Wyższe ceny rozwiązaniem problemów

Blogi / Przemysław Szubański

Przemysław Szubański
Przemysław Szubański, "Parkiet", fot. Krzysztof Skłodowski "FOTORZEPA"

Problem z zakazem handlu w niedziele wciąż istnieje. Zwłaszcza po jego zaostrzeniu: w tym roku zakupy będzie można zrobić już tylko w siedem niedziel objętych wyjątkiem.

#PrzemysławSzubański: Ze względu na inflację rozwiązanie kwestii handlowych niedziel będzie proste: większości konsumentów nie będzie stać nie tylko na zakupy w niedzielę, ale i w tygodniu #Inflacja #NiedzieleHandlowe @Parkietcom @GUS_STAT

Niektóre sieci usiłują go obejść, niektórzy ludzie klną. Zwłaszcza „miastowi”. Ci z dużych miast: blisko 64 proc. obywateli z miast powyżej 500 tys. mieszkańców ocenia zaostrzenie negatywnie, jak pisze Rzeczpospolita.

Miastowi chcą zakupów w niedziele

Mieszkańcy wsi są mocno podzieleni: około 40 proc. z nich ocenia zaostrzenie zakazu negatywnie, a 43,5 proc. pozytywnie. Bo i nadal blisko połowa dorosłych Polaków uważa, że zakaz powinien zostać zniesiony.

Największymi tego zwolennikami są oczywiście mieszkańcy największych miast − ponad 60 proc. osób chce otwartych sklepów w niedziele.

Inflacja wyswobodzi nas z zakupów

Być może problemy przeciwników zakazu zostaną w łatwy sposób rozwiązane. Oto GUS ogłosił: ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły w styczniu o 0,9 proc. miesiąc do miesiąca i… 4,4 proc. w skali roku!!!

To najwięcej od 2008 roku. Że tak jest, widać już od dość dawna w sklepach. Za kilka dni Urząd poda składowe inflacji.

Można przypuszczać, że tak jak w grudniu głównym winowajcą będzie żywność, na którą wpływ będą miały m.in. koszty transportu, o cenach energii nie wspominając.

Jak tak dalej pójdzie, to wspomniane rozwiązanie kwestii handlowych niedziel będzie proste: większości konsumentów nie będzie stać nie tylko na zakupy w niedzielę, ale i w tygodniu.

I tak może być cały rok. Średnioroczna inflacja szacowana jest już na sporo ponad 3 proc. Spadnie w 2021 roku − z prostego powodu: bardzo wysokiej bazy.

„Małpki” bez nowego podatku jednak do 1 lipca

Dobra (z zachowaniem proporcji) wiadomość przyszła natomiast dla konsumentów słodzonych napojów i „małpek”: obłożenie ich podatkiem i opłatami ma wejść w życie nie 1 kwietnia, a 1 lipca.

Znaczy Prima Aprilis może być jeszcze śmieszny. Ale tak jak w piosence Macieja Zembatego:

W prosektorium najweselej jest nad ranem,
Później także tam wesoło, ale mniej.

Podatek i opłata mają poprawić polską zdrowotność. Być może z powodu niemożności zakupu słodzonych napojów przez dzieci:

Syn: Tato, czy jak wódka podrożała, to będziesz mniej pił?

Ojciec: Nie synu, ty będziesz mniej jadł…

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: