Wysoka inflacja zostanie z nami na dłużej

Gospodarka / Komentarze ekspertów

W kwietniu br. inflacja wyniosła 4,3% r/r oraz o 0,8% m/m – podał GUS. Jest to poziom przekraczający dopuszczalny przedział odchyleń od celu inflacyjnego.

Sonia Buchholtz
Fot. Konfederacja Lewiatan

W kwietniu br. inflacja wyniosła 4,3% r/r oraz o 0,8% m/m – podał GUS. Jest to poziom przekraczający dopuszczalny przedział odchyleń od celu inflacyjnego.

Ponieważ dzieje się to pierwszy raz, Rada Polityki Pieniężnej nie zdecydowała się na podniesienie stóp procentowych. Warto mieć jednak świadomość, że środowiska decydentów zauważają problem trwale wysokiej inflacji, co będzie tworzyć presję na RPP - jednocześnie, efekty podnoszenia stóp są odroczone w czasie. Tym niemniej, inflacja przekraczająca dopuszczalne poziomy w obecnych warunkach makroekonomicznych będzie bardzo szybko wpisywała się w oczekiwania pracowników, zwiększając ryzyko spirali płacowo-cenowej. Czynnikiem, który ten efekt wzmocni, będzie propopytowy charakter Polskiego Nowego Ładu - program zostanie opublikowany jutro. Propopytowość oznacza w tym kontekście zwiększanie dochodu do dyspozycji gospodarstw uboższych, które wydają większe odsetki z każdej posiadanej złotówki.

Czytaj także: Wzrost cen w Polsce nie hamuje, GUS: inflacja wyniosła 4,3 proc. rdr w kwietniu >>>

Podobnie jak marcu, w horyzoncie rocznym silniej drożeją usługi (6,8% vs. 3,6%, natomiast w perspektywie miesiąca - wyższą dynamikę notują towary (0,9% vs. 0,3%). Duży wkład do inflacji ma wzrost cen paliw (28,1% r/r, 3,6% m/m; tu nie należy spodziewać się w najbliższym czasie przełamania trendu) - także ten pośredni, wynikający z kosztu dostarczania produktów. Wysoka dynamika cen wywozu śmieci (27,8 r/r, 2,8% m/m) to już niemal tradycja.

Czytaj także: Inflacja coraz bliżej 5 proc. >>>

Większym problemem są wzrosty cen żywności, ponieważ one najsilniej oddziałują na uboższe gospodarstwa domowe, natomiast będą również odczuwalne dla tych konsumentów, którzy zdecydują się realizować odroczony popyt na usługi gastronomiczne.

Niezależnie, notujemy wzrosty cen produktów skrobiowych, większości gatunków mięs - zwłaszcza mięsa drobiowego, z uwagi na ogniska ptasiej grypy - produktów mlecznych, napojów bezalkoholowych oraz miesięczne wzrosty cen owoców, warzyw i tłuszczów. Nawet jeżeli mamy do czynienia z sezonowym komponentem wzrostu cen żywności, jest on silniejszy niż zwykle, i przez to bardziej dotkliwy dla gospodarstw domowych.

Globalnie drożejące materiały i surowce przy stabilnym lub wręcz rosnącym popycie przekładają się na wzrost cen dóbr konsumpcyjnych trwałych. Stąd nie powinny dziwić wzrosty cen środków transportu czy urządzeń AGD-RTV, sprzętów cyfrowych, a także materiałów budowlanych - rosnące ceny stali, energii i paliw czy niedostępność mikroprocesorów są naturalnie przenoszone na konsumentów.

Nadchodzi wysoki popyt na usługi turystyczne, odroczony popyt ograniczony jedynie dniami urlopu, natomiast nakręcany przez bon turystyczny (ostatni sezon letni, w którym można go wykorzystać) limitowaną podaż miejsc. Obok tego, niezmiennie dotkliwe dla Polski deficyty pracowników usług publicznych. Bez systemowego rozwiązania, nie można liczyć na samoistne ograniczenie cen usług medycznych, opiekuńczych czy edukacyjnych.

Udostępnij artykuł: