Wydarzenia i Opinie | Kredyty Frankowe | Nadal więcej pytań niż odpowiedzi

BANK 2020/12

Dyskusja o kredytach hipotecznych denominowanych, bądź indeksowanych w walutach obcych, koncentruje się zazwyczaj na kontrowersjach wokół oceny stosowanych klauzul umownych. W efekcie jednostronnego ujęcia dochodzi do fałszywych interpretacji i wniosków, które sprowadzają problem do absurdu. Tyle że konsekwencje prawne i ekonomiczne są jak najbardziej poważne i dotyczą nie tylko instytucji finansowych, ale wszystkich interesariuszy systemu.

Dyskusja o kredytach hipotecznych denominowanych, bądź indeksowanych w walutach obcych, koncentruje się zazwyczaj na kontrowersjach wokół oceny stosowanych klauzul umownych. W efekcie jednostronnego ujęcia dochodzi do fałszywych interpretacji i wniosków, które sprowadzają problem do absurdu. Tyle że konsekwencje prawne i ekonomiczne są jak najbardziej poważne i dotyczą nie tylko instytucji finansowych, ale wszystkich interesariuszy systemu.

We frankowym pryzmacie koncentrują się, niczym wiązki światła, złożone aspekty transformacji ustrojowej po roku 1989. Źródła sporu to także nieprzewidywalne czynniki o zasięgu globalnym, jakie odnotowaliśmy na przestrzeni minionych lat. Złożony charakter kwestii, która elektryzuje opinię publiczną od decyzji Szwajcarskiego Banku Narodowego z 2015 r., potwierdza debata wieńcząca pierwszy dzień konferencji poświęconej zarządzaniu finansami, zorganizowanej przez Wydział Nauk Ekonomicznych i Zarządzania Uniwersytetu Szczecińskiego.

Dla uzmysłowienia przyczyn, powodujących, że banki i kredytobiorcy powszechnie akceptowali ryzyko kursowe, należy cofnąć się do połowy lat 90. XX w. Wskaźnik inflacji kształtował się wówczas na poziomie blisko 28%, co stanowiło liczbę wyższą o rząd wielkości od prognozy Narodowego Banku Polskiego na rok 2020. Pochodną tego stanu rzeczy był bardzo wysoki poziom stóp procentowych. Dla pokolenia wchodzącego w dorosłość w realiach społecznej gospodarki rynkowej nabycie własnego lokum było nie lada wyzwaniem.

Od lat 90. XX stulecia aż do roku 2010 mieliśmy do czynienia z olbrzymim deficytem mieszkań – przypomniał Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich. Budownictwo mieszkaniowe odnotowywało regres w stosunku do czasów przed transformacją. Cezary ­Stypułkowski, prezes mBanku, mówił, że w ostatnich latach ubiegłego wieku oddawano do użytku 60 tys. mieszkań rocznie, co stanowiło jedną piątą realizacji z czasów Edwarda Gierka. Presja popytowa rosła, zarówno jeśli chodzi o dostępność lokali, jak i możliwość sfinansowania takiego zakupu.

Wielu naszych rodaków wyjeżdżało za granicę, do państw, w których kredyty hipoteczne były nisko oprocentowane. Po powrocie zderzali się z polską rzeczywistością niskiej dostępności kredytów i wysokiego oprocentowania – zaznaczył prezes ZBP. Poziom skapitalizowania polskiego sektora bankowego przez długi czas nie umożliwiał zwiększenia akcji kredytowej opartej na środkach własnych. Jeszcze w 2008 r. rodzime instytucje finansowe były zmuszone zaimportować przeszło 220 mld zł kapitału, z czego przeważającą część, bo około 150 mld zł, dysponowano na sfinansowanie zakupu nieruchomości mieszkaniowych przez osoby fizyczne. Argument ten zadaje kłam upowszechnianej przez środowisko tzw. frankowiczów tezie, jakoby kredyty frankowe nie miały odpowiednika po drugiej stronie bilansu. Cezary Stypułkowski przypomniał, że przy ówczesnej niskiej dostępności kapitału złotowego powszechne finansowanie mieszkalnictwa polską walutą skutkowałoby gwałtownym wzrostem stóp procentowych, a w konsekwencji istotnym ograniczeniem dostępności kredytów. – Pokolenie tzw. baby boomu z lat 1978–84 zostałoby de facto odcięte od możliwości nabycia mieszkania – ocenił prezes mBanku.

Zakup tańszy niż wynajem

Czynniki te sprawiały, iż na przełomie stuleci na kupno własnego „M” pozwolić sobie mogli nieliczni. Prezes ZBP wskazywał, iż w 2003 r. średnia rata kredytu mieszkaniowego kształtowała się na poziomie przeciętnego wynagrodzenia i dopiero kolejne lata przyniosły zmianę trendu. Na minimalizację obciążeń pozwalały zobowiązania wyrażone w innych jednostkach monetarnych niż złoty polski. – Różnica pomiędzy oprocentowaniem kredytu złotowego i frankowego kształtowała się na poziomie pięciu punktów procentowych – nadmienił prezes ZBP.

To jeden z czynników, który przesądził o olbrzymiej popularności zobowiązań, denominowanych lub indeksowanych do szwajcarskiej waluty. Zakup mieszkania na kredyt wynikał także ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: