Władysław Gołębiewski: Frank wspólną troską

Tylko u nas

Wypowiedź dla aleBank.pl: Władysław Gołębiewski - Przewodniczący Komisji Etyki Bankowej przy Związku Banków Polskich

Maciej Małek: Rozmawiamy w czasie szczególnym, ponieważ niedawne decyzje Banku Szwajcarskiego spowodowały pewnego rodzaju zawirowania wokół franka, zwłaszcza na rynku kredytów hipotecznych – nie tylko w naszym kraju. Intuicja podpowiada, że ta sytuacja może znaleźć odzwierciedlenie w doborze tematów, które pojawią się w tegorocznej edycji. 

Władysław Gołębiewski: Tego nie można wykluczyć, a wręcz przeciwnie można spodziewać się, że takie tematy będą w pracach poruszone. Mam nadzieję, że ze zrozumieniem i wzięciem pod uwagę interesów całego szeregu uczestników tego procesu, poczynając od klientów z drugiej strony bilansu tzn. deponujących środki banku. Ze zrozumieniem tego, że każdy kredyt jest inną sprawą, a przede wszystkim ze zrozumieniem tego, że w pierwszym rzędzie każdemu bankowi zależy na tym, aby kredyt został spłacony. Dopiero później zaczynamy myśleć o tym, jaki będzie zwrot na udzielonej pożyczce.

MM: Rozumiem, że jest to przedmiot wspólnej troski tak, jak wspólnym zadaniem jest podnoszenie szeroko pojętej edukacji ekonomicznej, aby sprawa nie ograniczała się do wypełnienia obowiązku informacyjnego po stronie banku, ale aby klient mógł podejmować decyzje ze świadomym ważeniem ryzyka.

WG: Myślę, że tu leży clou programu. Mówimy o bardzo wielu rzeczach, uczymy młodych adeptów nie tylko nauk ekonomicznych, ale zaczynamy bardzo późno jeśli chodzi o problematykę nie tylko finansową ale szeroko pojętą problematykę ekonomiczną. Z tego, co się orientuję nie istnieją programy obowiązkowe, szkolne na poziomie gimnazjum czy liceum, które młodych ludzi uczyłyby podstawowych rzeczy. W ZBP próbujemy wypełnić tę lukę i wspólnie z Warszawskiem Instytutem Bankowości realizujemy program Bakcyl, który jest bardzo ciekawą inicjatywą mającą na celu przekazanie wiedzy ekonomicznej, w tym finansowej, uczniom szkół średnich.

MM: Czy nie jest to paradoks, że banki, które z założenia prowadzą politykę do pewnego stopnia konserwatywną – w lepszym znaczeniu tego słowa – są jednocześnie liderami innowacyjności w różnych obszarach poczynając od rozwiązań w e-gospodarce, przez edukację, po budowę nowych rozwiązań, które w sytuacji takiej, z którą obecnie mamy do czynienia pozwalają z jednej strony zachować stabilność finansową,  z drugiej wyjść naprzeciw oczekiwaniom klienta.

WG: To jest połączenie dwóch cech. Po pierwsze konserwatyzm w zakresie bezpieczeństwa środków, które banki gromadzą. Bank przede wszystkim ma na celu to, aby po pierwsze udzielić kredytu w sposób, który w jak największym stopniu zapewni jego zwrot w pełnej wysokości, a po drugie zarobi przy tym godziwe pieniądze, którymi dzieli się ze swoimi akcjonariuszami i deponentami środków banku – środki banku są środkami jego klientów w przeważającej większości. Bank musi także zwracać uwagę na to, co dzieje się we współczesnym świecie, przystosowywać swoją działalność do tego, co jest dzisiaj dobrze przyjmowane i akceptowane przez klientów, w tym korzystnie z nowoczesnych technologii.

MM: Czy zatem teza, że w zależności od nowinek czy zmiennych sytuacji na rynku fundamentem naszego biznesu pozostaje etyka jest uprawniona?

WG: To jest podstawa. Bez tego żaden bank nie mógłby istnieć. Brak zachowań etycznych, uczciwych po stronie banku skutkowałoby natychmiast utratą zaufania do banku, co uniemożliwiłoby mu działalność.

Zobacz rozmowę w wersji wideo: “Władysław Gołębiewski: Frank wspólną troską”

aleBank.pl

Udostępnij artykuł: