Wywiad z dr Zbigniewem Krysiakiem: Kryzys jak Tsunami

FN 2009/07-09 (lipiec - wrzesień 2009)

Z dr. Zbigniewem Krysiakiem, członkiem Zarządu Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, wiceprzewodniczącym Komitetu ds. Finansowania Nieruchomości Związku Banków Polskich, rozmawia Bożenna Chlabicz

Z dr. Zbigniewem Krysiakiem, członkiem Zarządu Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, wiceprzewodniczącym Komitetu ds. Finansowania Nieruchomości Związku Banków Polskich, rozmawia Bożenna Chlabicz

Bożenna Chlabicz: Już od ponad roku słowo „kryzys” cały świat odmienia przez wszystkie przypadki. Na jakim, w Pańskiej opinii, jego etapie obecnie się znajdujemy?

Zbigniew Krysiak: Pierwsze kwartały globalnej światowej recesji Polska znosiła wyjątkowo dobrze. Na mapie świata nie jesteśmy jednak wyjątkiem. Można odnaleźć więcej rynków, które wychodzą obronną ręką z najsilniejszego załamania koniunktury od kilku dekad. Nie oznacza to jednak, że w krajach tych skutki recesji są zupełnie nieodczuwalne – takie z całą pewnością nie istnieją. Nasz kraj w dalszym ciągu musi bacznie monitorować sytuacje na międzynarodowych rynkach oraz wspomagać działania antykryzysowe w naszej gospodarce.

B.Ch.: Jaki jest, w tym kontekście, stan na rynkach finansowania nieruchomości? Co się na nich wydarzyło i co jeszcze nas czeka? Jakie straty i jakie zyski kryzys już przyniósł, a jakie jeszcze może spowodować?

Z.K.: Kryzys można porównać, powiedzmy, do serii trzęsień ziemi, których epicentra znajdują się w różnych miejscach. Przyczyny problemów wszędzie są podobne. W powszechnej opinii – to zbyt duża dostępność kredytów. Jednak, moim zdaniem, to systemowe niedopasowanie rynku finansowania nieruchomości do rynku nieruchomości, polegające na tym, że o wiele łatwiej jest zwiększyć wolumen i wartość udzielanych kredytów, kreując w ten sposób dodatkowy popyt niż podaż, zwiększając czaso- i kapitałochłonną produkcję budowlano- montażową.

I właśnie ta niedoskonałość rynku, wynikająca z systemowego niedopasowania, najpierw napompowała „bańkę” na rynku nieruchomości, a następnie jej pęknięcie wywołało lawinową przecenę kupionych za pożyczone pieniądze mieszkań i domów. Dotknięte spadkiem zamówień i zatorami płatniczymi firmy nie są w stanie regulować swoich zobowiązań wobec banków – a szukając oszczędności, tną zatrudnienie, w wyniku czego kredytobiorcy tracą pracę i przestają spłacać pożyczki, które zaciągnęli na mieszkania, samochody, wakacje. Tak nakręca się spirala kryzysu. Najgorzej sytuacja wygląda w Hiszpanii, Irlandii i krajach nadbałtyckich, gdzie w czasach prosperity bańka cenowa na rynku nieruchomości urosła do monstrualnych rozmiarów. W Hiszpanii, gdzie budownictwo mieszkaniowe od lat było kołem napędowym gospodarki, na nabywców czeka ponad milion gotowych mieszkań.To prawie 50 proc. tego, co Polska potrzebuje, by zaspokoić swój „głód mieszkaniowy”. Ceny są już niższe niż w dużych polskich miastach: za metr kwadratowy trzeba zapłacić średnio 1200-1400 euro. Większość mieszkań zbudowano za pieniądze pożyczane przez lokalne kasy pożyczkowe. Problem w tym, że coraz częściej ich klienci nie są w stanie spłacać kredytów: w Hiszpanii co piąta osoba jest bez racy, ponad milion obywateli utraciło już prawo do jakichkolwiek świadczeń społecznych, a ekonomiści prognozują, że do końca roku liczba bezrobotnych sięgnie 4 mln. Bezrobocie jest znacznie wyższe wśród imigrantów, którzy przyjechali do Hiszpanii za pracą – rząd zastanawia się, jak pozbyć się części bezrobotnych obcokrajowców. Część kas pożyczkowych znalazło się na progu wypłacalności – co najmniej 10 instytucji trafiło pod specjalny nadzór banku centralnego, a rząd przewiduje 9 mld euro na ich rekapitalizację. Podobnie sytuacja wygląda w Irlandii, która przez lata była wychwalana za tempo zwiększania akcji kredytowej.Teraz irlandzkie banki uginają się pod ciężarem złych długów. Polska, na tle tych zachowań, ma się bardzo dobrze, ale należ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: