WIG20 znów patrzy w kierunku 2400 punktów

Finanse i gospodarka

Warszawskie indeksy należały do najlepiej radzących sobie na naszym kontynencie. WIG20 przez moment zbliżył się wyraźnie do poziomu 2400 punktów. Jego pokonanie bez poprawy nastrojów na świecie będzie jednak trudne. Te zaś wciąż nie są najlepsze. Do niepokoju o emerging markets doszły w poniedziałek gorsze informacje ze Stanów Zjednoczonych.

Mocnym akcentem zaczęły byki poniedziałkową sesję na warszawskim parkiecie, kontynuując rajd, rozpoczęty pod koniec ubiegłego tygodnia. Co prawda na otwarciu indeksy zyskiwały po zaledwie 0,2 proc., ale tuż po rozpoczęciu handlu błyskawicznie poszły mocniej w górę. Powodem, czy może raczej pretekstem, był większy niż oczekiwano wzrost wskaźnika aktywności gospodarczej naszego przemysłu. Zwiększył on swoją wartość z 53,2 do 55,4 punktu, potwierdzając pozytywne tendencje w polskiej gospodarce. Po przedpołudniowej zadyszce indeks naszych największych spółek w drugiej części ponownie testował poranne maksimum. Ostatecznie szyki bykom popsuły słabe dane zza oceanu.

WIG20 po kilkudziesięciu minutach znalazł się w okolicach 2390 punktów, czyli niemal 1,4 proc. powyżej poziomu piątkowego zamknięcia. Tak dynamiczna zwyżka sprowokowała jednak podaż do korekty. Jej skala nie była początkowo duża, ale wystarczyło, by urwać bykom kilkanaście punktów i zredukować wzrost do około 0,8 proc. Pewien wpływ na sytuację na naszym parkiecie wywarło pogorszenie się nastrojów na głównych giełdach europejskich, gdzie scenariusz był zupełnie odmienny. Po początkowych niewielkich zwyżkach, indeksy w Paryżu i Frankfurcie poszły zdecydowanie w dół i to mimo dobrych danych makroekonomicznych. PMI dla francuskiego przemysłu jest co prawda nadal poniżej poziomu 50 punktów, ale wzrósł z 47 do 49,3 punktu, sugerując poprawę sytuacja. Analogiczny wskaźnik dla Niemiec zwiększył się z 54,3 do 56,5 punktu, a dla strefy euro z 52,7 do 54 punktu. Tymczasem tuż po publikacji tych informacji CAC40 i DAX zniżkowały po około 0,5 proc. Można z tego wyciągnąć wniosek, że to nie stan europejskiej gospodarki najbardziej obecnie martwi inwestorów, a powodem obaw jest prawdopodobnie sytuacja na rynkach wschodzących. Pojawiły się także pogłoski o przygotowywaniu kolejnego pakietu pomocy dla Grecji.

W gronie największych spółek początkowo sytuacja była dość wyrównana. Słabość wykazywały jedynie akcje BZ WBK, Pekao i JSW. Bardzo dobry strat miały walory PGNiG, PGE Banku Handlowego i PZU, zyskujące rano po ponad 1,5 proc. Te sygnały uległy wzmocnieniu w następnych godzinach. Do słabych papierów pierwszej trójki dołączały akcje Bogdanki i mBanku, a nieco później także Orange. Do liderów zwyżki, których akcje zyskiwały przed południem po ponad 2 proc., doszlusował wkrótce Lotos, a papiery PGE zwiększyły skalę zwyżki do niemal 3 proc. Z czasem inwestorzy wykazywali coraz większą chęć posiadania akcji Eurocash, windując je do poziomu 6,5 proc. wyższego niż w trakcie piątkowego fixingu. Wśród trzydziestki spółek wyróżniały się sięgającą 3 proc. zwyżką akcje TVN. O niemal 2 proc. w górę szły też papiery Cyfrowego Polsatu. Wiatru w żagle wciąż nie mogą nabrać akcje CCC. Po niedawnym zatrzymaniu spadkowej tendencji w okolicach 110 zł i kilku sesjach ruchu w górę, znów utknęły one w trendzie bocznym, rozgrywanym wokół 120 zł. Przed południem zniżkowały o kilka dziesiątych procent.

Wskaźnik średnich firm nie wykazywał aż tak dużej dynamiki, jak jego większy kolega, bo poranny szczyt wypadł 0,6 proc. ponad poziomem z piątku, jednak i późniejsza korekta była ledwie dostrzegalna. Walory tracące na wartości były w zdecydowanej mniejszości, stanowiąc około jednej czwartej składu indeksu. Ale też poza wspomnianymi papierami TVN i Cyfrowego Polsatu, nie było zbyt wielu spektakularnych wzrostów. Tej dwójce towarzyszyły jeszcze akcje Grupy Azoty, Hawe i Millennium. Wyniki finansowe tego ostatniego okazały się zgodne z oczekiwaniami analityków i o ponad 13 proc. wyższy niż rok wcześniej, ale inwestorzy z wahaniem i opóźnieniem wyrazili swój optymizm. Przez moment walory banku znajdowały się nawet pod kreską. Ostatecznie jednak poszły w górę, docierając do poziomu najwyższego od stycznia 2008 r.

Na szerokim rynku uwagę zwracały drożejące przed południem o 3,5 proc. akcje Forte, które jednocześnie ustanowiły kolejny szczyt w klocach 44 zł. W czołówce spółek zyskujących na wartości pojawiły się znów firmy odzieżowe i obuwnicze. Papiery Gino Rossi, Vistuli, Redanu i Prima Mody zwyżkowały po około 3 proc. Do stawki outsiderów powróciły walory Petrolinvestu, które po kilkudniowym rajdzie taniały przed południem o 15 proc. Kiepsko radzą sobie także papiery Polimeksu, tkwiąc od kilkunastu sesji w przedziale 12-14 groszy. Spółka po raz kolejny poinformowała o niedotrzymaniu warunków umowy z wierzycielami, a wierzyciele po raz kolejny okazali wyrozumiałość. Kurs szedł w dół o 7,7 proc., wracając jednak momentami nad kreskę. O niemal 6 proc. przeceniano walory Kopeksu.

Atmosferę na parkietach europejskich psuły zniżkujące po 0,2-0,3 proc. kontrakty na amerykańskie indeksy, ale wczesnym popołudniem wskaźnikom w Paryżu i Frankfurcie udało się na chwilę wyjść na plus. Początek handlu na Wall Street był neutralny. Dow Jones minimalnie zniżkował, a S&P500 szedł w górę o kilka setnych procent, jednak niedźwiedzie powoli zyskiwały przewagę. Stała się ona bardziej wyraźna po publikacji rozczarowujących danych. Wskaźnik ISM amerykańskiego przemysłu spadł z 57 do 51,3 punktu, a wydatki na inwestycje budowlane wrosły o zaledwie 0,1 proc. Reakcją był spadek indeksów po niemal 1 proc.

WIG20 ostatecznie zwyżkował o 0,58 proc., WIG30 wzrósł o 0,56 proc., WIG o 0,57 proc., mWIG40 o 0,63 proc., a sWIG80 o 0,5 proc. Obroty wyniosły 755 mln zł.

Roman Przasnyski,
Open Finance

Udostępnij artykuł: