Zaczarowany świat gospodarczych Kongresów

Gospodarka / Paweł Jabłoński

Paweł Jabłoński
Paweł Jabłoński Fot. Robert Lidke, aleBank.pl

Oczywiście te czary nad spotkaniami biznesu odprawiają rządzący politycy. I wcale nie rozpoczęło się to w obecnych czasach

#Paweł Jabłoński: Gdy w końcu ucichną politycy będzie słychać głos ekspertów i praktyków #EFNI #OEES @Kongres590

Rzecz polega na przemyślanym szafowaniu reprezentantami   rządu i resortów wysyłanymi na gospodarcze kongresy. Są takie, na których można spotkać niemal cały rząd, a są i takie na których jego reprezentacja jest symboliczna i brakuje nawet urzędników  resortów gospodarczych średniego stopnia. Na zaczynającym się w środę (dziś) EFNI w Sopocie (Europejskie Forum Nowych Idei) wśród prelegentów będą trzej ministrowie i dwóch wiceministrów, jeden dyrektor departamentu i jeszcze szef Polskiego Funduszu Rozwoju. Natomiast na OEES w Krakowie (Open Eyes Economy Summit) w ub.r.  wśród prelegentów był jeden wiceminister i jeden doradca ministra.

Na ten rok zapowiada się jeden jedyny minister tym razem rolnictwa. Na kongresie Impact w Krakowie w ub.r. był już premier, wicepremier, czterech ministrów, czterech wiceministrów i kilku pracowników resortów gospodarczych niższego szczebla.

Kto był w Krynicy?

Za to na Forum w krynicy (a konkretnie na Forum Ochrony Zdrowia części Forum Ekonomicznego) z samego Ministerstwa Zdrowia przyjechał minister w otoczeniu 7 wiceministrów, około 18 specjalistów, dyrektorów ekspertów i jeszcze paru ludzi od PR i mediów. Chyba dla równowagi z Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii byli tylko dwaj dyrektorzy i jeden wiceminister.  Ale reszta rządu z orszakami stawiła się w Krynicy chyba w komplecie. Należy się spodziewać, ze do Rzeszowa na Kongres 590 , najbliższy ideowo obecnej władzy, również stawi się komplet ministrów.

 

Nie namawiam, żeby na każde spotkanie przedsiębiorców jeździł cały rząd wraz z wiceministrami. Jest wiele ważniejszych spraw niż spotykanie się zwłaszcza z małymi grupami biznesu lub z fachowcami zajmującymi się tylko specjalistycznymi lub wręcz futurystycznymi problemami.

Problem w tym, że najwyższa pólka polskiego biznesu najchętniej jeździ tam, gdzie może spotykać ministrów, a ci z kolei jeżdżą tam gdzie jest najwięcej prezesów firm. Oczywiście te proporcje zaburza polityka.

Kiedyś Sopot, dzisiaj Rzeszów

Każdy rząd miał swoje ulubione, najbliższe ideowo kongresy, które wspierał swoja obecnością i    pieniędzmi państwowych firm. Za czasów rządów Platformy było to sopockie EFNI, a dziś niewątpliwie Rzeszów. No i niestety były tez spotkania mniej kochane przez władze.

Gdy rozmawiam z przedsiębiorcami o przyszłych kongresach to przede wszystkim zastanawiają się kto będzie z rządu. Każdy oczywiście interesuje się „swoim” ministrem. Dopiero w dalszej kolejności pytają o innych prelegentów, przede wszystkim autorytety ewentualnie prezesów wielkich firm.

Politykami zagranicznymi, nawet ważnymi mało kto się interesuje. Podobnie jest z zagranicznymi przedsiębiorcami, ale to może z uwagi na rzadkość ich występowania na polskich forach. Wygląda na to, ze waga jaka polski biznes przywiązuje do możliwości bezpośredniego spotkania się członkami władz to niestety efekt polityki gospodarczej prowadzonej przez wszystkie polskie rządy.

Reguły prowadzenia biznesu cały czas są zmieniane, każdy rząd ma ambicje błyskawicznie w pełni zreformować połowę gospodarki a drugą połowę przynajmniej doregulować. Dlatego nasz biznes mało czasu poświęca na zdobycie wiedzy o kierunkach rozwoju światowej gospodarki, nowych trendach, modach itp. Dla niego najważniejsze są czekające za rogiem zmiany szykowane przez rząd. Mogą one szybko wzmocnić jego firmy albo je przewrócić.

Dlatego droga do ucywilizowania świata polskich kongresów gospodarczych, droga do tego by jeżdżono tam by przedyskutować ważne problemy, spotkać ekspertów, a nie zamienić kilka zdań z ministrem wiedzie przez uspokojenie zasad polityki gospodarczej. Gdy w końcu ucichną politycy będzie słychać głos ekspertów i praktyków.

Udostępnij artykuł: