Zagranica: Przegląd wydarzeń

BANK 2018/06

„Oswojeni” hakerzy sprawdzą europejskie banki. Pozorowane ataki hakerskie mają sprawdzić odporność największych europejskich banków na próby złamania zabezpieczeń chroniących konta i operacje. W miarę jak większość działań finansowych przeprowadzana jest kanałami elektronicznymi, rośnie liczba prób włamania do sieci banków – czy to zwykłych kradzieży pieniędzy, czy usiłowań zdobycia wrażliwych danych o klientach i ich zasobach finansowych oraz transakcjach. W dawnym królestwie bankowości, Szwajcarii, udaremnianych jest 100 ataków hakerskich dziennie, a przecież szwajcarskie banki mają ścisłe powiązania z europejskim rynkiem finansowym.

„Oswojeni” hakerzy sprawdzą europejskie banki. Pozorowane ataki hakerskie mają sprawdzić odporność największych europejskich banków na próby złamania zabezpieczeń chroniących konta i operacje. W miarę jak większość działań finansowych przeprowadzana jest kanałami elektronicznymi, rośnie liczba prób włamania do sieci banków – czy to zwykłych kradzieży pieniędzy, czy usiłowań zdobycia wrażliwych danych o klientach i ich zasobach finansowych oraz transakcjach. W dawnym królestwie bankowości, Szwajcarii, udaremnianych jest 100 ataków hakerskich dziennie, a przecież szwajcarskie banki mają ścisłe powiązania z europejskim rynkiem finansowym.

Dlatego Europejski Bank Centralny zarządził przeprowadzenie w ponad 100 największych bankach unijnych specjalnych stress testów. Najlepsi programiści bankowi wcielą się w rolę hakerów i mają szukać dziur w systemach elektronicznych zabezpieczeń. Operację kontrolować będzie Europejski Nadzór Bankowy i on określi dla każdego banku termin i harmonogram przeprowadzenia symulowanych ataków hakerskich.

Donald Trump wymusi zakaz finansowania Nord Stream II? Według nieoficjalnych informacji, niemieckie banki coraz poważniej zastanawiają się nad rezygnacją z finansowania budowy gazociągu pod Bałtykiem Nord Stream II. Wszystko za sprawą amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa, który uważa, że sankcje za agresywną politykę Władimira Putina na wschodzie Ukrainy powinny być kompleksowe i dotkliwe, a nie wybiórcze. Udział firm europejskich w budowie i finansowaniu gazociągu złamałby solidarną postawę Zachodu wobec Kremla. Nord Stream został zresztą wymieniony wprost w amerykańskiej ustawie CAATSA, wprowadzającej obostrzenia handlowe wobec krajów prowadzących politykę sprzeczną z interesem Stanów Zjednoczonych. Niemieckie firmy, takie jak BASF, Winterhall i Uniper, oraz stojące za nimi niemieckie banki ostrzyły sobie zęby na miliardowe interesy związane z nowym gazociągiem, ale równie wielkie, a może i poważniejsze interesy prowadzą także w Ameryce. Udział w inwestycji naruszającej amerykańskie prawo mógłby skończyć się procesami wytaczanymi w USA przez administrację federalną, a nawet zakazem działalności na tamtejszym rynku. Potencjalne straty finansowe byłyby zatem większe niż ewentualne zyski z Nord Stream II.

Nowy jedwabny szlak jedynie marzeniem Pekinu? Chińska propozycja pasa i szlaku, mająca odnowić jedwabny szlak sprzed wieków, główny kanał handlowy między Europą a Państwem Środka, ostatecznie została bardzo chłodno przyjęta przez Unię Europejską. Ambasadorowie reprezentujący w Pekinie 27 państw unijnych przedstawili krytyczny raport wspólnotowych ekspertów. Poinformowali władze ChRL, że koncepcja pasa i szlaku godzi w zasady liberalizacji dominujące w handlu światowym. Jest niczym innym jak próbą szerokiego wejścia na rynek europejski chińskich firm, mocno subsydiowanych przez Państwo Środka poprzez sieć własnych banków. Obecność firm hojnie korzystających z subwencji byłaby ciosem w europejski Wspólny Rynek, pozbawiając wolnorynkowe firmy szans na sprawiedliwą konkurencję.

Chińczycy zresztą mają inne dalekosiężne plany, w których Europa jest głównym, ale jednak tylko elementem ich globalnej układanki. Koncepcja pasa i środka miałaby objąć aż 65 państw, także z Afryki i Bliskiego Wschodu, łącząc je z Chinami siecią rurociągów, szlaków komunikacyjnych i handlowych. W Afryce Chińczycy są już bardzo mocno zaangażowani gospodarczo, budują też przyczółki na Bliskim Wschodzie.

Polska jeszcze niedawno pozytywnie odnosiła się do chińskich inicjatyw, o czym świadczyła choćby nie tak dawna wymiana wizyt na najwyższym szczeblu. Teraz jednak pod krytycznym raportem znalazł się podpis polskiego ambasadora. Zadecydowały dwie rzeczy: w sytuacji sporu o praworządność niepotrzebny jest Warszawie kolejny punkt zapalny w stosunkach z Brukselą. Po drugie: bilans handlowy Polski z Chinami wypada kiepsko, jak 1:12. A nowy jedwabny szlak mógłby jedynie pogorszyć te proporcje. USA nigdy nie kryły swego sceptycyzmu do chińskiej wizji, wytykając fakt strategicznego partnerstwa Moskwy i Pekinu. W tej sytuacji tylko Węgry, prowadzące skomplikowane gry z Putinem i Brukselą, świadome wszelkich konsekwencji, nie podpisały unijnego raportu. Premier Viktor Orban konsekwentnie kontynuuje politykę jazdy na dwóch koniach: Węgry pozostają członkiem Unii, jednocześnie otwierając się na inwestycje rosyjskie oraz chińskie. Eksperci już mówią, że nowy jedwabny szlak prędzej czy później dotrze do Europy – a jeśli będzie się kończył w Budapeszcie, to tylko Węgry wyciągną z tego faktu odpowiednie dla siebie profity.

image

Fot. Elena Schweitzer/stock.adobe.com

Grecja „odporna w swej nieodporności na nowy kryzys”... Taki karkołomny wniosek nasuwa się po stress testach przeprowadzonych w czterech największych greckich bankach. W sierpniu kończy się ostatni pakiet pomocowy dla Grecji i będzie ona musiała wrócić na europejski wolny rynek finansowy i utrzymać się na nim już bez kroplówki z unijnych pieniędzy. Dlatego Europejski Bank Centralny chciał sprawdzić, jak wygląda obecnie sytuacja w greckiej bankowości po zastrzyku europejskich pieniędzy i europejskich zaleceń uzdrawiających. Rezultat jest taki, że EBC musiał mocno przymknąć oko, by nie wystawić ocen bardzo miernych. Zrezygnował wręcz w ogóle z wystawiania not a skoncentrował się na przekazaniu zaleceń naprawczych każdemu z czterech banków osobno.

Tak naprawdę sytuacja nie wygląda dobrze: greckim bankom udało się zgromadzić dopiero połowę wymaganego przez Unię kapitału niezbędnego do przetrwania kryzysu. Zaledwie o 12% udało się zmniejszyć poziom niespłacalnych kredytów, wciąż stanowią one aż 43% wszystkich udzielonych. Greckie przedsiębiorstwa nie spłacają aż 56% pobranych pożyczek, a wzrost gospodarczy jest wciąż za mały, by poprawić wyraźnie wyniki sektora finansowego. „Przejście” stress testów załatwiono zatem greckim bankom tylko po to, by nie zmuszać unijnych polityków do organizowania kolejnej zbiórki pieniędzy dla utrzymania greckiej gospodarki przy życiu. Opinia publiczna w Europie ma już bowiem dość ciągłej „zrzutki na Ateny”. Swoim zwyczajem UE odsuwa zatem trudne sprawy na później, zakładając, że z powrotem Grecji na wolny rynek „jakoś to będzie”.

Banki muszą szerzej uzasadniać odmowy przyznania kredytu. Z takim żądaniem wystąpiła Komisja Europejska. W Niemczech bowiem tylko 14% firm, którym odmówiono kredytu, uznało, że bank poinformował je dokładnie o przyczynach podjęcia decyzji negatywnej.

Większość uznała, że odpowiedzi banków były lakoniczne, często niejasne, nie dające odpowiedzi na proste pytanie: co ze mną jest nie tak, że zostaję uznany za niewiarygodnego. Komisja chce, by banki komunikowały się z kredytobiorcami bardziej aktywnie, najdrobniejsze wątpliwości wyjaśniały już na etapie rozpatrywania wniosku. A jeśli zapadnie decyzja odmowna, powinna ona zawierać wyczerpujące wyjaśnienia, łącznie z precyzyjnym wskazaniem pożyczkobiorcy, jakie działania powinien wdrożyć, by odzyskać zdolność kredytową.

(Opracował: Jacek Biernacki, TVP)

Udostpnij artyku: