X Kongres Consumer Finance – debata poświęcona zaufaniu w sektorze bankowym i sesja prawna

Tylko u nas

Jakie działania podejmować by zwiększyć zaufanie do instytucji finansowych? W debacie moderowanej przez Artura Nowak-Gocławskiego, prezesa zarządu Grupy ANG, udział wzięli: Michał Hucał, wiceprezes Alior Banku, Dominika Maison, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, Irena Pichola, lider zespołu. ds. zrównoważonego rozwoju i odpowiedzialnego biznesu w PwC, Andrzej Roter, dyrektor generalny Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce oraz Edyta Szymczak, prezes zarządu Rejestr Dłużników ERIF BIG.

Skąd się bierze brak zaufania do sektora finansowego? – To bardzo złożony proces – twierdzi Dominika Maison. – Wiele osób czuje się zagubionych. Ludzie nie mają pojęcia o co chodzi w finansach, w konsekwencji okazują typowe dla nieznanych rzeczywistości uczucia, jak lęk czy właśnie nieufność. Zdaniem panelistki, jest to w pierwszej kolejności uboczny efekt fatycznego braku  edukacji ekonomicznej w Polsce. Dopiero na drugim miejscu plasują się – nadmiernie rozdmuchiwane przez media – przypadki abuzywnych działań instytucji finansowych. Warto przy tym zaznaczyć, że na opinię o polskim sektorze finansowym ma wpływ nie tylko sytuacja w Polsce, ale również doniesienia o problemach zagranicznych banków. Równocześnie Dominika Maison zaznaczyła, że banki mają najlepszą pozycję w sektorze finansowym; reputacja ich jest lepsza niż pozostałej części tej branży.

Znamienne mogą być wyniki badań przeprowadzonych przez prof. Janusza Czapińskiego – wynika z nich, że Polacy są w ogóle narodem o niskim poziomie zaufania

– Kluczowym kryterium dla klientów jest bezpieczeństwo – twierdzi Michał Hucał. – Klienci nie mają wątpliwości (…) że banki będą istnieć. Jak są kryzysy nie ma runu na banki, wierzymy że przelew do nas dojdzie, że nikt nam nie ukradnie pieniędzy zdeponowanych w bankach.Tu jest praktycznie stuprocentowy poziom zaufania – ocenia przedstawiciel Alior Banku.

– Druga kwestia to coraz większa świadomość klientów. Ludzie coraz bardziej rozumieją, że produkty finansowe są skomplikowane. W konsekwencji klienci chcieliby żeby banki zachowywały się bardziej prokonsumencko aniżeli reszta sektora finansowego – twierdzi Hucał.

Pogląd ten w znacznym stopniu podziela Irena Pichola. – Mam wrażenie że dla banków w skali globalnej odbudowa zaufania staje się priorytetem – twierdzi, podając jako przykład takie placówki jak  Royal Bank of Scotland czy NatWest. Kluczowe wartości jakie przyjęły te banki to: większa przejrzystość umów, krótsze terminy rozpatrywania wniosków klientów czy wreszcie otwarcie na dialog. – Powoduje to że wartość biznesowa rośnie, stajemy się klientocentryczni – twierdzi Pichola.

Większość panelistów była zgodna co do jednego: bez wykształconego finansowo społeczeństwa nie jesteśmy w stanie radykalnie zmienić opinii o finansach jako takich – a opinia o bankach czy firmach pożyczkowych jest ich pochodną. – Świat finansów i świat przeciętnego człowieka to dwa różne światy. (…) Ludzie potrzebują doradcy – ale samym doradcom nie ufają. Wolą szukać porady w rodzinie, u sąsiada – albo wręcz nie pytać nikogo – twierdzi Dominika Maison.

141212.kongres.07.600x336

Tę niepokojącą opinię odnośnie stanu wiedzy Polaków w dziedzinie gospodarowania finansami potwierdzają wyniki badań. Aż 20 proc. Polaków nie ma w ogóle konta w banku, jednak wielu spośród tych “ubankowionych” również nie ufa instytucjom finansowym. Widać że finanse są dla pewnej części Polaków tematem tabu.  – Kiedy zaczynać edukację ekonomiczną dzieci? Zdarzały się odpowiedzi “Jak dorosną” – twierdzi Maison.

Zdaniem Ireny Picholi, chęć otwarcia na klienta idzie jednak w parze z wzrostem zaufania. – Działanie na rzecz większej przejrzystości i jasności umów, nienarzucanie zbyt agresywnych planów sprzedażowych może dać wymierną poprawę w tej dziedzinie – twierdzi przedstawicielka PwC.

Mówiąc o etyce i zaufaniu, nie można zapominać, że relacje te powinny obejmować obie strony umowy – tak twierdzi Andrzej Roter. – Nie możemy do tej sprawy podchodzić w sposób naiwny. (…)Etyka to nie to samo co prawa konsumenta; większość przypadków niespłacania długów  w terminie bierze się właśnie stąd, że konsumenci pochodzą nieetycznie – na przykład nie uwzględniając  realnej możliwości spłaty już przy zaciąganiu kredytu.

– Postawiłbym taką tezę, że wszyscy – zarówno pracownicy sektora jak i konsumenci – powinni przechodzić szkolenia z etyki – z całą stanowczością podkreślił przedstawiciel KPF. W jego opinii, etyka ma sen po to by uchronić nas przed dużymi kryzysami – i żeby umieć z kryzysów wychodzić.

Michał Hucał zwrócił uwagę na to, że pod pojęciem “missellingu” rozumie się nieraz różne rzeczywistości – zarówno te naganne, jak i zwyczajne chwyty marketingowe, powszechne i nie kwestionowane we wszystkich pozostałych branżach. Sprzedaż karty kredytowej przy okazji innego produktu należy raczej potraktować tak jak zakup modnego zegarka za podpowiedzią sprzedawcy niż jako misselling sensu stricto.

Andrzej Roter wskazał na relacje pomiędzy sektorem windykacji a bankami jako na przykład właściwego budowania reputacji. – Sektor windykacji, niegdyś kojarzony z nadużyciami, dziś stał się partnerem dla najważniejszych instytucji finansowych – stwierdził przedstawiciel KPF.

Ostatnia część kongresu poświęcona była zagadnieniom prawnym. Marcin Czugan, dyrektor Departamentu Prawno-Legislacyjnego KPF, omówił rządową propozycję wprowadzenia limitu całkowitego kosztu kredytu. Rozwiązanie takie znalazło się w rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy nad rynkiem finansowym, ustawy – Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw z dnia 23 października 2013 roku. Ministerstwo Finansów zaproponowało limit wysokości pozaodsetkowych kosztów kredytu w wysokości 25 proc. i dodatkowo 30 proc. w stosunku rocznym. Dodatkowe zastrzeżenie ogranicza pozaodsetkowe koszty ponoszone przez cały okres spłaty kredytu do 100 proc. jego całkowitej kwoty.

Zdaniem prelegenta, takie rozwiązanie nie koresponduje w pierwszej kolejności z popularnymi na polskim rynku kredytami odnawialnymi – do których należą również karty kredytowe. Skoro strony nie znają terminu zakończenia takiej umowy, a na dodatek bank nie decyduje o tym, czy i kiedy konsument będzie wypłacał kolejne transze kredytu z karty lub limitu debetowego, to nie jest możliwe zastosowanie proponowanego przez MF algorytmu. Z tej właśnie przyczyny ustawodawstwo brytyjskie wprost wyłącza kredyty kartowe spod obowiązywania analogicznego limitu.

Tomasz Ostrowski, Partner w Kancelarii Adwokaci Sobolewski – Hajbert i Ostrowski, poświęcił swoje wystąpienie zmianom w przepisach regulujących zasady udostępniania informacji kredytowej i gospodarczej. Prelegent skoncentrował się na dwóch propozycjach zmian legislacyjnych. Pierwsza z nich to projekt ustawy o zmianie ustawy nad rynkiem finansowym, ustawy – Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw w zakresie zmian mających umożliwić wymianę informacji o wiarygodności kredytowej między bankami a sektorem pożyczkowym. Brak takich regulacji został swego czasu napiętnowany przez Komitet Stabilności Finansowej jako jeden z czynników obniżających bezpieczeństwo systemowe. Niestety, nowe przepisy są dosyć niejasne i zawierają wątpliwe z punktu widzenia całości prawa rozwiązania. Do takich kwestii należy między innymi niedoprecyzowanie podstawy prawnej, zobowiązującej firmy pożyczkowe do przetwarzania informacji o konsumencie po ustaniu zobowiązania. Bardzo poważnym problemem jest też zakres objęcia danych klienta firmy pożyczkowej tajemnicą zawodową – obowiązujący również i po wygaśnięciu zobowiązania, oraz zasady objęcia tą tajemnicą również pracowników firmy.

Wiele błędów prelegent wykazał również w nowelizacji ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych. Wątpliwości budzą na przykład rozwiązania mające chronić dłużnika przed bezzasadnym wpisem – w praktyce pozwalające każdemu, nawet ewidentnie nierzetelnemu dłużnikowi zablokować na jakiś czas możliwość dokonania wpisu, jak również nakładające na BIG – i obowiązek rozpatrywania tysięcy sprzeciwów i skarg, pochodzących od dłużników właśnie. Pozytywnie ocenić należy natomiast możliwość umieszczania danych dłużników w rejestrze już po 30 dniach – obecnie czekać trzeba na to aż 60 dni. Dobrym posunięciem jest też odstąpienie od koncepcji niemożności umieszczania w BIG-ach informacji o długach przeterminowanych – wprowadzono natomiast zasadę, w myśl której zobowiązania starsze niż 10 lat nie będą udostępniane przez BIG.

Autorzy projektu wykazali się również pewną niekonsekwencją; takie rozwiązania jak choćby wniosek jednolity – umożliwiający pobranie danych ze wszystkich biur jednocześnie – będą dostępne tylko dla rynku B2B, pomimo iż pierwotnie miały one obejmować wszystkie dane zgromadzone w biurach.

Sylwester Bobowski reprezentujący kancelarię prawniczą Raven skoncentrował się na projekcie zmian w prawie ograniczającym możliwość wyboru komornika. – Obecnie można wybrać komornika z całego kraju. Tylko przy egzekucji z nieruchomości i zaległości przekraczającej 6 miesięcy jest to ograniczone (…) Projekt uniemożliwia wybór komornika i stwarza powrót do rewirów – twierdzi prelegent.

Tymczasem możliwość wyboru komornika pozwalała wierzycielowi odzyskiwać należności w krótkim czasie. – Można było zaplanować cały przedmiot egzekucji, skuteczność, wybrać komornika skutecznego i przedsiębiorczego – twierdzi Bobowski. Również dla dobrych komorników ustawa dawała szanse rozwoju kancelarii.

Co się stanie, jeśli prawo zatoczy koło i wrócimy do rewirów? Po pierwsze, nie będzie można wybierać skutecznego i rzetelnego komornika. Problem – i to niemały – będą miały firmy windykacyjne i instytucje, w tym banki, o zasięgu ogólnopolskim. Będą one musiały współpracować z dziesiątkami komorników – w zależności od rewiru zamieszkania dłużnika.

W branży komorniczej zniknie podstawowy instrument mobilizujący komorników do troski o wierzyciela. – Komornik nie musiałby robić nic – i tak dostawałby sprawy – twierdzi Bobowski. Do tego dojdzie zwiększona troska o wskaźniki skuteczności i zaległości wymagane przez prawo, realizowana oczywiście kosztem skuteczności działania kancelarii.

W ostatnim referacie Paweł Szramowski, prezes Alex T. Great Sp. z o.o, omówił główne postanowienia unijnej Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie konsumenckich umów o kredyt związany z nieruchomościami i jej wpływ na rynek pośrednictwa kredytowego. Już od marca 2016 roku postanowienia tej dyrektywy staną się częścią polskiego prawa.

Jednym z celów dyrektywy jest uporządkowanie sytuacji na rynku pośrednictwa w kredytach hipotecznych. Dyrektywa definiuje poszczególnych uczestników rynku kredytu hipotecznego i nadaje im nazwy, wprowadzając pewien schemat organizacyjny – twierdzi Paweł Szramowski. Dyrektywa wskazuje na przykład takie pojęcia jak: kredytodawca, pośrednik kredytowy, wyznaczony przedstawiciel czy personel. Ważną kwestią jest wreszcie rozgraniczenie pomiędzy pośrednikiem a doradcą kredytowym.

Ostatnią sesję podsumowała Alicja Kopeć – członek zarządu Provident Polska, kończąc zarazem obrady Kongresu.

Karol Jerzy Mórawski

Udostępnij artykuł: