XXIV Ranking Banków Miesięcznika Finansowego Bank 2019. Fuzje: Duży może więcej

BANK 2019/06

Fot. Feodora/stock.adobe.com

Przy rosnących obciążeniach i w otoczeniu niskich stóp procentowych zmniejsza się rentowność europejskiego sektora finansowego. Również w naszym kraju wyraźnie widać, że duże i silne banki radzą sobie na rynku zdecydowanie lepiej.

Po światowym kryzysie finansowym z końca 2007 r. sektor bankowy objęto ściślejszym nadzorem, co z jednej strony zwiększyło bezpieczeństwo sektora, z drugiej zaś pogorszyło ekonomiczne warunki jego funkcjonowania. Co więcej, przewiduje się, że niskie stopy procentowe utrzymają się w strefie euro przez dłuższy czas i inwestorzy zainteresowani bankowością muszą brać to pod uwagę. Choć odpisy banków działających w strefie euro są niskie, to uzyskiwane przez nie dochody wciąż jeszcze są dla finansistów rozczarowujące.

Takie sobie wyniki

Według najnowszych opublikowanych przez EBC skonsolidowanych danych, na koniec września 2018 r. aktywa ogółem instytucji kredytowych z siedzibą w UE wzrosły z roku na rok tylko o 0,5%, z 33 bln euro we wrześniu 2017 r. do 33,2 bln euro we wrześniu 2018 r. Natomiast wskaźnik kredytów zagrożonych spadł rok do roku o 1 pkt. proc. Zebrane przez EBC dane obejmują 375 grup bankowych i 2800 niezależnych instytucji kredytowych działających w UE (w tym zagranicznych spółek zależnych i ich oddziałów) – gwarantujących nieomal 100% bilansu unijnego sektora bankowego.

Co oczywiste, wszyscy patrzą głównie na wartość wskaźnika ROE, czyli zwrotu z kapitału – według dostępnych danych dla banków w UE wynosi on tylko ok. 5,6% (w Polsce 7%). Z drugiej strony, analitycy zwracają uwagę, że w najbliższych latach europejski sektor bankowy powinien w jeszcze większym stopniu wesprzeć rozwój nowoczesnej gospodarki krajów unijnych, jeśli mają one skutecznie (na równych warunkach) konkurować na rynku światowym z gospodarkami USA i Chin.

Na duże wyzwania mogą odpowiedzieć tylko duże i silne podmioty. Przy obserwacji banków europejskich tylko z naszego polskiego podwórka, można odnieść wrażenie, że największe z unijnych instytucji powinny sobie dać radę w konfrontacji z największymi na świecie. Choć jednak mają one globalne zasięgi, to nie mają skali. Jak się ocenia – mierząc medianę przychodów – czołowa czwórka europejskich instytucji kredytowych jest o połowę mniejsza od czterech największych amerykańskich i o dwie trzecie mniejsza od czterech największych chińskich organizacji. Tymczasem rozwój technologii informatycznych i postępująca cyfryzacja w bankowości i szerzej w instytucjach finansowych wymaga inwestowania znacznych środków. Jak oceniano w minionym roku, np. JPMorgan Chase miał wydać 11 mld dolarów na technologie. Porównując to z możliwościami największych banków europejskich, można się obawiać, że mogą mieć trudności z zapewnieniem porównywalnego poziomu wydatków. Zgodnie z danymi serwisu Statista, ogólna liczba banków i instytucji kredytowych w Unii Europejskiej spadła w 2016 r. do 6648, z 8570 w 2008 r. Jednak według obserwatorów rynku finansowego tempo redukcji i łączenia jest zbyt niskie.

Łączcie się!

Wśród klientów konsolidacje mogą budzić obawy o ograniczenie oferty, jednak instytucjom finansowym dają możliwość zaoferowania atrakcyjniejszych warunków. Dla łączących się organizacji to szansa na dalsze oszczędności operacyjne i niższe łącznie koszty funkcjonowania na rynku. Mogą też liczyć na efekt synergii, np. poprzez rozszerzenie zakresu usług i rynków, na których działają. Jak informował Reuters, Mario Draghi, prezes Europejskiego Banku Centralnego, 10 kwietnia br. stwierdził na konferencji prasowej, że na europejskim rynku bankowym działa zbyt wiele podmiotów i wymaga on znaczącej konsolidacji oraz muszą zostać podjęte działania w kierunku doskonalenia ich modeli biznesowych.

Zdaniem prezesa EBC, występuje wyraźny związek pomiędzy skalą działania a zdolnością do podejmowania inwestycji potrzebnych do poprawy technologii i konkurencyjności. Priorytetem dla Rady Nadzorczej EBC ma być sukces takich transakcji i stworzenie silnego podmiotu gospodarczego.

W Europie dużo emocji budziły rozmowy, jakie o ewentualnej fuzji prowadziły Deutsche Bank i Commerzbank, czyli dwaj najwięksi niemieccy kredytodawcy. Ostatecznie nic z nich nie wyszło. Jednak prasa niemiecka zwracała uwagę, że fuzja Deutsche Banku z mniejszym rywalem, czyli Commerzbankiem grozi zachwianiem niemieckiego sektora bankowego i utratą 30 tys. miejsc pracy. Gdyby do takiego połączenia doszło, powstałby drugi co do wielkości, po HSBC, bank w Europie łączący siłę bankowości detalicznej Commerzbanku z rozwiniętą bankowością inwestycyjną Deutsche Banku.

Według „New Europe”, Francja naciska na konsolidację europejskiego sektora bankowego. Rząd francuski sygnalizował to w trakcie szczytu Eurogrupy w Bukareszcie. Francuski minister finansów Bruno Le Maire stwierdził, że europejski sektor bankowy jest „zbyt rozdrobniony” i wezwał do natychmiastowej konsolidacji. Z tym poglądem zgodził się też François Villeroy de Galhau uważany za potencjalnego następcę Mario Draghiego w EBC. Rząd Francji chce np. harmonizacji przepisów dotyczących niewypłacalności.

W dyskusjach pojawiła się też propozycja rozluźnienia zasad dotyczących buforów kapitałowych dla spółek zależnych, co zwiększyłoby dla inwestorów atrakcyjność konsolidacji transgranicznych. Analitycy przeciwni konsolidacjom podkreślają, że to ograniczenie konkurencji ze szkodą dla konsumentów. Mówią też o niechęci dużych kredytodawców do podejmowania ryzyka w małych i średnich przedsiębiorstwach oraz podkreślają, że mogą się pojawić organizacje, które są „zbyt duże, by upaść”. Zgłaszają również pomysły stworzenia zachęt dla banków paneuropejskich, by pozyskiwały mniejszych lub słabszych rywali w innych państwach UE.

Tylko silni przetrwają

W minionych miesiącach, poza wspomnianymi negocjacjami pomiędzy Deutsche Bankiem a Commerzbankiem, mówiono o możliwości przejęcia Commerzbanku przez włoski UniCredit. A także o połączeniu Barclays i Standard Chartered. Pojawiały się też w mediach informacje o możliwości przejęcia przez BNP Paribas i Santander hiszpańskiego Bankia i ABN Amro w Holandii. Z kolei Credit Agricole miał się rozglądać za kolejnym przejęciem banku we Włoszech.

Piotr Wetmański, członek zarządu Banku Pekao SA

Fot. Bank Pekao

Inwestycje wymagają skali
Piotr Wetmański, członek zarządu Banku Pekao SA

Aktywność M&A w europejskim sektorze finansowym od czasu kryzysu pozostaje daleko w tyle w stosunku do innych obszarów gospodarki i jest to na pewno niewykorzystana szansa dla europejskiej gospodarki. Wiele czynników wskazuje dziś na to, że ten trend może się odwrócić.

Po pierwsze, niskie stopy procentowe, powolny wzrost, silna presja regulacyjna oraz wzrastające wymogi kapitałowe spowodowały strukturalne obniżenie możliwości generowania atrakcyjnych zwrotów z kapitału. Z drugiej strony, model biznesowy banków ulega stopniowej zmianie i wraz z postępującą cyfryzacją banki uruchamiają bardzo ambitne programy transformacji technologicznych. Inwestycje w technologie i innowacje wymagają skali, którą często trudno osiągnąć organicznie. Po trzecie, europejski sektor finansowy w poszczególnych krajach jest bardzo silnie rozdrobniony – np. w samych Niemczech jest ponad 1600 instytucji finansowych. Wszystko to powoduje, że banki będą szukać skali, rentowności i stabilności w sposób nieorganiczny. Jednocześnie Europa potrzebuje silnych instytucji finansowych, które będą zdolne do finansowania ambitnych projektów wzrostowych oraz odporne na zmienne środowisko makroekonomiczne.

Paneuropejskie fuzje mogą wpływać na sytuację konkurencyjną w polskim sektorze bankowym ze względu na fakt, że wciąż blisko połowa jego aktywów znajduje się w rękach zagranicznych instytucji. Po częściowej repolonizacji sektora bankowego w ostatnich latach prym wiodą jednak krajowe podmioty, które charakteryzują się wyjątkowo stabilną sytuacją finansową i dysponują dużym potencjałem wzrostu organicznego. Z kolei fuzje realizowane w ostatnim czasie na polskim rynku przez zagranicznych graczy wynikały nie tyle z działań paneuropejskich, ile ze strategii rozwoju na regionalnych rynkach, realizowanej przez ich banki macierzyste.

Jeśli UE chce konkurować na rynkach światowych na równych prawach z USA i Chinami, to musi mieć silne banki. Jak to dziś wygląda? Jak pokazuje ranking TOP 20 banków według ich aktywów ogółem, przygotowany przez portal FXSSI, w pierwszej dziesiątce znalazły się tylko dwa banki europejskie – BNP Paribas zajął ósme, a Crédit Agricole dziesiąte miejsce. Wygląda ona następująco: chiński ICBC (4009 mld dolarów aktywów ogółem), China Construction Bank (3400 mld dolarów), Agricultural Bank of China (3235 mld dolarów), Bank of China (2991 mld dolarów), Mitsubishi UFJ Financial Group (2780 mld dolarów), JPMorgan Chase (2533 mld dolarów), HSBC Holdings (2520 mld dolarów), BNP Paribas (2357 mld dolarów), Bank of America (2281 mld dolarów) i Crédit Agricole (2117 mld dolarów).

Największy polski bank, czyli PKO Bank Polski, zajmuje w takich zestawieniach odległe miejsce, co nie znaczy, że nie może i nie powinien dalej się rozwijać. Dzięki większym aktywom można osiągnąć większą skalę działalności i poprawiać efektywność kosztową. Na pewno polskie banki muszą wychodzić poza nasz rynek, a znaczące powiększenie ich aktywów jest możliwe tylko dzięki fuzjom i przejęciom. Nie można już liczyć tylko na ich wzrost organiczny. Inwestycje w IT są dziś dla banków szczególnie ważne, bo na rynek finansowy wchodzą takie światowe firmy technologiczne, jak Amazon, Google, Facebook i Apple. Koszty wdrożenia i rozwijania nowych technologii w średnim i dużym banku są podobne, ale w dużym relatywnie mniej obciążają działalność, pozwalając na budowanie atrakcyjniejszej cenowo oferty dla rynku i lepszy wskaźnik ROE. Może polski rząd powinien zacząć aktywnie lobbować na rzecz łączenia banków, w których ma znaczące udziały?

 

Udostępnij artykuł: