Zagranica: Przegląd wydarzeń

BANK 2018/01

UE inwestuje w Białoruś. 1,15 mld euro – taką kwotą Unia Europejska wesprze w nadchodzących dwóch latach Narodowy Bank Białorusi. Koordynatorami projektu będą banki centralne Niemiec, Polski i Litwy. Chodzi o tak zwany Twinning, czyli funkcjonujący od 20 lat mechanizm wsparcia technicznego dla krajów starających się o członkostwo bądź po prostu sąsiadujących z Unią. Specjaliści unijni będą doradcami w Narodowym Banku Białorusi, a jego pracownicy będą z kolei odbywać staże w bankach Niemiec, Litwy i Polski. Generalnie chodzi o podniesienie kwalifikacji personelu Narodowego Banku Białorusi, co ma w praktyce przełożyć się na wzmocnienie nadzoru bankowego i systemów płatniczych, a co za tym idzie – obniżenie inflacji i ustabilizowaniu kursu białoruskiego rubla.

UE inwestuje w Białoruś. 1,15 mld euro – taką kwotą Unia Europejska wesprze w nadchodzących dwóch latach Narodowy Bank Białorusi. Koordynatorami projektu będą banki centralne Niemiec, Polski i Litwy. Chodzi o tak zwany Twinning, czyli funkcjonujący od 20 lat mechanizm wsparcia technicznego dla krajów starających się o członkostwo bądź po prostu sąsiadujących z Unią. Specjaliści unijni będą doradcami w Narodowym Banku Białorusi, a jego pracownicy będą z kolei odbywać staże w bankach Niemiec, Litwy i Polski. Generalnie chodzi o podniesienie kwalifikacji personelu Narodowego Banku Białorusi, co ma w praktyce przełożyć się na wzmocnienie nadzoru bankowego i systemów płatniczych, a co za tym idzie – obniżenie inflacji i ustabilizowaniu kursu białoruskiego rubla.

Bank Anglii tworzy „brytyjski paszport” dla banków unijnych. Gdy Unia Europejska żąda od brytyjskich i międzynarodowych banków przeniesienia głównej działalności operacyjnej na kontynent, to Bank Anglii dla odmiany chce zrobić wszystko, by nie uciekły one z City. Generalnie, jeśli banki z UE będą oferować kompleksowe finansowanie działalności firm oraz kompleksową obsługę klienta – będą mogły to robić na dotychczasowych zasadach, czyli przez oddziały, a nie poprzez spółki zależne, jak tego wymaga Unia.

Polska przejmie brytyjskie udziały w Europejskim Banku Inwestycyjnym. Po brexicie w budżecie EBI pojawi się dziura w związku z wycofaniem udziałów Londynu. Według nieoficjalnych informacji ich przejęciem najbardziej zainteresowane są Hiszpania i Polska. Hiszpanom byłoby łatwiej, bo już włożyli w EBI 23,5 mld euro. Polska jest dopiero jedenastym co do wielkości udziałowcem – zainwestowaliśmy 5 mld euro. Dlatego, jeśli chcemy myśleć o przejęciu udziałów brytyjskich, zdaniem unijnych ekspertów powinniśmy uzupełnić kapitał EBI o co najmniej 10 mld. Mogłyby być płatne w ratach, by nie obciążać jednorazowo budżetu. Rozstrzygnięcia mają zapaść w pierwszej połowie przyszłego roku. Możliwe są trzy warianty. Albo jedno państwo pokrywa udziały brytyjskie, albo kilka, albo wszystkie – proporcjonalnie do aktualnych wkładów. Na razie Polska w ciągu ostatnich 10 lat otrzymała z EBI ponad 48 mld euro pożyczek. W roku 2016 – dawało nam to szóstą pozycję wśród beneficjentów przy jedenastej pozycji wśród wpłacających udziały. Ich zwiększenie miałoby jednak konkretny wymiar. Uzyskalibyśmy wyższą siłę głosu i dużo większy wpływ na decyzje – komu i na co pożyczać. Ponadto w EBI obowiązuje generalna zasada: najwięksi udziałowcy biorą zawsze największe kredyty.

Rok 2018 – rokiem bezpiecznych wkładów. Unia Europejska planuje zakończenie procesu zabezpieczania wkładów bankowych. Problem w tym, że banki na kontynencie mają w swoich portfelach wciąż okrągły bilion euro złych kredytów, które mocno obciążają bilanse. Dlatego nadszedł czas na drastyczne rozwiązania. Wszystkie europejskie banki mają ponosić odpowiedzialność za kondycję... wszystkich europejskich banków. Innymi słowy – instytucje znajdujące się w stabilnej kondycji finansowej będą musiały zagwarantować bezpieczeństwo wkładów w bankach obciążonych złymi kredytami. Eksperci obawiają się, że to ponownie skłoni wiele zarządów banków do ryzykownych operacji. Bo przecież zawsze jakaś instytucja finansowa będzie stała za plecami jako gwarant, że w razie wpadki klienci nie poniosą zdecydowanych strat. Z kolei banki największe i najstabilniejsze miałyby ponosić skutki nie swoich błędów. Co więcej, powstanie sieć powiązań, w którą wplatane będą państwa i podatnicy zmuszeni – chcąc nie chcąc – do ratowania banków, które normalnie powinny upaść. Według urzędników lekiem na wszystkie zło ma być rozszerzenie kompetencji Europejskiego Nadzoru Bankowego oraz nadzorów narodowych, by te ściśle monitorowały działalność banków i od razu interweniowały, gdyby pojawiały się jakieś ryzykowne finansowo pomysły inwestycyjne.

(Opracował: Jacek Biernacki, TVP)

Udostępnij artykuł: