Utrata funduszy europejskich ? Damy radę – jeśli zostaniemy w Unii

Artykuły / Gospodarka

Witold Gadomski
Witold Gadomski

Wspólny rynek jest ważniejszy dla Polski niż fundusze europejskie - pisze publicysta ekonomiczny Gazety Wyborczej Witold Gadomski

#WitoldGadomski: Odcięcie polskich firm od europejskiego rynku byłoby katastrofą #EUbudget #FunduszeEuropejskie

Polacy widzą w Unii Europejskiej przede wszystkim źródło funduszy, które od 14 lat finansują 60 % inwestycji infrastrukturalnych. Niektórzy politycy dowcipnie nazwali do „wyciskaniem brukselki”, a media pisząc o polskim członkostwie w Unii  podkreślają głównie korzyści finansowe. Są one rzeczywiście duże. Od 1 maja 2004 roku do końca marca 2018 roku z Unii napłynęło do Polski 147569,6 mln euro , a po odjęciu polskiej składki i zwrotów niewykorzystanych środków, na czysto dostaliśmy 98982,3 mln euro. Średnio co roku otrzymywaliśmy unijną dotację w wysokości 7,07 mld euro. Kurs waluty europejskiej się zmieniał, ale biorąc dzisiejszy,  otrzymywaliśmy z Brukseli przez 14 lat netto (po odjęciu składki) 2%  PKB.

Zagraniczne inwestycje wspierają gospodarkę

To znacząca kwota, ale porównajmy ją z innymi. W latach 2004-2017 do Polski napłynęły bezpośrednie  inwestycje zagraniczne w wysokości 157427 mln euro, czyli średniorocznie było to ok. 3,2 % PKB. Były to zarówno zakupy prywatyzowanych przedsiębiorstw, które wzbogacały skarb państwa, jak też coraz częściej inwestycje w nowe przedsięwzięcia. Dzięki nim Polska stała się znaczącym producentem sprzętu AGD, telewizorów, mebli, samochodów. W roku 2017 wyprodukowano w Polsce 515 tys. sztuk samochodów osobowych i 170 tys. samochodów ciężarowych.  Swoje zakłady mają wielkie międzynarodowe korporacje: Fiat Chrysler Automobiles, General Motors, Volkswagen. Z 30 największych globalnych producentów części samochodowych i akcesoriów, 2/3 ma swoje fabryki w Polsce. Silniki produkuje Toyota, a Daimler AG wkrótce będzie produkował.

Bezcenna wartość jednolitego rynku Unii Europejskiej

To wszystko w dużej mierze efekt obecności Polski w Unii Europejskiej, gdzie istnieją jednolite przepisy, standardy, wolność przenoszenia kapitału i towarów. O tym, jakie to ma znaczenie przekonują się Brytyjczycy, którzy dopiero po referendum w sprawie brexitu uświadomili sobie, że ich towary będą musiały otrzymywać certyfikaty, uprawniające do sprzedaży na unijnym rynku, a banki – potężny sektor brytyjskiej gospodarki – stracą możliwość swobodnego  świadczenia na kontynencie usług.

W 2000 roku polski eksport wynosił 34,4 mld euro. W latach 90., w ciągu pierwszej dekady transformacji, wzrósł – licząc w twardych walutach mniej więcej 3-krotnie. W roku 2017 eksport wynosił 203,7 mld euro i w 80 % kierowany był na rynek Unii Europejskiej. Przez 14 lat obecności w UE, średnioroczna dynamika eksportu, liczona w bieżących euro wynosiła 9,9 % i była jedną z najwyższych na świecie. A przecież, w tym czasie miał miejsce światowy kryzys gospodarczy, który spowodował zmniejszenie polskiego eksportu w roku 2009 o 16%.

Polska gospodarka jest w stanie poradzić sobie bez europejskich funduszy spójności i dopłat bezpośrednich dla rolnictwa. Ale odcięcie polskich firm od europejskiego rynku byłoby katastrofą.

Czytaj także: KE przyjęła projekt nowego unijnego budżetu. Jak będzie wyglądać podział blisko 1,3 biliona euro?

 

Udostępnij artykuł: