Wydarzenia i Opinie | Felieton | Rynkowe perpetuum mobile

BANK 2020/12

Listopad zapowiadał się na trudny miesiąc ze względu na drugie uderzenie pandemii w Europie oraz polityczne wybory w USA. Tymczasem mieliśmy jeden z lepszych okresów na rynkach – indeksy giełdowe powróciły w okolice z wakacji, mocno stracił dolar, podrożały surowce, a także nieco zapomniane kryptowaluty.

Listopad zapowiadał się na trudny miesiąc ze względu na drugie uderzenie pandemii w Europie oraz polityczne wybory w USA. Tymczasem mieliśmy jeden z lepszych okresów na rynkach – indeksy giełdowe powróciły w okolice z wakacji, mocno stracił dolar, podrożały surowce, a także nieco zapomniane kryptowaluty.

Marek Rogalski
Autor jest głównym analitykiem walutowym Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska SA. Tekst wyraża wyłącznie jego prywatne opinie.

Co ciekawe, ruch pojawił się, zanim Amerykanie ruszyli do urn, oraz w momencie, kiedy europejskie rządy decydowały się na kilkutygodniowe lockdowny. Sprytne wyprzedzenie względem tego, co było na wiosnę? Tak, na rynkach od pewnego czasu jest za dużo taniego pieniądza, który prowadzi nas w stronę spekulacyjnych baniek. Inaczej trudno jest uzasadnić tak szaleńczy ruch w pierwszej dekadzie listopada, kiedy to panowała tak duża niepewność. Przypomina to nieco sytuację, kiedy zbyt wiele osób czeka na stacji, aby wsiąść do pociągu, który zaraz przyjedzie. Wtedy, co niektórzy, ryzykując, próbują wskakiwać wcześniej, aby uniknąć całego tego zamieszania, które zaraz się wydarzy. To już nie efekt FOMO (fear of missing out), który był widoczny późną wiosną, tylko szaleńcze dopychanie się tam, gdzie jeszcze może być tanio. Choć z tym ostatnim, jak to zawsze bywa, rzecz względna.

Czy zapoczątkowanie procesu szczepień może być sygnałem początku odwracania globalnego trendu? Dziwnie to brzmi? Ale przecież rynki dyskontują przyszłość, a nie opisują teraźniejszość. Skoro w sytuacji, kiedy globalna gospodarka zaliczyła w tym roku okres mocnego hamowania, a giełdowe indeksy wybiły się na nowe szczyty wieloletniej hossy, to czy możemy rzeczywiście oczekiwać, że mamy już do czynienia z samoistnym perpetuum mobile? Krach, załamanie, kryzys, pandemia, klęska, wojna i nieważne co jeszcze – zawsze da się wyjść z tego obronną ręką, bo banki centralne zrobią swoje, redukując stopy do zera i wtłaczając gigantyczne ilości gotówki. Czy to nie jest już rynkowe szaleństwo? Każde działania mają swój koszt, który prędzej czy później trzeba będzie zapłacić. Dlaczego bankierzy centralni tak często nawołują rządy do podjęcia solidarnych działań w sferze polityki fiskalnej, z którymi politycy jakoś nadmiernie się nie spieszą? Czyżby ich samozachowawczy instynkt podpowiadał im, że może być to zgubne i wyborcy ich ostatecznie rozliczą, jeżeli za jakiś czas trzeba będzie szukać oszczędności? Historia zna wiele przypadków nadmiernej rozrzutności. Nie kończyły się one dobrze.

Co wiemy o przygotowywanych w naprędce pod presją czasu i całego świata, szczepionkach na COVID-19? Krótki okres testowania nie pozwolił ocenić ryzyka potencjalnych skutków ubocznych. Nie znamy też do końca natury koronawirusa, co powoduje, że nikt obecnie nie jest w stanie uczciwie ocenić, czy podana dwa razy dawka szczepionki, uodporni nas na długie lata. Wizja szczepienia większości populacji co kilkanaście miesięcy nie wygląda już dobrze, prawda? Bo wtedy nie uniezależnimy się od koronawirusa, strach przed nim (nawet podświadomie) będzie wpływał na nasze decyzje i działania. Pomijając już to, że nie powrócimy do tamtego świata sprzed pandemii. Zawsze już będzie nieco inaczej. W niepewności przed zaistnieniem takiego fatalnego scenariusza będziemy żyli przynajmniej do 2022 r.

Jak zapowiada się nadchodzący 2021 r? Określenie „lepszy” co innego może oznaczać dla gospodarek, a co innego dla rozdmuchanych spekulacyjnym kapitałem rynków finansowych. To zdanie klucz, nad którym warto będzie się bardziej pochylić. Na giełdach pieniądze nie leżą na ulicy, a samo ich zarabianie to bardzo trudna rzecz. Jeżeli większość komentatorów i analityków jest w stanie z łatwością podać szereg argumentów za wzrostami (szczepionka, ożywienie w gospodarkach, ekspansywna polityka banków centralnych itd.), to być może czeka nas jakaś poważniejsza i bardziej bolesna korekta. Przynajmniej w pierwszym kwartale 2021 r. Zresztą czas pokaże, co rzeczywiście odnajdziemy w rynkowej, szklanej kuli…

Udostpnij artyku: