Wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w październiku wzrosło o 8,4 procent, pierwsze komentarze ekonomistów

Rynek pracy

Przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w październiku 2021 r. wyniosło 5.917,15 zł, co oznacza wzrost o 8,4 proc. rdr - podał Główny Urząd Statystyczny. Zatrudnienie w tym sektorze rdr wzrosło o 0,5 proc.

praca, pracownicy
Fot. stock.adobe.com/ metamorworks

Przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w październiku 2021 r. wyniosło 5.917,15 zł, co oznacza wzrost o 8,4 proc. rdr - podał Główny Urząd Statystyczny. Zatrudnienie w tym sektorze rdr wzrosło o 0,5 proc.

Wzrost wynagrodzeń był minimalnie niższy od rynkowego konsensusu, który wynosił 8,9% r/r. W swojej dzisiejszej analizie ekonomiści z Biura Strategii Rynkowych PKO BP pisali, że zbyt duży wzrost wynagrodzeń może zwiększać presję na NBP i stać się kolejnym argumentem za mocniejszą podwyżką stóp procentowych w grudniu.

Ich zdaniem poza samą publikacją GUS o sytuacji w sektorze przedsiębiorstw, negatywny wpływ na rynek wciąż będą miały średnioterminowe obawy przed narastającą presją inflacyjną.

W październiku 2021 r. przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw minimalnie zwiększyło się względem września br. (o 0,1%), kiedy to we wrześniu br. względem sierpnia br. odnotowano jego niewielki spadek (o 0,1%). - podał GUS.

"Minimalny wzrost przeciętnego zatrudnienia w październiku 2021 r. wynikał m.in. z przyjęć w jednostkach, zwiększania wymiaru etatów zatrudnionych pracowników do poziomu sprzed pandemii, a także mniejszej absencji w związku z przebywaniem na urlopach bezpłatnych – co w zależności od ogólnej długości ich trwania mogło także zaważyć na sposobie ujmowania tych osób w przeciętnym zatrudnieniu i zarazem w wynagrodzeniach" - napisał GUS.

Konsensus rynkowy w kwestii zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw zakładał 0,5% wzrostu r/r.

Wchodzimy w spiralę inflacyjną?

Ekonomiści ING Banku Śląskiego cytowani przez PAP Biznes piszą, że ich zdaniem jesteśmy już w punkcie, albo w jego przededniu, w którym uaktywni się spirala płacowo-cenowa.

Przywołują badania NBP pokazujące, że odsetek firm, które mówią o wolnych wakatach wynosi ok. 47 proc. i jest najwyższy od 2016 r., zaś przedsiębiorstw planujących wzrost zatrudnienie zatrudnienia jest w tej chwili najwyższy w historii badań NBP. Odsetek przedsiębiorstw, które planują podwyżki płac jest wyższy niż przed pandemią.

"Dochodzimy też do bariery rozwoju w postaci niedoboru pracowników. Jednocześnie z gospodarki słyszymy, że firmy planują kolejne podwyżki swoich towarów czy usług, antycypując rosnące koszty, i nie chodzi tu tylko o koszty energii, ale i koszty pracy. Firmy mają świadomość, że żądania płacowe mogą być silniejsze niż zwykle – z jednej strony będą one wynikać z wysokiej inflacji, a z drugiej z siły przetargowej pracowników ze względu na niedobory siły roboczej." - zauważają ekonomiści ING Banku Śląskiego.

W podobnym duchu wypowiada się Marcin Klucznik z Polskiego Instytutu Ekonomicznego:

"Badania koniunktury PIE i BGK wskazują, że coraz więcej firm deklaruje podwyższanie wynagrodzeń. Obecnie na taki ruch decyduje się ok. 20 proc. przedsiębiorstw – to najwyższy odsetek w tym roku. Prognozujemy, że wzrost płac w przyszłym roku utrzyma się powyżej 8 proc. Wzrost kosztów pracy i niedobory pracowników będą prowadzić jednak do wysokiej inflacji"

Niepokojące informacje o nastrojach konsumenckich

"Raczej trudno zanegować presję płacową, ale płace realne zbierają potężne cięgi (najsłabiej od 2013 roku), co zdusi konsumpcję" - piszą ekonomiści mBanku na Twitterze.

Monika Kurtek z Banku Pocztowego też odnosi się do realnego poziomu płac.

"W zaistniałych warunkach maleje niestety, i to bardzo wyraźnie, realny fundusz płac w sektorze przedsiębiorstw, co nie jest dobrym prognostykiem dla dynamiki konsumpcji i tym samym PKB. W tym kontekście warto zwrócić także uwagę na opublikowane dziś przez GUS inne dane, wskazujące na silne pogorszenie się w listopadzie zarówno obecnych, jak i przyszłych nastrojów konsumenckich w stosunku do poprzedniego miesiąca. Najprawdopodobniej główną przyczyną pogorszenia nastrojów konsumentów jest inflacja" - pisze główna ekonomistka Banku Pocztowego.

W reakcji na silny wzrost inflacji, gospodarstwa domowe będą ograniczać wydatki

"Realna dynamika funduszu płac w sektorze przedsiębiorstw (iloczynu zatrudnienia i przeciętnego wynagrodzenia skorygowanego o zmiany cen) obniżyła się w październiku do 2,0% r/r wobec 3,3% we wrześniu i 4,4% w III kw. Tym samym ukształtowała się na najniższym poziomie od lutego br." - pisze Jakub Borowski , główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska S.A.

W dalszej części swojej analizy pisze: "Do wyraźnego jej zmniejszenia przyczyniło się spowolnienie wzrostu zatrudnienia i płac oraz dalszy wzrost inflacji w październiku. Spowolnienie wzrostu realnego funduszu płac w październiku stanowi wsparcie dla naszej prognozy silnego obniżenia dynamiki konsumpcji do 3,0% r/r w IV kw. br. z 5,0% r/r  w III kw. Wsparciem dla tego scenariusza jest również odnotowane w listopadzie dalsze pogorszenie nastrojów konsumenckich, które w naszej ocenie jest spowodowane głównie przez silny wzrost inflacji."

Główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska przewiduje, że gospodarstwa domowe będą ograniczać swoje wydatki.

"Składowa obrazująca prognozowaną przez gospodarstwo domowe zmianę jego sytuacji finansowej w najbliższych 12 miesiącach obniżyła się silnie osiągając poziom najniższy od maja 2020 r., a więc od okresu, w którym wybuch pandemii i towarzyszące jej obostrzenia miały silny negatywny wpływ na rynek pracy i nastroje konsumenckie. Sygnalizuje to, że w IV kw., w reakcji na silny wzrost inflacji, gospodarstwa domowe będą ograniczać wydatki."

Udostępnij artykuł: