Zagranica: Nie tylko Grecja

BANK 2011/10

Wrzesień był kolejnym miesiącem giełdowych wstrząsów. Europejski sektor bankowy znalazł się na trudnej do opanowania huśtawce, szczególnie kiedy losy akcji trzech wielkich francuskich banków - BNP Paribas, Société Générale i Crédit Agricole - wdarły się na pierwsze strony gazet, które przy okazji odmieniały nazwę kraju ze stolicą w Atenach przez wszystkie przypadki. Można było pomyśleć, że Grecja to kamień u szyi francuskiej bankowości. Trudno się zatem dziwić, że niektórzy polscy klienci filii tych banków, a są ich u nas miliony, śledzili te doniesienia z niepokojem. Tymczasem kontekst tych turbulencji jest dużo szerszy niż konsekwencje zadłużenia Grecji, a francuskie banki należą do najsolidniejszych na kontynencie.

Wrzesień był kolejnym miesiącem giełdowych wstrząsów. Europejski sektor bankowy znalazł się na trudnej do opanowania huśtawce, szczególnie kiedy losy akcji trzech wielkich francuskich banków - BNP Paribas, Société Générale i Crédit Agricole - wdarły się na pierwsze strony gazet, które przy okazji odmieniały nazwę kraju ze stolicą w Atenach przez wszystkie przypadki. Można było pomyśleć, że Grecja to kamień u szyi francuskiej bankowości. Trudno się zatem dziwić, że niektórzy polscy klienci filii tych banków, a są ich u nas miliony, śledzili te doniesienia z niepokojem. Tymczasem kontekst tych turbulencji jest dużo szerszy niż konsekwencje zadłużenia Grecji, a francuskie banki należą do najsolidniejszych na kontynencie.

Jerzy Szygiel

Przypuśćmy, że z dnia na dzień okazuje się, że wszystkie greckie papiery dłużne, które znajdują się w posiadaniu francuskiego sektora bankowego, można wyrzucić do kosza. Byłoby tego – trzeba powiedzieć – sporo, na ok. 8 mld euro. Ale tylko w pierwszym kwartale tego roku francuskie banki wypracowały 11 mld euro czystego zysku, a ich fundusze własne wynoszą nie mniej niż 210 mld. Utrata zysków z ok. 10 tygodni pracy byłaby oczywiście bardzo bolesna, jednak rok ma ciągle dużo więcej tygodni. Bonusy na jego koniec byłyby być może nieco mniejsze, ale to raczej nie jest „grecka tragedia”.

Oceny i wyceny

Tak się złożyło, że w środku giełdowej burzy agencja ratingowa Moody’s opublikowała swoje ostatnie oceny – BNP Paribas zachował Aa2 (u Standard&Poor’s ma AA, u Fitcha AA-), Crédit Agricole został zdegradowany o jeden stopień do Aa2 (S&P: A+, Fitch: AA-), jak i Société Générale – do Aa3 (A+ u S&P i Fitcha). Łatwo zauważyć, że te ratingi, nie tylko na tle europejskich banków, to czołówka. Wszystkim bankom przyznano „wysoką jakość” i „bardzo niskie ryzyko kredytowe”. Dlaczego ocena BNP Paribas pozostała nienaruszona?

Po pierwsze, w tych trudnych czasach bank bardzo dobrze zarabia, ostatnio po 2 mld na kwartał, po drugie – jest, w porównaniu ze swymi rywalami, słabo obecny w Grecji. Gdyby Ateny do cna zbankrutowały, bank straciłby 1,7 mld, czyli niecały jeden kwartał zysków. Ma oczywiście, jak wszystkie wielkie banki, różne „podejrzane” obligacje: irlandzkich za 400 mln, portugalskich za 1,4 mld, hiszpańskich za 2,8, a włoskich za – uwaga – prawie 21 mld euro. Włochy póki co mają jednak wysoką ocenę, nieporównywalną z sytuacją Grecji. BNP Paribas ma we Francji opinię „teflonowego” banku (w Polsce powiedzielibyśmy, że wszystko po nim spływa) – co się więc stało, że tąpnął na giełdzie?

Bezpośrednią przyczyną było jedno zdanie zawarte w artykule „Wall Street Journal” z 12 września. Autor, powołując się na anonimowe źródło zasugerował, że bank ma problemy z obsługą części transakcji zagranicznych, szczególnie surowcowych, gdyż „amerykańskie fundusze walutowe przestały pożyczać dolary”. BNP Paribas jeszcze tego samego dnia kategorycznie zaprzeczył, dowodząc, że zaopatruje się w amerykańską walutę „całkowicie normalnie”, wniósł też skargę przeciw amerykańskiej gazecie, gdyż artykuł stał się katalizatorem miriady alarmistycznych plotek. Odbiły się one zresztą na notowaniach wielu innych banków w Europie.

Problemy z uzyskiwaniem dolarów na amerykańskim rynku międzybankowym zostały potwierdzone ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: