Wyczekując decyzji Moody’s

Komentarze ekspertów

Rynek stopy procentowej - Ostatnie dni nie przyniosły dużych zmian notowań na krajowym rynku długu pomimo utrzymujących się czynników ryzyka.Rynek walutowy - Złoty nadal słaby. Decyzja RPP i raport NFP nie wpłynęły na notowania naszej waluty. W centrum uwagi decyzja Moody’s.

Rynek walutowy i stopy procentowej
Bieżący tydzień na krajowym rynku walutowym rozpoczynamy w okolicach zamknięcia ubiegłego, po tym jak w piątek PLN w relacji do głównych walut pozostawał nadal słaby. Kurs EURPLN powrócił do 4,43 zaś USDPLN wzrósł do 3,89. Choć wpływ na notowania naszej waluty mają zarówno czynniki globalne, jak i wewnętrze, to w ostatnich dniach wyraźnie nasilił się wpływ tych drugich. Do tego doszły jeszcze słabe dane o chińskim handlu zagranicznym. Choć w kwietniu doszło do stabilizacji w eksporcie, głównie dzięki obniżeniu wartości lokalnej waluty, to jednak, import nadal wykazuje symptomy poważnego osłabienia. W tym tygodniu w centrum wagi znajdować będzie się piątkowa decyzja agencji Moody’s dot. ratingu Polski. W styczniu amerykańska agencja ratingowa Standard & Poor’s obniżyła ocenę wiarygodności kredytowej Polski o jeden stopień podkreślając jego negatywną perspektywę. Na początku kwietnia agencja Moody’s stwierdziła, że nasz kryzys konstytucyjny „zwiększa ryzyko polityczne i psuje klimat” informując przy tym, że 13 maja wyda swoją nową ocenę. Na rynku głównie wskazuje się na obniżkę perspektywy ratingu. Jeśli jednak Moody’s poszedłby w ślad agencji S&P i też zdegradował rating przełożyłoby to się nie tylko na wyższe koszty zadłużania, ale też pogorszyło wizerunek Polski (negatywny sygnał idący do wszystkich inwestorów, nie tylko tych, którzy pożyczają rządowi, ale także tych, którzy chcą u nas lokować kapitał o tym, że w Polsce dzieje się coś nie tak). W zeszłym tygodniu na rynku pojawiła się informacja o korespondencji ministra P. Szałamachy (MF) do prezesa A. Rzeplińskiego (TK) sugerująca, by prezes Trybunału rozważył powstrzymanie się do 13 maja z publicznymi wypowiedziami, podnoszącymi poziom sporu o kierowaną przez niego instytucję. Po tych doniesieniach wyraźnie nasiliła się wyprzedaż złotego i niewykluczone, że ewentualna degradacja oceny kredytowej Polski jeszcze uderzy w złotego.

W piątek zaś zakończyło się majowe posiedzenie RPP. Stopy NBP pozostały na niezmienionym poziomie (1,50% dla stopy referencyjnej). Decyzja Rady nie zaskoczyła, z ostatnich wypowiedzi członków RPP jasno wynikało, że nie widzą oni potrzeby obniżki stóp procentowych w najbliższych miesiącach. Prezes NBP jednoznacznie stwierdził, że nie dostrzegł „wzrostu skłonności RPP do zmiany poziomu stóp procentowych podczas dzisiejszego posiedzenia Rady”, pomimo słabszych marcowych danych gospodarczych. Sam komunikat, jak również konferencja prasowa prezesa M. Belki nie wpłynęły istotnie na notowania złotego. Odnosząc się do decyzji agencji Moody’s prezes M. Belka wyraził swoje przekonanie, iż ewentualna obniżka jest już w cenie złotego.

Kadencja M. Belki na stanowisku prezesa NBP i jednocześnie przewodniczącego RPP kończy się już w czerwcu. Dzisiaj Kancelaria Prezydenta RP poinformowała, że Adam Glapiński jest kandydatem na urząd prezesa NBP. Niespodzianki nie było. Prezydent Andrzej Duda już wcześniej wskazał A. Glapińskiego jako kandydata na nowego prezesa. Nominacja dla Adama Glapińskiego zakończy tegoroczne gruntowne zmiany personalne w RPP. W skład Rady wchodzą obecnie powołani przez Sejm Grażyna Ancyparowicz, Eryk Łon i (powołany osobno) Jerzy Żyżyński, powołani przez Senat Marek Chrzanowski, Eugeniusz Gatnar i Jerzy Kropiwnicki oraz powołani przez prezydenta Łukasz Hardt i Kamil Zubelewicz. Dodatkowo skład uzupełniają Marek Belka oraz Jerzy Osiatyński, który w 2013 r. został powołany przez prezydenta w związku ze zrzeczeniem się funkcji członka RPP przez Zytę Gilowską. Glapiński będzie piątym prezesem Narodowego Banku Polskiego w III RP. Poprzednio urząd ten sprawowali Hanna Gronkiewicz Waltz (1992-2000), Leszek Balcerowicz (2001-2007), Sławomir Skrzypek (2007-2010) i Marek Belka (2010-2016).

Na rynku głównej pary walutowej, w piątek euro konsolidowało się w okolicach 1,14 oczekując na kwietniowy raport dot. rynku pracy w USA. Ekonomiści liczyli, że przybędzie 202 tys. nowych miejsc pracy w sektorze poza rolnictwem, tymczasem raport pokazał, że w kwietniu wykreowano ich jedynie 160 tys., a do tego o 7 tys. w dół zrewidowane wynik za marzec. Zgodnie z oczekiwaniami stopa bezrobocia utrzymała się w kwietniu na poziomie 5%. Dobrą zaś wiadomością jest wzrost średniej płacy o 0,3% do 25,53 USD za godzinę. W ciągu ostatnich 12 miesięcy stawka godzinowa wzrosła już o 2,5%. Tymczasem, po raz pierwszy od jesieni spadł wskaźnik wykorzystania siły roboczej, wynosząc 62,8%.

Pierwszą reakcją na dane był wzrost kursu EURUSD do 1,1475. Po chwili para zawróciła kierując się ku 1,14. Wyglądało to tak, jakby rynek obawiał się o jeszcze gorszy wynik dla NFP, po tym jak mocno rozczarowały publikowane kilka dni wcześniej dane dla ADP. Po publikacji piątkowych raportów rynek nie jest bliżej odpowiedzi na pytanie: czy Fed zdecyduje się na podwyżkę stóp procentowych jeszcze przed wakacjam?i. Choć  dane nie są bardzo złe, gdyż tempo przyrostu miejsc pracy blisko 150 tys. wciąż gwarantuje utrzymanie stopy bezrobocia na stabilnym poziomi i trudno jest w nich doszukać się silnych argumentów, by utrzymać sprzedaż dolara, to jednak nie przekonują one, że nadszedł już czas dolara. Potrzeba więcej informacji, takich jak przyszłotygodniowe dane o sprzedaż detalicznej, czy produkcji i zamówieniach w przemyśle.

Na rynku stopy procentowej ostatnie dni nie przyniosły dużych zmian notowań. Licząc od końca kwietnia rentowności obligacji skarbowych praktycznie nie uległy zmianie i to mimo niepewności związanej ze zbliżającą się weryfikacją ratingu Polski (13.05), a także aukcji obligacji skarbowych (5.05). Nie oznacza to jednak, że lokalne czynniki ryzyka nie były istotne. Jeśli spojrzymy na różnicę pomiędzy rentownościami 10-letnich polskich obligacji skarbowych a odpowiedników niemieckich, to widać znaczący wzrost spreadu w ostatnich dniach. Jeszcze pod koniec kwietnia było to 280 pb. podczas gdy w piątek blisko 295 pb. Chociaż czynnikiem wspierającym wyceny polskich obligacji w maju były silne wzrosty cen obligacji na rynkach bazowych, to jednak nasz rynek zachowywał się wyraźnie słabiej.

Do piątkowej weryfikacji ratingu Polski przez Moody’s nie należy spodziewać się istotniejszych zmian notowań. Niemniej po stosunkowo silnej przecenie na dłuższym końcu krzywej wyceny obligacji stały się atrakcyjne, również w relacji do odpowiedników na core markets. Czynnikiem wspierającym rynek będzie publikacja ostatecznych danych nt. inflacji w kwietniu i możliwe spadki rentowności US Treasuries i Bundów. Zakładamy, że agencja Moody’s zdecyduje się na obniżenie perspektywy ratingu Polski do negatywnej, co powinno uspokoić inwestorów i dać podstawę do spadku rentowności w dalszej części II kwartału 2016 r. Gdyby nawet doszło do redukcji ratingu, to mielibyśmy do czynienia z krótkoterminowym osłabieniem notowań, które warto wykorzystać do zajęcia długiej pozycji na dłuższym końcu krzywej.

Joanna Bachert
Mirosław Budzicki
PKO Bank Polski
Biuro Strategii Rynkowych

Udostępnij artykuł: