Wywiad z prof. dr hab Andrzejem Sławinskim: Boom konsumpcyjny nie mógł trwać wiecznie

FN 2009/01-03 (styczeń - marzec 2009)

Z prof. dr. hab. Andrzejem Sławińskim z Katedry Skarbowości Szkoły Głównej Handlowej, członkiem Rady Polityki Pieniężnej, rozmawia Bożenna Chlabicz

Z prof. dr. hab. Andrzejem Sławińskim z Katedry Skarbowości Szkoły Głównej Handlowej, członkiem Rady Polityki Pieniężnej, rozmawia Bożenna Chlabicz

Bożenna Chlabicz: Wiem, że to ogromny temat, ale poproszę o określenie przyczyn i skutków globalnego kryzysu. Jak i dlaczego do niego doszło? Co tak naprawdę się stało w gospodarce światowej i na rynkach finansowych?

Andrzej Sławiński: Ogólne przyczyny kryzysu znamy. Ekonomiści mówią, że powstały bardzo duże nierównowagi w skali globalnej. Z czego to wynikało? Otóż w Stanach Zjednoczonych mieliśmy przez szereg lat do czynienia z boomem konsumpcyjnym. Problem w tym, że był to boom konsumpcyjny „na kredyt”. Od lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku realna wysokość płac w Stanach Zjednoczonych praktycznie nie rosła, a jednocześnie mniej więcej od początku lat 90. następowała w gospodarce amerykańskiej swoista rewolucja w dostępie do kredytów konsumpcyjnych, w tym zwłaszcza hipotecznych.

Co umożliwiło duży wzrost podaży kredytów hipotecznych? Sekurytyzacja. Wcześniej źródłem finansowania kredytów hipotecznych były środki lokowane w instytucjach, które ich udzielały. Sekurytyzacja oznaczała, że banki zamieniały udzielone kredyty na papiery wartościowe, które sprzedawały inwestorom instytucjonalnym – funduszom emerytalnym i inwestycyjnym oraz towarzystwom ubezpieczeniowym. Sekurytyzacja sprawiła, że właśnie z tych instytucji płynęły do banków oszczędności, które umożliwiły znaczny wzrost podaży kredytów hipotecznych. Sprzedając udzielone wcześniej kredyty, banki mogły zwiększać akcję kredytową bez zwiększania posiadanych kapitałów.

W wyniku dużej skali sekurytyzacji w wielu krajach wystąpiły boomy na rynkach hipotecznych. Najbardziej spektakularne wystąpiły w Stanach Zjednoczonych, Anglii, Hiszpanii, Irlandii, Nowej Zelandii i Australii. Boomy na rynkach budowlanych sprawiły, że w wymienionych krajach wystąpiły boomy konsumpcyjne, które zwiększyły popyt na towary produkowane przez trzy największe na świecie gospodarki eksportowe: Chiny, Niemcy i Japonię. Gdy mówię „gospodarki eksportowe”, to jest to określenie nieomal dosłowne. Przez ostatnie osiem lat konsumpcja w Niemczech i Japonii realnie prawie nie rosła. Ich wzrost gospodarczy opierał się nieomal wyłącznie na wzroście eksportu. Konsumpcja w Chinach wprawdzie rosła, ale udział płac w PKB spadał, co także w przypadku Chin oznaczało rosnące uzależnienie ich wzrostu gospodarczego od eksportu.

B.Ch.: Mogłoby się wydawać, że nie powinno stać się nic złego, skoro tak wiele państw odnotowywało wzrost gospodarczy.

A.S.: Mieliśmy do czynienia z sytuacją, która nie mogła długo się utrzymać. Skoro wzrost gospodarczy Japonii i Niemiec zależał tak silnie od eksportu, to zależał tym samym od boomów konsumpcyjnych w krajach, w których wystąpiły boomy na rynkach hipotecznych, a te prędzej lub później musiały się załamać. Spodziewano się zresztą tego od 2006 r., gdy zaczął się spadek cen na amerykańskim rynku budowlanym. Nieoczekiwane było natomiast załamanie rynku obligacji strukturyzowanych CDO (Collateralized Debt Obligations), które były wyjątkowo nieudanym produktem sekurytyzacji.

B.Ch.: Początkowo mówiło się, że wszystkiemu winne są kredyty subprime, tymczasem przyczyny kryzysu są o wiele bardziej złożone.

A.S.: O wadach kredytów subprime, o złych wycenach CDO, o braku płynności ich rynku i o niesławnej roli agencji ratingowych, nadających lekką ręką wysokie ratingi kolejnym emisjom CDO, nie będę przypominał, ponieważ są to rzeczy dzisiaj już powszechnie znane. Warto natomiast przypomnieć o ekonomii politycznej tego wszystkiego. Amerykańskie władze zdawały sobie sprawę, przynajmniej częściowo, z ryzyka, jakie wiązało się z szybkim rozwojem rynku kredytów subprime, jednakże nie zaostrzano odpowiednio nadzoru nad instytucjami, które ich udzielały, ponieważ kredyty subprime umożliwiły milionom mniej zamożnych Amerykanów kupno pierwszego w ich życiu domu. Chciano wierzyć, że ryzyko jest mniejsze niż było. W innych krajach było podobnie. Politycy nie chcieli zaostrzać nadzoru nad bankami, ponieważ boomy na rynkach hipotecznych umożliwiały boomy konsumpcyjne, a te zwiększały popularność rządów. Co więcej, boomy budowlane zwiększały znacznie dochody z podatków od nieruchomości, a to umożliwiało – jak w Irlandii i Hiszpanii – szybki wzrost wydatków rządowych przy zachowaniu równowagi w budżecie.

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: