Włochy – nowy problem Europy?

Gospodarka / Wydarzenia

Włochy, Mediolan, Giełda
Mediolan, budynek giełdy fot. Robert Lidke

Niekwestionowane zwycięstwo w niedzielnych wyborach parlamentarnych Ruchu 5 Gwiazd, który z 37 procent głosów jest w tej chwili największą partią we Włoszech oraz koalicji centroprawicy, która zdobyła ich zaledwie o pięć procent mniej, nie przyniosło odpowiedzi na pytanie, kto będzie teraz rządzić krajem.

W poniedziałek 5 marca, a więc nazajutrz po wyborach, notowania należącego do Berlusconiego koncernu medialnego Mediaset spadły o pięć i pół procent.

Żadna z tych sił nie dysponuje bowiem większością w parlamencie i musi szukać sojuszników.

Sprawę komplikuje fakt, że w bloku centroprawicy, który do wyborów poszedł pod przywództwem Silvio Berlusconiego, pierwsze skrzypce po obliczeniu głosów odgrywa nie jego Forza Italia, lecz niegdyś separatystyczna, a dziś zdecydowanie antyeuropejska i populistyczna Liga, która ma ich o ponad trzy procent więcej.

W opinii komentatorów, obok rządzącej do tej pory Włochami Partii demokratycznej, którą poparło zaledwie nieco ponad osiemnaście procent wyborców, przegranym jest więc także były premier. Bezbłędnie wyczuła to natychmiast giełda papierów wartościowych w Mediolanie. W poniedziałek 5 marca, a więc nazajutrz po wyborach, notowania należącego do Berlusconiego koncernu medialnego Mediaset spadły o pięć i pół procent.

Czas do 23 marca

Największym nieszczęściem dla Włoch, a więc również ich finansów i gospodarki, byłby zdaniem UBS sojusz obu zwycięzców – Ruchu Pięciu Gwiazd oraz centroprawicy pod wodzą Ligi, jednoznacznie ocenianych jako siły populistyczne, na co jednak zdaniem obserwatorów raczej się nie zanosi. Pierwsze posiedzenie nowego parlamentu osiemnastej kadencji odbędzie się 23 marca i dopiero od tego momentu rozpoczną się poważne negocjacje w sprawie utworzenia przyszłego rządu.

Wiele zależeć będzie od tego, komu prezydent Sergio Mattarella powierzy misję jego utworzenia: może wybrać największą partią albo największą koalicję. Ani Ruch 5 Gwiazd, ani centroprawica nie posiada w tej chwili wystarczającej większości, by móc pretendować do tej roli i domagać się jej od szefa państwa.

Lepiej bez rządu?

Nie brakuje komentatorów, nie tylko politycznych, ale też ekonomicznych, którzy uważają, że przedłużanie się rozmów tej sprawie, polityczne targi i przetargi, wcale nie musiałyby Włochom zaszkodzić. Powołują się przy tym na kraje, które przez dłuższy czas dawały sobie radę bez rządu, jak Belgia czy Hiszpania. Najbardziej przekonujący jest jednak przykład Niemiec, gdzie narodziny Grosse Koalition zbiegły się symbolicznie z włoskimi wyborami i początkiem kryzysu rządowego w tym kraju.

Włoskie media cytują reakcje Brukseli  na wynik wyborów nad Tybrem. Rzecznik KE Margaritis Schinas wyraził nadzieję, że prezydent Mattarella zdoła nakłonić partie do utworzenia stabilnego rządu, mówiąc: Keep calm and carry on, czym, jak się tu podkreśla, chciał uspokoić nie Włochów, lecz rynki finansowe. Zwraca się tu uwagę, że po tych słowach rzecznik dodał, iż „tymczasem Włochy mają rząd pod przewodnictwem premiera Paolo Gentiloniego, z którym jesteśmy w ścisłym kontakcie”. Idealnym rozwiązaniem, zdaniem wielu obserwatorów, byłoby przedłużenie tej sytuacji, wszyscy jednak wiedzą, że nie może tak być w nieskończoność.