twarde i racjonalne. Niemniej, istnieje szereg elementów przemawiających za tym, by oprocentowanie zostało jednak obniżone. Po pierwsze, taką opinię na temat przyszłości polityki pieniężnej w naszym kraju ma rynek. Kontrakty na przyszłą stopę procentową (FRA) niezmiennie dyskontują cięcie głównej stopy do 1,75 proc. Po drugie, działania Europejskiego Banku Centralnego (EBC). Perspektywa rozszerzenia programu skupu aktywów o obligacje skarbowe daje relatywną przewagę finansujących się we wspólnej walucie w stosunku do rodzimej waluty. Po trzecie, groźba spowolnienia gospodarki. Niemcy balansują na granicy recesji. Słabsze euro powinno z czasem wesprzeć aktywność, ale w krótkim terminie wyniki największej europejskiej gospodarki prezentują się nienajlepiej. Gorzej radzą sobie inne, duże kraje strefy euro. Po piąte, przedłużająca się deflacja. Polska doświadcza bezprecedensowego okresu ujemnej dynamiki cen. Wskaźniki z wyłączeniem wrażliwych na wahania kategorii wciąż pozostają dodatnie, ale z czasem niskie ceny energii, przy stabilnym popycie, przełożą się na spadki cen pozostałych składowych. Żaden bank centralny nie jest w stanie kontrolować tego, co dzieje się z inflacją. Ale co innego, jeśli obecnie CPI znajduje się na poziomie 0,5-1 proc., a wskaźniki netto ok. 0,5 pkt proc. wyżej, jak to ma miejsce w Wielkiej Brytanii czy USA, a co innego, jeśli podstawowe są poniżej zera, a netto oscylują nieznacznie powyżej. Długotrwałe przestrzelenie celu inflacyjnego, przy braku reakcji na to, co dzieje się z inflacją może wywołać wrażenie kompletnego oderwania działań banku centralnego od gospodarczej rzeczywistości. Może zrodzić się pytanie, w jakim celu utrzymywać RPP, skoro i tak jej decyzje nie mają wpływu na wysokość inflacji i stabilność waluty. Decyzja pozostaje niewiadomą. Tym bardziej, że w Radzie istnieją spore różnice zdań, co do tego, polityki pieniężnej potrzebuje gospodarka. Wpływ głosowania na złotego nastąpi jedynie w przypadku zaskoczenia (obniżki). Potencjał wzmocnienia złotego przy założeniu pozostawienia stóp na dotychczasowym poziomie jest znikomy, szczególnie w relacji do euro, które zyskiwać będzie w najbliższym czasie na rynku bazowym.

Dla EUR/USD kluczowy dziś będzie odczyt sprzedaży detalicznej w USA za grudzień. Prognozowany jest niewielki spadek obrotów. Rozczarowanie w danych to pewny ruch w kierunku 1,1850/70.

EURPLN: W oczekiwaniu na decyzję RPP złoty słabnie. Kurs EUR/PLN powraca powyżej 4,29, a USD/PLN jest w rejonie szczytów, zbliża się do 3,64. Jeśli Rada zaskoczy i obetnie stopy procentowe odbije się to negatywnie na wycenie złotego. Notowania wzrosną powyżej psychologicznej bariery 4,30. Potencjał wzmocnienia jako ewentualne przełożenie pozytywnych zmian z rynku obligacji (wzrost popytu na papiery po redukcji oprocentowania) jest ograniczone. Rynek długu już wcześniej w pełni zdyskontował cięcie o 25 pkt proc. Brak obniżki to stabilizacja waluty poniżej poziomu 4,30.

EURUSD: Silne spadki cen ropy i metali wywołały presję na wzmocnienie dolara. Kurs nieoczekiwanie powrócił poniżej 1,18. Nie ustanowione zostały jednak nowe dołki, co pozwala podtrzymać opinię, że najbliższe kilka sesji upłynie pod dyktando kupujących wspólną walutę. Dziś w centrum uwagi odczyt sprzedaż detalicznej. Po dwóch miesiącach silnych wzrostów istnieje ryzyko negatywnego zaskoczenia. Nie wpłynie to na ogólny obraz gospodarki, która pozostaje w dobrej kondycji, ale może przyspieszyć proces zamykania długich pozycji w dolarze (realizacji zysków).

Damian Rosiński
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: