Załamanie nastrojów na rynkach. Moody’s odsuwa decyzję

Komentarze ekspertów

Jastrzębia wypowiedź łagodnie nastawionego do polityki pieniężnej E. Rosengrena z Fed z Bostonu popsuła nastroje wśród inwestorów. Rynek ponownie zwiększył oczekiwania na podwyżkę stóp w USA we wrześniu. W naszej ocenie nie będzie ona jednak miała miejsca już teraz, a dopiero w grudniu. Złoty stabilny, wspierany przez odsunięcie decyzji o przeglądzie ratingu zadłużenia przez Moody’s.

Końcówka tygodnia na rynkach finansowych przyniosła załamanie nastrojów w obawie o ograniczenie płynności. Giełdy traciły najmocniej od sesji po referendum w Wielkiej Brytanii. S&P stracił 2,5 proc. Wespół cenami akcji osłabiały się jednak także obligacje (np. rentowność niemieckich 10-latek powróciła powyżej 0 proc. Silnie przeceniona została większość towarów.

Taką reakcję mogła wywołać bardzo stanowcza, jastrzębia wypowiedź szefa Rezerwy Federalnej z Bostonu, E. Rosengrena, która zainicjowała falę umocnienia dolara. Stwierdził on, że istnieją racjonalne podstawy do podwyżki stóp procentowych w USA ze względu na coraz większe ryzyko, że gospodarka i rynki finansowe mogą się przegrzać. Powiedział, że rynek pracy w USA nadal stopniowo się umacnia, a inflacja powoli wraca do celu Fed. W jego ocenie, słaby wzrost gospodarczy w I poł. 2016 r. był, przynajmniej częściowo, efektem czynników o charakterze tymczasowym – spadku zapasów. Oczekuje przyspieszenia wzrostu w II poł. r. na bazie stosunkowo silnego popytu krajowego oraz ich uzupełnienia, co powinno przynieść dynamikę PKB przekraczającą 2 proc. w ciągu najbliższych dwóch kwartałów. W rezultacie, istnieje ryzyko, że wzrost gospodarki będzie postępował zbyt szybko i zmusi Fed do późniejszego podnoszenia stóp zbyt szybko, co może wywołać recesję. “Przegrzanie gospodarki stwarza zagrożenie dla utrzymania pełnego zatrudnienia w przyszłości” – stwierdził. Uwagi przedstawiciela Fed o z reguły gołębim nastawianiu na kilka dni przed zaplanowanym na 20-21 września posiedzeniem banku centralnego, nie mogły pozostać bez echa. W reakcji na te wypowiedzi rynek zwiększył prawdopodobieństwo podwyżki oprocentowania o 0,25 pkt proc. na najbliższym posiedzeniu do 38 proc. (obecnie 30 proc.). W bardzo dużym stopniu (na poziomie 60,5 proc.) dyskontuje ją na spotkaniu Fed w grudniu.

Na tle deprecjonujących walut emerging markets złoty zachowuje się względnie dobrze, choć nie uchronił się całkowicie od strat. Wsparcie polska waluta znajduje w decyzji agencji Moody’s, która wieczorem w piątek poinformowała, że nie dokonała, jak planowano, przeglądu ratingu naszego kraju. Interpretacja takiego niestandardowego kroku ze strony agencji może być dwojaka. W zależności od nastawienia i projekcji, każdy odczyta ją w korzystny dla siebie sposób. Dla jednych będzie to przesłanka za nieuchronnością obniżki oceny kredytowej w styczniu (Moody’s tylko czeka na więcej dowodów słuszności takiej decyzji), dla innych potwierdzenie, że nie ma powodów do niepokoju, a perspektywy ratingów Polski nie są zagrożone. Jedno jest pewne – ze złotego zdjęty został czynnik mogący szkodzić mu w horyzoncie najbliższych kilku kilkunastu tygodni, co biorąc pod uwagę załamanie sentymentu na globalnych rynkach pozwoli naszej walucie obronić dołki przeceny z poprzednich cykli odwrotu od ryzyka.

Damian Rosiński,
Dom Maklerski AFS

Udostępnij artykuł: