Zakaz sprzedaży alkoholu i papierosów z powodu wzrostu zakażeń koronawirusem

Jan Cipiur

Jan Cipiur
Jan Cipiur Fot. Autor

W RPA nie biorą sobie do serca doświadczeń innych państw i nacji. Choć wiadomo, że wychodzi to bokiem, dwa tygodnie temu po raz drugi w tym roku wprowadzono tam zakaz sprzedaży alkoholu i papierosów. Pierwszy obowiązywał od początku kwietnia do końca maja. Powodem restrykcji jest oczywiście pandemia i bardzo duży wzrost zachorowań.

Jan Cipiur: Zbyt dużo miejsc zajmują w szpitalach ludzie, których wyciągać trzeba ze stanu upojenia #COVID19 @MZ_GOV_PL @ZP_PPS

Konieczność odstawienia butelki ma tylko pośredni związek z medycyną. Rząd południowoafrykański nie doszukał się związku między ekspansją i siłą oddziaływania koronawirusa, a spożyciem wódki, wina i piwa, bo takiego nikt na razie nie stwierdził.

Kluczowy problem – łóżka szpitalne

W wyjaśnieniach powrotu do prohibicji oficjele rządowi podkreślają więc przede wszystkim konieczność utrzymywania odpowiedniej liczby łóżek szpitalnych i respiratorów dla ciężkich przypadków Covid-19.

Wyjaśniają, że zbyt dużo miejsc zajmują w szpitalach ludzie, których wyciągać trzeba ze stanu upojenia. Alkohol jest tam również przyczyną ciężkich wypadków drogowych.

Brak lekarzy

Zaprezentowane zostały szacunki, wg których w pierwszym tygodniu po ponownym wprowadzeniu zakazu sprzedaży i dystrybucji napojów alkoholowych, łóżek zwolnionych przez upitych ma być w kraju aż 3400, a w trzecim tygodniu nawet 6800.

Mało, ale zawsze coś, choć mnóstwo szpitali południowoafrykańskich to obraz nędzy i rozpaczy. Pacjenci leżą niekiedy przykryci gazetami, o higienie, a już zwłaszcza sterylności – zapomnij.

W liczącej siedem milionów mieszkańców Prowincji Przylądkowej Wschodniej pracuje tylko dwóch lekarzy-zakaźników. W połowie lipca liczba zakażonych koronawirusem zbliżała się zaś w całym kraju do 300 tysięcy.

Koronawirus i papierosy

Wyjaśnienia dotyczące tytoniu są znacznie bardziej mgliste. Nie podano argumentów, które przemawiałyby za tezą, że papierosy w porozumieniu z koronawirusem grożą zdrowiu bardziej niż bez niego. Domyślać się jedynie trzeba, że i dym, i koronawirus atakują przede wszystkim płuca, więc jest coś na rzeczy.

W reakcji na nową falę zachorowań w związku z koronawirusem rząd nie ograniczył się wyłącznie do regulowania specyficznej konsumpcji.

Ogłoszono też ponowne zamknięcie szkół państwowych na cztery tygodnie począwszy od 27 lipca, a także przeznaczenie środków w równowartości ok. 30 miliardów dolarów na wsparcie służby zdrowia i najbardziej potrzebujących obywateli. Od 21.00 wieczorem 4.00 rano obowiązuje godzina policyjna.

Przestępczość to zmora RPA, a zakazy są dla niej znakomitą pożywką. Papierosy kupuje się tam teraz jak działki narkotyków. Paczka papierosów kosztowała tam ok 50 randów, czyli 11-12 złotych. Kupowana teraz pokątnie – już równowartość 35 złotych i więcej.

Przebicie na wódce jest oczywiście znacznie wyższe. Ceny butelki z poślednią zawartością przeliczone na złote poszybowały z ok. 27-28 zł przedtem do przynajmniej 90 złotych teraz.

Podatkowy strzał w stopę

Wprawdzie papierosy z paczek bez banderoli i tak stanowiły jakieś 30 proc. całego rynku, to rząd straci na podatkach i akcyzie znacznie więcej niż tracił przed pandemią.

Decyzje w sprawie alkoholu mają jeszcze większą wagę. Są już dane pokazujące, że w wyniku samej tylko wiosennej prohibicji południowoafrykański przemysł napojów wyskokowych stracił 18 miliardów randów (ok. 4,1 -4,2 mld zł), a pracę w nim straciło 117 tys. osób.

Wewnętrzne problemy branży to fatalny dodatek to kłopotów na rynku globalnym. Wina południowo afrykańskie mają swoich zwolenników na całym świecie. W wyniku pandemii koneserzy mają jednak inne zajęcia niż intensywna degustacja.

Dochodzą do tego problemy transportowo-logistyczne. W konsekwencji eksport win z RPA był przez pięć miesięcy tego roku o 1/3 mniejszy niż rok temu. Miał wartość zaledwie 227 mln dolarów, gdy przed rokiem było to 335 mln dol. Eksport destylatów spirytusowych spadł jeszcze bardziej – o 43 proc.

Liczne pozwy sądowe złożone przez izby przemysłowe i producentów zostały oddalone. Jedyne pocieszenie dla winiarzy i gorzelników, że nie muszą chodzić do sklepów, czy knajpy – mogą topić swe smutki czerpiąc z własnych zapasów.

Jan Cipiur
Jan Cipiur, dziennikarz i redaktor z ponad 40-letnim stażem. Zaczynał w PAP, gdzie po 1989 r. stworzył pierwszą redakcję ekonomiczną. Twórca serwisów dla biznesu w agencji BOSS. Obecnie publikuje m.in. w Obserwatorze Finansowym.
Źródło: aleBank.pl
Udostępnij artykuł: