Wzrost cen prądu w 2020, ekonomiści oceniają skutki

Finanse osobiste

Ekonomiści pytani przez aleBank.pl uważają, że zmiany cen energii elektrycznej nie nadszarpną budżetów domowych, chociaż decyzja URE, „zamrażająca” podwyżki 3 z 4 spółek energetycznych i dopuszczająca stosunkowo niewielkie wzrosty cen w przypadku czwartej spółki, może tylko odwlec to co nieuniknione

Fot. stock.adobe.com/Pio Si

Ekonomiści pytani przez aleBank.pl uważają, że zmiany cen energii elektrycznej nie nadszarpną budżetów domowych, chociaż decyzja URE, „zamrażająca” podwyżki 3 z 4 spółek energetycznych i dopuszczająca stosunkowo niewielkie wzrosty cen w przypadku czwartej spółki, może tylko odwlec to co nieuniknione

Janusz#Jankowiak: Marża, z której do tej pory firmy opłacały wzrost kosztów, nie przerzucając go na odbiorców końcowych, czyli na nas wszystkich, już się wyczerpuje #URE @PKOBP @HeritagePolska

Najbardziej pesymistyczny scenariusz na przyszłość zarysował nam Janusz Jankowiak główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. W jego opinii to, co się dzieje obecnie na rynku energetycznym, obciążone jest dużym ryzykiem.Co nie uderzy bezpośrednio w gospodarstwa domowe na skutek odroczenia podwyżek dla odbiorców indywidualnych i tak nadejdzie, w postaci wyższych cen energii w firmach, szczególnie tych bardziej energochłonnych.

2,5 mld zł strat firm energetycznych

- Marża, z której do tej pory firmy opłacały wzrost kosztów, nie przerzucając go na odbiorców końcowych, czyli na nas wszystkich, już się wyczerpuje. Firmy zaczną w końcu wkalkulowywać rosnące koszty wykorzystania energii w ceny – przewiduje Janusz Jankowiak.W opinii Jankowiaka mamy obecnie do czynienia z problemem o charakterze systemowym: zablokowanie możliwości podwyższenia cen narazi spółki energetyczne na straty, które ekonomista szacuje na ok. 2-2,5 mld zł rocznie, a problem sztucznego podtrzymywania cen nie zniknie, tylko wróci.Są to przy tym spółki także giełdowe, więc cała sytuacja odbije się nie tylko na akcjonariuszach prywatnych, ale także państwowych udziałowcach tych spółek - sądzi Jankowiak.

Inflacja pozostanie w ryzach

Z kolei Piotr Bujak, główny ekonomista i dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych w PKO Bank Polski uważa, że zakładając nawet 10-procentowy, przyszłoroczny wzrost opłat, wliczając w to zarówno opłatę za zużycie energii oraz opłatę dystrybucyjną, byłby odczuwalny dla naszych kieszeni.10–procentowa podwyżka podbija też inflację o 0,4 pkt. proc. Tak się jednak na razie nie stanie, co stoi w zgodzie z deklaracjami przedstawicieli rządu, że wzrostów cen energii nie będzie – powiedział nam Piotr Bujak.Trzeba jednak pamiętać, że 3 spółki, których URE nie przyjął wniosków, mogą je skorygować. Wystąpiły o podwyżkę wynikającą z rachunku ekonomicznego, uwzględniającą wzrost kosztów wytwarzania energii, kierując się troską o dobro swoich firm. Obecnie mają podstawy do tego, by złożyć nowe wnioski o podwyżki.Nie jest więc wykluczone, że zrobią to już za kilka tygodni, a URE zechce tym razem nowe taryfy zaakceptować, uznając je za uzasadnione – uważa ekonomista.Przewiduje, że podwyżki wejdą w życie, jednak niższe, niż miały być pierwotnie i z pewnym opóźnieniem. Ich rozmiary pozwolą jednak utrzymać inflację w ryzach, która w pierwszej części 2020 r, wzrośnie do ok. 3,5 proc., zaś w drugiej, szczególnie po pierwszym kwartale, będzie już spadać, bo zacznie działać efekt wysokiej bazy cen żywności.Na koniec przyszłego roku inflacja może znów oscylować na poziomie ok. 2 procent.- Jeśli chodzi o podwyżki energii dla firm, gdzie rynek jest uwolniony, to uważam, że w niewielkim stopniu odbiją się one na konsumentach oraz na inflacji – powiedział aleBank Piotr Bujak.

Energia nie najważniejsza

Dość spokojny jest też Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments. Jeśli miałyby się spełnić prognozy NBP zakładające przyszłoroczny, ok. 7 procentowy wzrost kosztów energii elektrycznej, to inflacja na początku przyszłego roku sięgnie 3,5 procent i może nawet nieco więcej, co oczywiście odczujemy w naszych portfelach.- Trzeba jednak przy tym mieć na uwadze, że wydatki na energię elektryczną, w porównaniu np. z wydatkami na ogrzewanie, nie mają znaczącego udziału w budżetach gospodarstw domowych – podsumował Bartosz Turek.
Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: