Zagranica: Niebywała historia paryskiego banku

BANK 2010/11

Ta wyjątkowa sprawa sądowa przyciągnęła uwagę szerokiej publiczności i niemal całego świata finansów. Do Paryża na ogłoszenie wyroku przyjechało kilkuset wysłanników prasy branżowej ze wszystkich kontynentów.

Ta wyjątkowa sprawa sądowa przyciągnęła uwagę szerokiej publiczności i niemal całego świata finansów. Do Paryża na ogłoszenie wyroku przyjechało kilkuset wysłanników prasy branżowej ze wszystkich kontynentów.

Jerzy Szygiel

Dokładna analiza prawna tego, co się stało w styczniu 2008 r. w Société Générale – jednym z największych francuskich banków – potrwa zapewne wiele miesięcy. A specjaliści od bankowości, zarządzania i stratedzy PR będą tę aferę zapewne jeszcze przez lata rozkładać na czynniki pierwsze. Teoretycznie, absolutnie rekordowy czas na refleksję dostał jej główny bohater Jerome Kerviel, makler Société Générale, który musi, według ogłoszonego w październiku wyroku, zwrócić bankowi prawie pięć miliardów euro, co – jak prasa natychmiast policzyła – powinno mu zająć nie mniej niż 177 536 lat…

Wyrok

Poza tym 33-letni Kerviel został skazany na pięć lat więzienia, w tym dwa w zawieszeniu, za nadużycie zaufania, fałszowanie danych informatycznych i oszukiwanie w dokumentach wewnętrznych banku. Nie był złodziejem (nie przelał sobie ani jednego euro), ale ponosi całkowitą odpowiedzialność za stratę instytucji i narażenie jej na bankructwo. Sąd całkowicie oczyścił bank z jakiejkolwiek współodpowiedzialności za spowodowanie dziury niewidzianej dotąd w historii współczesnych finansów. O kluczowe zdanie z wyroku: „Bank Société Générale nie był świadomy nielegalnej działalności Jerome Kerviela, ani nie mógł jej podejrzewać” walczyło jedenastu adwokatów reprezentujących bank w czasie procesu. Jednak, jak się później okazało, to zwycięstwo przyniosło kłopoty związane z publicznym wizerunkiem instytucji.

Bank był stroną cywilną w trakcie karnego procesu Kerviela i to on domagał się od niego reparacji całości straty. Oczywiście były makler nigdy nie spłaci tych należności. Dziś jest tylko konsultantem w małym przedsiębiorstwie informatycznym i zarabia nieco ponad 2 tys. euro miesięcznie, a sam dzienny procent od jego długu wynosi około 80 tys. euro… Owe niemal 180 tys. lat zajęłoby mu spłacanie samego kapitału, pod warunkiem że oddawałby całość pensji, co jest prawnie niemożliwe. Financial Times nazwał to w komentarzu redakcyjnym „karą dysproporcjonalną, która pozawala Kervielowi uchodzić za ofiarę”, ale przede wszystkim zwrócił uwagę na rzecz kluczową w tej sprawie: „Ten wyrok wzmacnia tezę, według której jeden makler może sam narazić wielki bank na niebezpieczeństwo, a to może być bardzo mylące”. Jak to się więc stało? Skąd wzięła się niebotyczna strata, która mogła zachwiać nie tylko europejskim rynkiem finansowym?

Tajemnica Kerviela

Zanim pod koniec stycznia 2008 r. bank odkrył, w jakiej jest sytuacji, Jerome Kerviel był uważany za dobrego maklera. Śledztwo wykazało, że swoją kryminalną działalność zaczął już w 2005 r. i – paradoksalnie – aż do końca 2007 r. przynosiła ona bankowi spore rzeczywiste zyski. Niewykluczone, że Kerviel zbyt przejął się zwyczajowymi apelami wywodzącymi się z tzw. kultury korporacyjnej, które wzywały do „nieustannego szukania nowych ścieżek” i „śmiałej innowacyjności”. Na przykład w owym 2007 r. kompletnie zignorował wewnętrzne analizy koniunktury światowej, które zapewniały, że nie będzie żadnego kryzysu (problemy z kredytami subprime w Ameryce ujawniły się w lipcu) i konsekwentnie stawiał na spadki indeksów, co pozwoliło zarobić bankowi prawie półtora miliarda euro. Problem w tym, że zręcznie ukrywał swoje niedozwolone metody. Wszystko wyszło dopiero w weekend 18-20 stycznia 2008 r., ale i tak ta historia, niczym z Hitchcocka, kryje w sobie wiele zagadek.

Do końca 2007 r. Eurex, największy na świecie niemiecko-szwajcarski elektroniczny rynek kontraktów terminowych, przesłał do Société Générale trzy „czerwone alerty” ostrzegające przed ryzykiem transakcji obsługiwanych przez Kerviela, ale instancje kontrolne banku zadowoliły się jego uspokajającymi tłumaczeniami wysłanymi e-mailem – nikomu nie chciało się zejść parę pięter niżej. Podobnie owego roku różne wydziały banku alarmowały hierarchię maklera (miał nad sobą 9 instancji kontrolnych) łącznie 46 razy (!), ale nie naruszyło to w żadnym stopniu zaufania do jego osoby.

Mechanizm oszustwa

Kerviel było operatorem kontraktów terminowych, a konkretniej zajmował się spekulacją tzw. futures indeksowymi, z rodziny nieco kontrowersyjnych ostatnio derywatów. Nie polega to na prostym zakładaniu, że wybrane indeksy giełdowe pójdą w górę lub w dół, tylko stawianiu na obie możliwości jednocześ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Udostępnij artykuł: