Wyzwania Bankowości: jak rozwiązać kwestię kredytów frankowych?

Finanse osobiste / Wydarzenia

Jednym z tematów omawianych podczas panelu „Instytucjonalna ochrona przedsiębiorczości i biznesu” w czasie konferencji Wyzwania Bankowości 2020 był problem kredytów walutowych i zagrożeń, które wiążą się z różnymi sposobami jego rozwiązania.

– Polityka wkracza w sferę ekonomii i  zaczynana jej szkodzić – mówił otwierając panel dr. hab. Krzysztof Kalicki z Katedry Bankowości, Ubezpieczeń i Ryzyka, profesor w Akademii Leona Koźmińskiego.

Sądy i kredyty walutowe

Prowadzący panel wskazał tu nie tylko na poczynania samych polityków, ale także urzędów, które sprawują nadzór nad określonymi rynkami, nie tylko nad rynkiem finansowym. W jego opinii polityka też zaczyna mieć wpływ na orzeczenia sądów.

W tym kontekście wskazał na rozstrzygnięcia sądowe dotyczące kredytów frankowych.

Prof. Krzysztof Kalicki uważa, że rozstrzygnięcia sądów w sprawach kredytów walutowych mogą spowodować straty w sektorze bankowym od 60 mld, jak ocenia KNF, do ponad 200 mld złotych, jak to widzą banki. Przypomniał dla porównania, że sektor bankowy w Polsce ma około 240 mld złotych kapitału.

W jego opinii w Polsce nie ma należytej ochrony własności. Następuje proces wywłaszczania banków przez sądy na rzecz klientów sektora bankowego.

Demokratyczne państwo prawa i ochrona własności

Prof. dr hab. Ryszard Piotrowski, z Katedry Prawa Konstytucyjnego Uniwersytetu Warszawskiego mówił o demokratycznym państwie prawa, wskazując na różne problemy związane z realizacją tej idei w naszym kraju.

Stwierdził, że nasza konstytucja jest przyjazna dla przedsiębiorców, gwarantuje wolność gospodarczą. Jednak, jak zaznaczył, gospodarka globalna nie daje się regulować zapisami konstytucyjnymi.

Wskazał na sytuacje, w których państwo w gospodarce globalnej częściowo rezygnuje ze swojej suwerenności. Taką rezygnacją, w jego opinii, była np. zgoda na oferowanie w Polsce kredytów frankowych. Nad tym obszarem państwo nie było w stanie realizować swojej kontroli.

Nie ma darmowego obiadu

Profesor Ryszard Piotrowski przypomniał, że państwo prawa nie pozwala na działanie prawa wstecz. A mimo to w kwestii kredytów walutowych ta zasada została złamana.

Jej złamanie może jedynie usprawiedliwić chęć stosowania zasady sprawiedliwości. Pytanie jednak co jest sprawiedliwe?

– Teraz dopiero państwo dochodzi do wniosku, że popełniło błąd pozwalając na oferowanie kredytów frankowych.  Podejmując decyzje w tej chwili ingeruje w zdarzenia, które miały miejsce w przeszłości – mówił profesor Piotrowski.

Jednak pojawia się kwestia tego kto poniesie konsekwencje zmian, które teraz są ustalane.  Kto poniesie koszty opieszałości państwa i jego błędów polegających na tym, że przedstawiciele tego państwa zgadzali się na sytuację, w której można brać kredyty w obcej walucie, kiedy zarabia się w krajowej walucie.

Czy sprawiedliwe jest aby koszty przykrej katastrofy ponieśli obywatele, kredytobiorcy, albo banki? – zastanawiał się panelista.

A może to państwo powinno zapłacić za swoje błędy, ale to oznacza, że zapłacą za to w efekcie podatnicy.

Profesor zwrócił uwagę, że ciężar rozstrzygnięć przerzucono na sądy, co jest wygodne dla polityków, bo nie muszą zajmować w tej kwestii jednoznacznego stanowiska.

Jeszcze nigdy nie zdarzyło się, że tak wielu będzie płaciło tak wiele, za tak niewielu

Odnosząc się do tego jak można rozwiązać problem kredytów walutowych prof. Ryszard Piotrowski zastanawiał się czy nie będzie potrzebne rozstrzygnięcie Sąd Najwyższego.

Podsumowując stwierdził, że w tej sprawie nie ma dobrego wyjścia. Rozwiązanie sprawiedliwe, w jego opinii oznaczałoby, że każdy poniósłby część negatywnych konsekwencje, a więc banki, i ich klienci, a także podatnicy.

Prof. Krzysztof Kalicki odnosząc się do tej wypowiedzi stwierdził:

– Jeśli zapłacą banki to zapłacą ich klienci. Ci którzy mają depozyty, ci którzy mają kredyty złotowe, akcjonariusze banków, a także podatnicy bo banki ponosząc straty nie będą płaciły podatków.

Parafrazują słynne powiedzenie Winstona Churchilla powiedział:

-Jeszcze nigdy nie zdarzyło się, że tak wielu będzie płaciło tak wiele, za tak niewielu. Jeśli banki poniosą wielomiliardowe straty, to klienci przestaną ufać bankom i stracą zaufanie do pieniądza. Wiemy co oznacza run na banki. Możemy spowodować katastrofę finansową w kraju tylko dlatego, że inaczej traktujemy klientów złotowych, a inaczej walutowych.

Prof. Krzysztof Kalicki zauważył:

– Wyroki sądów powodują, że frankowicze uzyskają swoje mieszkania kosztem 20-30 procent, podczas gdy złotówkowicze zapłacą 100 procent plus odsetki za swoje kredyty mieszkaniowe.

Prof. dr hab. Zbigniew Ćwiąkalski z Katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego, stwierdził, że za wszelkie sposoby rozwiązania problemu kredytów frankowych zapłacą w końcowym rachunku klienci banków. W Polsce jest powszechne zjawisko domagania się pokrycia strat osób, które niefrasobliwie inwestują swoje pieniądze.

Wskazał tu na przykład piramid finansowych. W tych wszystkich przypadkach powodem kłopotów poszczególnych osób była chęć zrobienia więcej niż to jest możliwe w ramach normalnego oprocentowania lokat. W takich przypadkach osoby podejmujące nieodpowiedzialne decyzje inwestycyjne zwracają się do państwa o odwrócenie skutków ich działań.

Zdaniem prof. Ćwiąkalskiego tracimy zaufanie do prawa. Jest to między innymi skutkiem tego, że politycy traktują prawo jako instrument walki politycznej.

W efekcie brak zaufania do prawa może zniechęcić inwestorów do inwestowania w kraju gdzie nie prawo nie jest przestrzegane. Tym bardziej jeśli prawo traktuje się jako bat na przedsiębiorców.

Prof. dr hab. Jacek Gołaczyński, Wydział Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego nie odniósł się do problematyki kredytów frankowych.

Stwierdził jednak, że w Polsce trudno jest być wierzycielem. W jego opinii zmiany w przepisach znacznie ograniczają prawa wierzycieli.

W czasie trwania epidemii wiele spraw przed sądami zostało odłożonych. Wielu sędziów chorowało.

W przypadku zamknięcia danego sądu jest możliwość przeniesienia spraw pilnych do innego sądu. Problem jednak w tym, że sprawy gospodarcze nie są uznawane za sprawy pilne.

Dobrym rozwiązaniem okazała się możliwość prowadzenia wideo rozpraw. Transmisje są tak prowadzone, że nie ma niebezpieczeństwa wycieku wrażliwych informacji.

Mankamentem jest jednak to, że w ustawie antycovidowej nie wprowadzono możliwości korzystania z elektronicznego biura podawczego i składania tą drogą pism procesowych. Każdy dokument musi być złożony fizycznie co grozi przeniesieniem zakażeń. Strony muszą udać się do biura podawczego lub na pocztę gdzie są narażone na kontakt z osobami zainfekowanymi.

Panel można obejrzeć klikając tutaj

Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: