Wielki Ben znów dolał procentów do ponczu

Finanse i gospodarka

Nie jestem pewien, czy mam coś więcej do dodania po moich pierwszych reakcjach na decyzję Rezerwy, by nie ograniczać luzowania ilościowego.

Ale moje stare synapsy wciąż działają, nawet teraz, gdy Bernanke próbował roznieść rynek w drobny mak i pokazał, że przejrzystość i informacje na temat polityki w przyszłości w ostateczności nie są wiele warte – czyny mówią głośniej, niż słowa, i tak dalej. Moja główna myśl to „Jak długo jeszcze?” – tzn. jak długo jeszcze rynek będzie się łudzić i cieszyć gotówkowym ponczem. Potem będzie kac.

Za dalszymi spadkami dolara amerykańskiego wyraźnie przemawia to, że za rządów Bernankego Rezerwa może w ogóle nie ograniczyć luzowania. Czekamy na nowego jej szefa, a ewentualny wybór Yellen – która ma na to największe szanse – jest postrzegany jako stosunkowo łagodne przejście od Bernankego. Ryzyko, że scenariusz osłabienia USD rozciągnie się na więcej niż tylko kilka następnych tygodni będzie większe, jeśli dane napływające z USA zaczną zmierzać w złą stronę – oczywiście szczególnie dane związane z zatrudnieniem. A jeśli republikańscy ustawodawcy będą znów siać zamęt próbując wykorzystać kwestię pułapu zadłużenia  do obalenia programu “Obamacare”, jest niemal pewne, że aż do przyszłego roku Rezerwa pozostanie poza boiskiem. Kluczowym elementem będzie również apetyt na ryzyko, gdyż rynki mają poczucie, że po historiach z 2011 i końca 2012 roku, które nie zakończyły się jakimiś większymi widocznymi stratami dla rynków finansowych, tę procedurę już znają.

Skoro mowa o apetycie na ryzyko, sytuacja jest interesująca: siły spekulacyjne mogą teraz z niemal zupełną swobodą nadmuchać bańkę na rynku aktywów do granic możliwości skandalicznymi posunięciami, dzięki samej tylko istotnej roli nastrojów/zaufania czy też teorii inwestowania w stylu „piłka parzy”, nie zaś ze względu na jakiekolwiek ograniczenia narzucone przez politykę. Im wyższe będą teraz maksima, tym twardsze lądowanie.

Spuściznę Bernankego już wcześniej poważnie kwestionowano, ale po tym posiedzeniu stanie się on workiem treningowym dla wielu przyszłych pokoleń.

Z kolei czynniki sprzyjające wzrostom dolara mogą się teraz pojawić z dwóch stron. Po pierwsze, jeżeli Rezerwa chciała jedynie wykorzystać to posiedzenie, by zaznaczyć, że nie będzie się do niczego z góry zobowiązywać, ale teraz na następnym posiedzeniu zdecyduje się ograniczyć QE, ponieważ bańka na rynkach urośnie do zastraszających rozmiarów (co może wywołać jedynie umocnienie się USD z dużo niższych poziomów), a także jeśli bezrobocie zmaleje o solidne 0,2% i/lub dane dotyczące zatrudnienia w sektorze pozarolniczym będą mocne. Druga możliwość jest taka, że w innych rejonach świata pojawią się oznaki spowolnienia innych gospodarek, a inne banki centralne zaczną domykać lukę dzielącą je od polityki Rezerwy Federalnej. Dla przykładu nowozelandzka krzywa forward wlicza w cenę podwyżkę stóp procentowych o prawie 100 punktów bazowych – jeśli z powodu obaw o spowolnienie odejmie się połowę tych punktów, może to w końcu oznaczać spadek dolara nowozelandzkiego.

Jeśli gdzieś kupowanie USD jest na porządku dziennym, to jest to USD/JPY – w szerszej perspektywie nie sądzę, aby pod jakimikolwiek rządami Rezerwa mogła prześcignąć Bank of Japan (BoJ) pod względem gołębiego nastawienia. Obserwujcie sytuację.

Wykres: USD/JPY

USD/JPY lekko spadł, ale nie było to dokładnie załamanie. Już dzisiejszego ranka (czasu europejskiego) pojawi się szef BoJ Kuroda (choć jest to tylko krótkie wystąpienie). Spodziewam się interesujących układów wzrostowych, jeśli rynek zacznie się przygotowywać na kolejne kroki, jakie może podjąć BoJ. Na wykresie widać niezwykły brak zdecydowania i skrępowanie, co sugeruje, że gromadzimy energię na znaczny ruch w którąś stronę. Spodziewałbym się, że wszelkie spadki mogą być zaskakująco brutalne, ale zostaną szybko wyniesione z powrotem do góry. Zwróćcie uwagę na poziomy chmury Ichimoku na wykresie dziennym.

130919.saxo.01.550x

A tymczasem na innych frontach…

Na dzisiejszy poranek zaplanowano dwa istotne posiedzenia – Swiss National Bank (SNB) oraz Norges Bank. Dla pierwszego z nich przewiduje się rezultat zerowy. Oznacza to, że w tych warunkach możliwość zaskakujących wzrostów na EUR/CHF może być niebagatelna, jeśli SNB przekaże nowe sygnały dotyczące polityki – zwłaszcza biorąc pod uwagę sytuację w parach krzyżowych jena japońskiego i apetyt na ryzyko. Ale w EUR/CHF faktycznie nic się nie dzieje od miesięcy, więc na tym froncie być może tylko czekamy na Godota.

Posiedzenie Norges Bank może przynieść więcej fajerwerków, gdyż instytucji tej będzie bardzo trudno zignorować wzrost bazowego CPI do 2,5% w ujęciu rok do roku. Bardziej niepokojąca jest druga pochodna, gdyż jeszcze w marcu ten wskaźnik wynosił zaledwie 0,9%! W tych warunkach koronie norweskiej sprzyja decyzja podjęta wczoraj przez FOMC, a jastrzębie decyzje Norges Bank mogą dać się odczuć w USD/NOK, ale też w NOK/SEK. Kurs tej drugiej pary wydaje się zbyt niski, jeśli Norges Bank zasygnalizuje podniesienie w przyszłości stopy depozytowej. Rejon 1,0900 wydaje się ważny jako wsparcie, a kurs może szybko dojść do 1,1200.

Najważniejsze dane ekonomiczne

  • Amerykański Federalny Komitet Otwartego Rynku pozostawił bez zmian stopy procentowe i miesięczne docelowe kwoty dla skupu aktywów, podczas gdy spodziewano się ograniczenia zakupów.
  • Nowa Zelandia – PKB w II kw. wzrósł o +0,2% kw./kw. i +2,5% r./r., podczas gdy przewidywano odpowiednio +0,2%/+2,3%, a w I kw. odnotowano +2,7% r./r.
  • Japonia – bilans handlowy w sierpniu (skorygowany) wyniósł -791,4 mld ¥ wobec przewidywanych -819,6 mld i -911,1 mld ¥ odnotowanych w lipcu.

John J Hardy,
Saxo Bank

Udostępnij artykuł: